
Różnorodność tradycji bożonarodzeniowych odzwierciedla barwność kulturalną Europy i jest wspaniałym przyczynkiem nie tylko dla etnografów i antropologów mogących obserwować nawarstwianie się tradycji i przenikanie kultów. Jedne narodziny Chrystusa, a ile różnych opowieści. W tych wszystkich różnorodnych wersjach zaklęta jest pamięć o tych, którzy długimi zimowymi wieczorami opowiadali różne historie za każdym razem dodając coś od siebie. Opowieściom towarzyszyły symbole wpisane w ich "zbiorową duszę" pełną wspomnień wielu pokoleń. Zestaw potraw, pieśni, obrzędów mających zapewnić pomyślność i dobrobyt odmienny był dla każdego regionu, ale korzenie często sięgały tych samych źródeł.
W tym artykule udamy się do Włoch, gdzie skoncentruję się na jednej z dostawczyń bożonarodzeniowych prezentów. Opowieść o niej została w Polsce zmieniona stając się ludową baśnią, ale o zupełnie innej wymowie. Mowa o Befanie...
W noc przed świętem Trzech Króli, czyli z 5 na 6 stycznia wróżka Befana przynosi słodkości włoskim dzieciom. Wygląda jak nasza swojska Baba Jaga, ubrana w poszarpane łachmany, z chustką lub w spiczastym kapeluszu na głowie, z haczykowatym nosem i z nieodłącznym atrybutem w postaci miotły. Czasem towarzyszy jej czarny kot lub stado ptaków. Nasza Baba Jaga łakociami przekupywała dzieci, a Befana je obdarowuje. Tej jednej szczególnej nocy lata na miotle od domu do domu wrzucając upieczone przez siebie słodkości przez komin.
Motyw komina występuje również u Świętego Mikołaja, a obie tradycje maja źródła o wiele wcześniejsze niż chrześcijaństwo. Wywodzą się z neolitycznych kultur śródziemnomorskich (odkrycia w Çatal Hüyük), gdzie budowane okrągłe domy nie miały otworów okiennych ani drzwiowych. Do domu wchodziło się po drabinie i spuszczało do wnętrza przez ten sam otwór, który odprowadzał dym z paleniska. U tych kultur występowało wiele zwyczajów rytualnego obdarowywania, mającego zapewnić pomyślność. Bardzo wiele było zwyczajów związanych z przesileniem zimowym, późniejszymi Saturnaliami i jeszcze późniejszymi Świętami Bożego Narodzenia.
Jak mówi legenda Befana została zapytana o drogę do narodzonego Jezusa przez samych: Kacpra, Melchiora i Baltazara - trzech królów lub, jak inni mawiają, trzech wielkich magów. Przenocowała ich i nakarmiła, gdyż miała jeden z najschludniejszych i najprzyjemniejszych domów w okolicy. O poranku magowie zapytali ją czy pójdzie razem z nimi do bożego dziecięcia. Odmówiła tłumacząc się jeszcze nieskończonymi robotami domowymi. Jakiś czas później bardzo pożałowała swojej decyzji, napiekła kosz ciastek, dosiadła miotły i zaczęła szukać Jezusa. Nie było już gwiazdy, która mogłaby ją doprowadzić, więc szukała od domu do domu. Tam gdzie było jakieś dziecko zostawiała słodycze, mając nadzieję, że to sam Jezus.