Pozycja materiału w rankingach:
W cotygodniowej katechezie Benedykt XVI pierwszy raz w dziejach myśli papieskiej przyznał, że "do Soboru Watykańskiego II przeniknął rodzaj utopizmu anarchicznego".
Zobacz także:
Artykuły
(95)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.02)
Miejscowość: opole | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Tomasz Sroczyński 16.05.2010 15:22
Ciekawa zabawa. W cytacie z zajawki brakuje słowo "interpretacji" po "do".
http://www.kosciol.pl/article.php/20100310135341442
Pozdrawiam.
doulos achreios 11.03.2010 23:55
Dobra i trzeźwa analiza zjawisk zachodzących we współczesnym "katolicyzmie zhierarchizowanym".
Jednakże dostrzec warto, że zjawiska te są jedynie objawami znacznie głębiej leżącej przyczyny, i to właśnie doktrynalnej.
Co bowiem leżało u podłoża przyjęcia jednych, a odrzucenia innych dogmatów (by wymienić kwestie z artykułu - natura Chrystusa, Theotokos, "filioque"; lub inne - Trójca, kler/laikat itp.)?
Czy przy ustalaniu prawdy większą rolę spełniało Pismo - czy filozofia, a niekiedy wręcz polityka?
Dlatego obecnie KRzK stoi przed dylematem nierozwiązywalnym.
Konserwatyzm doktrynalny, monopol na prawdę i "jedynozbawczość" są niewspółczesne, niepopularne i "niepoprawne politycznie" oraz wloką za sobą historię brzemienną w krucjaty, inkwizycję, polowania na czarownice, indeksy ksiąg zakazanych, handel odpustami itp itd. Tak się traci wpływy wśród wiernych.
Reforma w kwestiach istotnych, choćby i podawana w słodkiej otoczce "aggiornamento" - oznacza utratę tożsamości i wiarygodności całej instytucji; jeśli bowiem w pewnych ważnych sprawach przez wieki się mylono, to skąd pewność, że i w innych nie? Tak również traci się wyznawców.
Tymczasem głębszą przyczyną kryzysu w KRzK może być właśnie przesunięcie uwagi z Boga na człowieka; humanistyczne, ale niebiblijne.
Jak kiedyś powiedziano:
"Jeśli chcesz się podobać wszystkim, nie będziesz się podobał nikomu.
Jeśli chcesz się podobać Bogu, spodobasz się wszystkim tym, którzy Go kochają".
Rafał Gdak 10.03.2010 20:09
Dobry tekst. Wydaje mi się, że idea dialogu za wszelką cenę i wbrew wszystkiemu z Bractwem św. Piusa X, to przejaw dość dziwnego rozłożenia akcentów w Kościele. Dialog ten jest jednostronny to po pierwsze, bo żaden papież nie zaneguje nauki Vaticanum II, a do tego sprowadza się mniej więcej pozycja negocjacyjna lefebrystów. Po drugie zaś nie widać chęci dialogu z "lewą" stroną. Problemem Kościoła nie są lefebryści i ich pełny powrót na łono Kościoła, ale to, co podnosi właśnie lewa strona - i co prowadza się do dialogu Kościoła ze współczesnym światem. Dialog z lefebrystami jawi mi się więc, jako odwrócenie głowy w niewłaściwym kierunku/
Kolejna rzecz: zrzucenie winy na Sobór przez jego krytyków, jako przyczynę rozmycia doktryny wydaje mi się dość pokrętne. Jestem przekonany, że stopień laicyzacji bez Vaticanum II byłby identyczny, jeśli nie większy, jak po nim. Wpływają na nią przede wszystkim czynniki zewnętrzne i deficyt tego, co Jan Paweł II nazwał nową ewangelizacją. Środowiska integrystyczne, za całe zło obarczają jednak właśnie Sobór i Pawła VI oraz Jana Pawła II. Nie rozumiem zachowaczości Benedykta XVI zwłaszcza w kontekście otwarcia Kościoła, jakiego dokonał Jan Paweł II.
A tak poza tym - szkoda, że ten tekst leży odłogiem zakopany na 20 podstronie, bo ważniejsze są urodziny Chucka Norrisa :l
Łatwiej wyrzucać śmieci w krzaki i do lasu? [Zdjęcia]
(odsłon: +1144)