Facebook Google+ Twitter

"Bękarty wojny" - inteligentna rozrywka z ironią w roli głównej

Quentin Tarantino swymi "Bękartami wojny" udowodnił kolejny raz, że jest reżyserem wybitnym. Z drugiej strony nie ma, co się oszukiwać - nowy film Tarantino nie wszystkim się spodoba. Łatwo wręcz wyobrazić sobie zdegustowanie tych odbiorców, dla których estetyka fimu będzie nie do przyjęcia.

 / Fot. UPIFilm "Bękarty wojny" kojarzy się z obrazami Andego Warhola - jest wyrazisty, kontrastowy i pełen kolorów. Wydaje mi się nawet, że swą produkcją Tarantino umieścił w panteonie popkultury kolejną ikonę. Zastanawiam się nawet, czy jego nowy film nie przebija błyskotliwego "Pulp Fiction"?! Ciężko orzec, który z obrazów jest lepszy - na pewno atutem "Bękartów..." jest przedstawienie czasu II wojny światowej w równie jaskrawych tonacjach, jakie miała ona w rzeczywistości. Paradoksalnie wszechobecna groteska i ironia najlepiej moim zdaniem oddaje obłęd wojny. Weźmy chociażby postać Adolfa Hitlera (Martin Wuttke), który w królewskim płaszczu pojawia się na ekranie i wrzeszczy wściekle podobnie, jak w swoich przemówieniach. Reżyser niczym w soczewce skupił najważniejsze cechy prominentów III Rzeszy i ich podwładnych.

"Bekarty wojny" nie są jednak filmem historycznym. Trudno zresztą wyobraźić sobie Quentina Tarantino odtwarzającego fakty. Niewątpliwie swym kolejnym obrazem reżyser narazi się na zarzut epatowania przemocą, brak przesłania czy jednoznacznej puenty. Wydaje się jednak, iż spojrzenie konserwatywnymi kategoriami na tę produkcję zbyt łatwo pozbawiłoby ją walorów. Reżyserowi chodziło o dostarczenie widzowi rozrywki i udało mu się to doskonale. Brawurowe dialogi, w których pułkownik Hans Landa (Christoph Waltz) demonstruje majstersztyki retoryki czy barwne oracje porucznika Aldo Raine'a (Brad Pitt) są gęste od emocji, które udzielają się widzowi. Zwiewność i kobiecość niemieckiej aktorki Bridget Von Hammersmark (Diane Kruger) świetnie koresponduje z próżnością szeregowca Fredericka Zollera (Daniel Brühl). Inaczej rzecz ujmując gra aktorska jest kolejnym atutem filmu.

Tarantino swym obrazem dodał kolejną cegiełkę do historii kina. Wielu uzna tę tezę za mocno kontrowersyjną, niemniej uprawnia do jej postawienia fakt, że reżyserowi i scenarzyście w jednej osobie udało się połączyć błyskotliwie świetne dialogi z niesztampową fabułą. Okrasił to wszystko charakterystyczną dla siebie dozą ironii przechodzącej w szyderstwo i specyficznym poczuciem humoru. Wszystko to składa się na kinowy hit.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Scena włoska jest genialna, ale na mnie największe wrażenie wywarł geniusz Landy. Dialog o sprawach zwyczajnych kończący się postawieniem "zarzutów" interlokutorowi - genialne ;))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mnie się nie podobał.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.10.2009 19:09

Bardzo dobry film, płakałem ze śmiechu..

Jednak z przesłaniem.--na wojnie nie ma wygranych...

POLECAM !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.