Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Religia > Benedykt XVI krytykuje sobór?

Pozycja materiału w rankingach:

42697 miejsce

Dział: Religia

Ocena: 38pkt

Oceń:

Benedykt XVI krytykuje sobór?


W cotygodniowej katechezie Benedykt XVI pierwszy raz w dziejach myśli papieskiej przyznał, że "do Soboru Watykańskiego II przeniknął rodzaj utopizmu anarchicznego".


Jeżeli - jak twierdzą zwolennicy soboru - przyczyną upadku Kościoła jest laicyzacja to dlaczego lefebryści i radykalne wspólnoty wciąż przyciągają rzesze wiernych i rozwijają się? Obrońcy soboru podkreślają, że myśl soborowa była jak najbardziej właściwa. Winna jest interpretacja soboru, czyli to wszystko co działo się po roku 1965. Ojciec wiosny Kościoła, Jan XXIII otwarł okna, ale nie po to, żeby przez nie wyjść do świata. Świat miał zaglądnąć do wnętrza Kościoła i przyjąć jego perspektywę - tłumaczono.

Takie wyjaśnienia nie satysfakcjonują krytyków modelu posoborowego. Jest coś zasadniczo błędnego - przekonują - w samym soborze. Uważają, że Vaticanum secundum zanegował Tradycję i wartość prawdy w Kościele Katolickim. Jeżeli odcinamy się od przeszłości i przyznajemy, że nie mamy monopolu na prawdę to detonujemy tożsamość eklezjalną. Czy warto być katolikiem w nowej konfiguracji doktrynalnej? - pytano.

Dotychczas oficjalna krytyka soboru skupiała się na interpretacji myśli soborowej, która - jak podkreślano - bywała mylna. Papież na środowej audiencji w dniu 10 marca 2010 r. powiedział coś więcej: "Ale dzięki Bogu mądrzy sternicy nawy Piotrowej papież Paweł VI i Jan Paweł II z jednej strony obronili nowość soboru, a z drugiej jedyność i ciągłość Kościoła".

Nadszedł czas na wnikliwą analizę nieco rozmytej doktryny soborowej, dla której tłem jest wielka tradycja chrześcijańska. Prawdopodobnie taką refleksję poprowadzi komisja złożona z radykalnych przeciwników soboru (lefebrystów) i przedstawicieli Kongregacji Wiary. Kto wie czy przełomowa wypowiedź papieża nie jest jej pierwszym rezultatem. Papieże musieli bronić Kościół przed soborem rozumianym jako odcięcie się od przeszłości. Musieli też bronić nowości soboru przed Kościołem zbyt integrystycznym. Benedykt XVI będzie chciał przekonać lefebrystów do pozytywnej nowości soboru, a ustatkowanych w zliberalizowanej wersji liturgii, moralności i dyscypliny kościelnej biskupów oduczyć zachowań godzących w tradycję.

Zobacz także:


Komentarze: 4

Sortuj komentarze:

Tomasz Sroczyński 16.05.2010 15:22

Ocena: Ocena pozytywna 52 Ocena negatywna 48

Ciekawa zabawa. W cytacie z zajawki brakuje słowo "interpretacji" po "do".
http://www.kosciol.pl/article.php/20100310135341442
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

doulos achreios 11.03.2010 23:55

Ocena: Ocena pozytywna 44 Ocena negatywna 54

Dobra i trzeźwa analiza zjawisk zachodzących we współczesnym "katolicyzmie zhierarchizowanym".
Jednakże dostrzec warto, że zjawiska te są jedynie objawami znacznie głębiej leżącej przyczyny, i to właśnie doktrynalnej.
Co bowiem leżało u podłoża przyjęcia jednych, a odrzucenia innych dogmatów (by wymienić kwestie z artykułu - natura Chrystusa, Theotokos, "filioque"; lub inne - Trójca, kler/laikat itp.)?
Czy przy ustalaniu prawdy większą rolę spełniało Pismo - czy filozofia, a niekiedy wręcz polityka?
Dlatego obecnie KRzK stoi przed dylematem nierozwiązywalnym.
Konserwatyzm doktrynalny, monopol na prawdę i "jedynozbawczość" są niewspółczesne, niepopularne i "niepoprawne politycznie" oraz wloką za sobą historię brzemienną w krucjaty, inkwizycję, polowania na czarownice, indeksy ksiąg zakazanych, handel odpustami itp itd. Tak się traci wpływy wśród wiernych.
Reforma w kwestiach istotnych, choćby i podawana w słodkiej otoczce "aggiornamento" - oznacza utratę tożsamości i wiarygodności całej instytucji; jeśli bowiem w pewnych ważnych sprawach przez wieki się mylono, to skąd pewność, że i w innych nie? Tak również traci się wyznawców.
Tymczasem głębszą przyczyną kryzysu w KRzK może być właśnie przesunięcie uwagi z Boga na człowieka; humanistyczne, ale niebiblijne.
Jak kiedyś powiedziano:
"Jeśli chcesz się podobać wszystkim, nie będziesz się podobał nikomu.
Jeśli chcesz się podobać Bogu, spodobasz się wszystkim tym, którzy Go kochają".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beata Traciak 10.03.2010 20:10

Ocena: Ocena pozytywna 51 Ocena negatywna 60

5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rafał Gdak 10.03.2010 20:09

Ocena: Ocena pozytywna 60 Ocena negatywna 62

Dobry tekst. Wydaje mi się, że idea dialogu za wszelką cenę i wbrew wszystkiemu z Bractwem św. Piusa X, to przejaw dość dziwnego rozłożenia akcentów w Kościele. Dialog ten jest jednostronny to po pierwsze, bo żaden papież nie zaneguje nauki Vaticanum II, a do tego sprowadza się mniej więcej pozycja negocjacyjna lefebrystów. Po drugie zaś nie widać chęci dialogu z "lewą" stroną. Problemem Kościoła nie są lefebryści i ich pełny powrót na łono Kościoła, ale to, co podnosi właśnie lewa strona - i co prowadza się do dialogu Kościoła ze współczesnym światem. Dialog z lefebrystami jawi mi się więc, jako odwrócenie głowy w niewłaściwym kierunku/

Kolejna rzecz: zrzucenie winy na Sobór przez jego krytyków, jako przyczynę rozmycia doktryny wydaje mi się dość pokrętne. Jestem przekonany, że stopień laicyzacji bez Vaticanum II byłby identyczny, jeśli nie większy, jak po nim. Wpływają na nią przede wszystkim czynniki zewnętrzne i deficyt tego, co Jan Paweł II nazwał nową ewangelizacją. Środowiska integrystyczne, za całe zło obarczają jednak właśnie Sobór i Pawła VI oraz Jana Pawła II. Nie rozumiem zachowaczości Benedykta XVI zwłaszcza w kontekście otwarcia Kościoła, jakiego dokonał Jan Paweł II.

A tak poza tym - szkoda, że ten tekst leży odłogiem zakopany na 20 podstronie, bo ważniejsze są urodziny Chucka Norrisa :l

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.