Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15804 miejsce

Będziesz w Bremie? Koniecznie zobacz pomnik Rolanda

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2011-10-28 19:38

Na trasie swojej podróży po północnych Niemczech odwiedziłem wiele miast. Część z nich mogłem poznać lepiej, na inne nie starczało czasu. Tak było z Bremą, która mimo tego pozostawiła wiele miłych wspomnień. Przede wszystkim związanych z pomnikiem Rolanda.

W najmniejszym niemieckim landzie, a ściślej rzecz biorąc w jego stolicy, znam praktycznie wyłącznie drogę z dworca kolejowego do Starego Miasta. Nie miałem czasu na moje ulubione przechadzki bocznymi uliczkami, podczas których odkrywa się nieznaną z przewodników, niejednokrotnie bardziej interesującą stronę miasta. Wydaje mi się, że w Bremie znalazłem ją, ku memu zdziwieniu, na głównym rynku. Zazwyczaj jest tak, że niemiecka starówka to zatłoczone, miejsce, na którym standardowo znajdują się: Stary Ratusz, katedra i czasami jeszcze siedziba gildii kupieckiej, a do tego cała masa turystów. Nie inaczej jest w Bremie, lecz tutaj przed siedzibą władz miejskich dumnie stoi Roland i to nie byle jaki. To on zapoczątkował "modę na Rolandy" w średniowiecznej Europie. Był pierwszy.

Śmierć Rolanda pod Roncevaux / Fot. obraz Jeana Fouquet/ domena publicznaWiększość z nas zna go zapewne z pieśni, jako dowódcę wojsk Karola Wielkiego, który wpadłszy w pułapkę zastawioną przez Saracenów, umarł bohatersko, nie wzywając pomocy, by nie narażać na szwank swojego króla. Według innych źródeł zwyczajnie dał się zapędzić w pułapkę i został zwyciężony przez prostych górali baskijskich. To już nie tak bohaterska śmierć, nieprawdaż? Zresztą nawet jeśli atakowaliby muzułmanie, to czy podjęcie decyzji o niewzywaniu posiłków było rozsądne, skoro to właśnie tylna straż eskortowała Sulejmana, którego miano przeprowadzić do Francji? Każdy naród potrzebuje swoich bohaterów, a na tamten czas Roland doskonale się do tego nadawał. Próba dochodzenia do prawdy historycznej (czy ją w ogóle można udowodnić?) i jej głoszenie w wielu wypadkach mija się z celem. Roland z "Pieśni" po prostu zaczął żyć swoim odrębnym życiem i przestał być Rolandem, hrabią bretońskim ze wszystkimi jego skazami.

Powróćmy jednak do naszego bohatera z Bremy. Jego także nie można identyfikować z postacią historyczną. Nie jest też bohaterem średniowiecznego poematu, choć do niego akurat chyba mu bliżej. Bremeńczyk stoi wyprostowany, dzierżąc miecz i tarczę z cesarskim orłem i inskrypcjami: "Wolność oto Wam przynoszę/którą Karol i niektórzy książęta/temu miastu nadali/dziękujcie Bogu, oto moja rada!". Spokojnie patrzy na bremeński rynek i czuwa nad bezpieczeństwem miasta. Legenda mówi, że będzie ono wolne tak długo, jak długo Roland będzie stał na rynku. Dlatego właśnie mieszkańcy tak zaciekle przekonywali Napoleona o niskiej wartości pomnika, gdy chciał on zabrać figurę do Luwru i ucieszyć tym jego zarządcę Dominique’a Denona. Ten na szczęście był chyba bardziej zainteresowany Egiptem, czy Austrią. Szczęściem rzecz jasna dla niemieckiego miasta, bo wątpliwe, by z tego zainteresowania cieszono się w Aleksandrii, czy Wiedniu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Bardzo ciekawy materiał. To nie Roland przykuł moją uwagę, lecz wspaniała architektura:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interesujący tekst !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawa opowieść. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lekko podany kawałek historii Bremy spleciony z legendą; dobrze się czyta.
Czekam na zdjęcia, to miasto interesuje mnie. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niezła opowieść o Rolandzie. A miasto piękne niewątpliwie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.