Facebook Google+ Twitter

Bełchatowianie bez zwycięstwa, Wisła liderem

GKS Bełchatów przez większość meczu z Wisłą występował w "10", po tym jak w pierwszej połowie za zagranie ręką w polu karnym czerwoną kartkę zobaczył Tomasz Wróbel.

 / Fot. PAP Andrzej GrygielPo pierwszym spotkaniu sezonu z Polonią w Bytomiu, szkoleniowiec GKS - Rafał Ulatowski - twierdził, że kadra jego zespołu naważyła sobie piwa, które sama będzie musiała spijać. Już w następnym tygodniu humor asystenta kadry narodowej był nieco lepszy, gdyż twierdził on że wszystko idzie w coraz lepszym kierunku i wspomniane piwo już zaczęło być spijane, a w następnych spotkaniach może być tylko lepiej. Niestety zimny prysznic na głowę wszystkich optymistów z Brunatnej Stolicy spuściła krakowska Wisła, która w 3. kolejce nie pozostawiła cienia wątpliwości kto jest lepszy w spotkaniu Białej Gwiazdy i GKS odprawiając bełchatowian z bagażem 3 bramek.

Zacznijmy jednak od samego początku meczu. Goście do Sosnowca, gdzie swoje mecze w roli gospodarza rozgrywa Wisła, przyjechali z przekonaniem, że wywiozą stąd cenne punkty. Zaskoczeniem dla Macieja Skorży miała być nowa taktyka bełchatowskiego klubu, w którym pierwszy raz w tym sezonie od początku spotkania zagrać mieli dwaj napastnicy.

W pierwszych minutach wszystko szło po myśli gości, którzy już w 5. minucie zdołali poważnie zagrozić bramce strzeżonej przez Cebanu. W 10. próbowali odpowiedzieć gracze mistrza Polski, jednak dobrą akcję Sobolewskiego i Kirma zatrzymał Łukasz Sapela.

Bieg meczu uległ całkowitej zmianie od 26. minuty, kiedy to po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową uderzał Głowacki. Z piłką minął się Łukasz Sapela, a ta zatrzymana została ostatecznie na linii bramkowej przez Tomasza Wróbla. Rzecz jednak w tym, że zawodnik gości zrobił to nieprzepisowo pomagając sobie ręką. Całą sytuację dobrze wychwycił arbiter spotkania, który ukarał Wróbla czerwoną kartką oraz podyktował "11" dla Wisły. Sytuacji takiej nie mógł zmarnować Głowacki i było już 1:0. Rozbici goście po niespełna 2 minutach otrzymali kolejną lekcję, gdy defensywę GKS rozpracowali Kirm z Pawłem Brożkiem, a ten ostatni bez większych problemów pokonał bramkarza gości.

Do przerwy obraz gry nie uległ już zmianie. Bełchatowianie bezskutecznie próbowali zdobyć bramkę kontaktową, jednak dwa szybko stracone gole oraz gra w osłabieniu na tyle mocno podcięły im skrzydła, że nie byli oni wstanie zagrozić bramce strzeżonej przez Cebanu.

Druga połowa niemal w całości należała już do gospodarzy, którzy spokojnie kontrolowali przebieg gry, upatrując swoich szans na podniesienie wyniku w kontratakach. Sztuka ta powiodła się ostatecznie w 73. minucie, kiedy to Wojciech Łobodziński doskonale obsłużył Marcelo, a ten umieszczając piłkę w siatce ustalił ostatecznie wynik spotkania na 3:0. Do ostatniego gwizdka kolejne groźne akcje konstruowała już tylko Wisła, a podopieczni Rafała Ulatowskiego sprawiali wrażenie, wyczekujących z niecierpliwością na końcowy gwizdek.

Tekst pierwotnie opublikowany na stronie ekstraklasa.net.

Ekstraklasa.net współpracuje z serwisem Wiadomości24.pl.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.