Pozycja materiału w rankingach:
Quentin Tarantino swymi "Bękartami wojny" udowodnił kolejny raz, że jest reżyserem wybitnym. Z drugiej strony nie ma, co się oszukiwać - nowy film Tarantino nie wszystkim się spodoba. Łatwo wręcz wyobrazić sobie zdegustowanie tych odbiorców, dla których estetyka fimu będzie nie do przyjęcia.
Film "Bękarty wojny" kojarzy się z obrazami Andego Warhola - jest wyrazisty, kontrastowy i pełen kolorów. Wydaje mi się nawet, że swą produkcją Tarantino umieścił w panteonie popkultury kolejną ikonę. Zastanawiam się nawet, czy jego nowy film nie przebija błyskotliwego "Pulp Fiction"?! Ciężko orzec, który z obrazów jest lepszy - na pewno atutem "Bękartów..." jest przedstawienie czasu II wojny światowej w równie jaskrawych tonacjach, jakie miała ona w rzeczywistości. Paradoksalnie wszechobecna groteska i ironia najlepiej moim zdaniem oddaje obłęd wojny. Weźmy chociażby postać Adolfa Hitlera (Martin Wuttke), który w królewskim płaszczu pojawia się na ekranie i wrzeszczy wściekle podobnie, jak w swoich przemówieniach. Reżyser niczym w soczewce skupił najważniejsze cechy prominentów III Rzeszy i ich podwładnych.Zobacz także:
Artykuły
(773)
Galerie
(89)
Średnia ocen
(3.92)
Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Rafał Gdak 19.10.2009 06:44
Scena włoska jest genialna, ale na mnie największe wrażenie wywarł geniusz Landy. Dialog o sprawach zwyczajnych kończący się postawieniem "zarzutów" interlokutorowi - genialne ;))
Przemysław Trubalski 18.10.2009 22:43
Scena "włoska" nie do pobicia, a Brad Pitt niczym Marlon Brando ;)
Autor usunął profil 18.10.2009 19:09
Bardzo dobry film, płakałem ze śmiechu..
Jednak z przesłaniem.--na wojnie nie ma wygranych...
POLECAM !
Eurowizja 2012. Znamy całą finałową stawkę [YouTube]
(odsłon: +631)