Facebook Google+ Twitter

Benedykt XVI krytykuje sobór?

W cotygodniowej katechezie Benedykt XVI pierwszy raz w dziejach myśli papieskiej przyznał, że "do Soboru Watykańskiego II przeniknął rodzaj utopizmu anarchicznego".

Miał się on - w opinii następcy św. Piotra - przejawiać w szerzącym się przekonaniu, że po jego zakończeniu wszystko w Kościele jest nowe i inne.

Paweł VI i Jan Paweł II krytycznie wypowiadali się o posoborowych eksperymentach, ale żaden z papieży nie oceniał negatywnie samego soboru. Eksponowano, że ten jest dziełem Ducha świętego. A dzieła Ducha świętego są doskonałe.

Sobory to zgromadzenia teologów, którzy ustalają wspólne stanowisko doktrynalne. Wieki temu zastanawiano się, jaką Chrystus ma naturę: boską, ludzką, czy bosko-ludzką, czy Maryja jest jednocześnie Matką Boga (Theotokos), czy Duch Święty pochodzi od Ojca czy od Ojca i Syna. Ostatni sobór miał miejsce w Watykanie, na przełomie lat 1962 -1965. Znacząco różnił się on od tych z wczesnych lat chrześcijaństwa. Nie ogłoszono na nim żadnych dogmatów, był on bardziej duszpasterski niż doktrynalny, skupiał się na relacji ze światem, w tym z przedstawicielami innych wyznań, a nawet ludźmi niewierzącymi.

Wkrótce okazało się, że nie wszystkie owoce soborowe są słodkie. Zdjęciu sztywnego gorsetu dyscypliny kanonicznej i przyznaniu dialogowi ze światem prymatu towarzyszyło zeświecczenie duchowieństwa i desakralizacja kultu. Ludzie świeccy pozajmowali miejsca duchownych, a kapłani i osoby konsekrowane podjęli role i funkcje świeckich, upodabniając się do laikatu i tracąc własną tożsamość. Eksperymenty liturgiczne wyparły ustalony od wieków porządek mszalny. Msza święta utraciła swoje piękno i moc inspirowania wiernych.

Zanotowano znamienną zależność: kraje, które z opóźnieniem przyjęły reformy soborowe nie traciły tak masowo wiernych a wspólnotom tradycjonalistycznym nie brakuje powołań. Arcykonserwatywni lefebryści (od nazwiska arcybiskupa Lefebvre, założyciela zbuntowanego bractwa) maja więcej powołań, niż wszystkie francuskie seminaria.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Ciekawa zabawa. W cytacie z zajawki brakuje słowo "interpretacji" po "do".
http://www.kosciol.pl/article.php/20100310135341442
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobra i trzeźwa analiza zjawisk zachodzących we współczesnym "katolicyzmie zhierarchizowanym".
Jednakże dostrzec warto, że zjawiska te są jedynie objawami znacznie głębiej leżącej przyczyny, i to właśnie doktrynalnej.
Co bowiem leżało u podłoża przyjęcia jednych, a odrzucenia innych dogmatów (by wymienić kwestie z artykułu - natura Chrystusa, Theotokos, "filioque"; lub inne - Trójca, kler/laikat itp.)?
Czy przy ustalaniu prawdy większą rolę spełniało Pismo - czy filozofia, a niekiedy wręcz polityka?
Dlatego obecnie KRzK stoi przed dylematem nierozwiązywalnym.
Konserwatyzm doktrynalny, monopol na prawdę i "jedynozbawczość" są niewspółczesne, niepopularne i "niepoprawne politycznie" oraz wloką za sobą historię brzemienną w krucjaty, inkwizycję, polowania na czarownice, indeksy ksiąg zakazanych, handel odpustami itp itd. Tak się traci wpływy wśród wiernych.
Reforma w kwestiach istotnych, choćby i podawana w słodkiej otoczce "aggiornamento" - oznacza utratę tożsamości i wiarygodności całej instytucji; jeśli bowiem w pewnych ważnych sprawach przez wieki się mylono, to skąd pewność, że i w innych nie? Tak również traci się wyznawców.
Tymczasem głębszą przyczyną kryzysu w KRzK może być właśnie przesunięcie uwagi z Boga na człowieka; humanistyczne, ale niebiblijne.
Jak kiedyś powiedziano:
"Jeśli chcesz się podobać wszystkim, nie będziesz się podobał nikomu.
Jeśli chcesz się podobać Bogu, spodobasz się wszystkim tym, którzy Go kochają".

Komentarz został ukrytyrozwiń

5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry tekst. Wydaje mi się, że idea dialogu za wszelką cenę i wbrew wszystkiemu z Bractwem św. Piusa X, to przejaw dość dziwnego rozłożenia akcentów w Kościele. Dialog ten jest jednostronny to po pierwsze, bo żaden papież nie zaneguje nauki Vaticanum II, a do tego sprowadza się mniej więcej pozycja negocjacyjna lefebrystów. Po drugie zaś nie widać chęci dialogu z "lewą" stroną. Problemem Kościoła nie są lefebryści i ich pełny powrót na łono Kościoła, ale to, co podnosi właśnie lewa strona - i co prowadza się do dialogu Kościoła ze współczesnym światem. Dialog z lefebrystami jawi mi się więc, jako odwrócenie głowy w niewłaściwym kierunku/

Kolejna rzecz: zrzucenie winy na Sobór przez jego krytyków, jako przyczynę rozmycia doktryny wydaje mi się dość pokrętne. Jestem przekonany, że stopień laicyzacji bez Vaticanum II byłby identyczny, jeśli nie większy, jak po nim. Wpływają na nią przede wszystkim czynniki zewnętrzne i deficyt tego, co Jan Paweł II nazwał nową ewangelizacją. Środowiska integrystyczne, za całe zło obarczają jednak właśnie Sobór i Pawła VI oraz Jana Pawła II. Nie rozumiem zachowaczości Benedykta XVI zwłaszcza w kontekście otwarcia Kościoła, jakiego dokonał Jan Paweł II.

A tak poza tym - szkoda, że ten tekst leży odłogiem zakopany na 20 podstronie, bo ważniejsze są urodziny Chucka Norrisa :l

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.