Pozycja materiału w rankingach:
Dolnośląscy pszczelarze skorzystają z unijnej pomocy. Pieniądze będzie można przeznaczyć m.in. na leki do zwalczania chorób, zakup nowych rodzin, a nawet lawet do przewożenia uli...
Unijna pomoc trafi do hodowców pszczół już po raz trzeci. – Do tej pory korzystało z niej bardzo wiele osób. Myślę, że w tym roku pieniądze rozejdą się w całości – mówi Radosław Iwiński, rzecznik Agencji Rynku Rolnego.
Zaznacza, że – aby skorzystać z pieniędzy –
trzeba prowadzić działalność gospodarczą i zapewnić pasiece opiekę
weterynaryjną. W imieniu pszczelarzy mogą też występować ich
zrzeszenia. Pieniądze będzie można przeznaczyć m.in. na leki do
zwalczania chorób, zakup nowych rodzin, a nawet lawet do przewożenia
uli.
Dolnośląscy hodowcy przyznają, że pieniądze z pewnością się przydadzą.
– Ten rok jest bardzo trudny – przyznaje Kazimierz Szwed z Góry, pszczelarz z ponad
40-letnim stażem. – Zima była bardzo długa, więc pszczoły są osłabione.
Podobnego zdania jest Tadeusz Gniewek, właściciel ponad 60 uli w Jeleniej Górze.
– Wielu pszczelarzy może mieć problemy. Przetrwały tylko silne rodziny – twierdzi Tadeusz Gniewek.
Jego zdaniem trudna sytuacja nie odbije się na cenach miodu. Za litrowy słoik wielokwiatowego płacimy teraz ok. 20 złotych.
–
W tym sezonie nasi pszczelarze zbiorą ponad 20 tysięcy ton miodu –
szacuje Tadeusz Sabat, szef Polskiego Związku Pszczelarskiego.
Hodowcy
najbardziej obawiają się, że zabraknie następców. Przyznają, że wkrótce
zaczną się wykruszać. Pszczelarstwem zajmują się bowiem głównie starsze
osoby.
– Średnia wieku przekracza 60 lat. A młodzi nie garną się do
hodowli pszczół – uważa Tadeusz Gniewek. – Ja mam to szczęście, że
pasiekę po mnie przejmie mój wnuk. •
Na trzyletni program wsparcia polskiego pszczelarstwa w latach 2004-2006 Komisja Europejska przeznaczyła 56 mln zł. Hodowcy opiekują się obecnie milionem pszczelich rodzin. Jeden ul kosztuje średnio 220 zł, a jedna rodzina – 150 zł.
Zobacz także:
Otwarcie galerii handlowej Sky Tower we Wrocławiu
(odsłon: +1475)