Facebook Google+ Twitter

Bełchatów zatrzymany, Arka wreszcie zwycięża!

Nie brakowało wczoraj emocji na stadionie przy Olimpijskiej w Gdyni. Piłkarze obu drużyn pokazali szybki, ofensywny futbol, a co najważniejsze, nie zabrakło goli. Tym razem padały one tylko dla gospodarzy, którzy wygrali 2:0

logo Arka / Fot. logo ArkaZwycięstwo żółto-niebieskich zakończyło fatalną passę 7. spotkań z rzędu bez zwycięstwa, która trwała od 21 września i pamiętnego zwycięstwa gdynian z ŁKS-em Łódź. Pewne serie zostały zakończone również przez graczy z Bełchatowa. Podopieczni Pawła Janasa po raz pierwszy w tym sezonie nie strzelili bramki w meczu wyjazdowym, a także przerwali znakomitą passę trzech zwycięstw z rzędu.

Od początku spotkania optyczną przewagę na boisku mieli goście, prowadząc w statystykach strzałów i posiadania piłki. Jednak to Arka, jeśli już atakowała, to dużo groźniej. W 20. minucie dwie szanse na zdobycie gola miał Tomasz Sokołowski, jednak nie znalazł sposobu na dobrze broniącego Krzysztofa Kozika.

Gospodarze dużo bliżej szczęścia byli w 34. minucie, gdy strzał Bartosza Ławy zatrzymał się na poprzeczce bramki gości, a dobitka Marcina Chmiesta, kierowana główką w prawy górny róg, w fenomenalnym stylu została wybroniona przez Kozika. Tym samym napastnik Arki po raz kolejny zmarnował szansę na odblokowanie się i strzelenie swojej pierwszej bramki w lidze dla żółto-niebieskich.

Bełchatów, choć atakował częściej, stwarzał mniejsze zagrożenie. W 26. minucie, błąd Dariusza Żurawia, próbował wykorzystać Mateusz Cetnarski, ale uderzenie z 15. metrów pewnie obronił Norbert Witkowski.

Szybko zdobyte prowadzenie ustawiło przebieg spotkania


Dopiero po zmianie stron kibice Arki zobaczyli bramki. Jednak nikt nie spodziewał się, że padną one, aż tak szybko. Niecała minuta po gwizdku sędziego, wznawiającym drugą połowę, wystarczyła arkowcom, by zdobyć prowadzenie. Akcję Łukasza Kowalskiego wykończył Bartosz Ława, który płaskim strzałem z 18. metrów kierowanym na prawy słupek, pokonał bramkarza gości.

- Gdy przegrywa się pięć spotkań z rzędu i w szóstym traci się bramkę, to taka sytuacja podcina skrzydła, dlatego tak ważne było, by strzelić bramkę jako pierwsi. Ten gol pozwolił złapać nam wiatr w żagle - tłumaczył po meczu Bartosz Ława. Tego wiatru wystarczyło jeszcze co najmniej na kwadrans gry. W 58. minucie, świetne dośrodkowanie z rzutu wolnego Damiana Nawrocika, strzałem głową wykończył Łukasz Kowalski i strzelił bramkę na 2:0.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.