Facebook Google+ Twitter

Benedykta XVI zapamiętamy jako niezgrabnego i intrygującego?

Rezygnacja papieża ze sprawowania urzędu pierwszego biskupa jeszcze bardziej polaryzuje ocenę tego pontyfikatu. Czy Ratzinger pozostanie w ludzkiej pamięci jako niezgrabny, pancerny i teologicznie intrygujący?

 / Fot. PAP / EPANiezamierzenie papież znowu, jak wiele razy poprzednio, wywołał konsternację. Wcześniej sprowokował furię u muzułmanów, zaniepokoił Żydów, podzielił Kościół w ocenie lefebrystów i wydał go na ataki mediów rozzłoszczonych mało dyplomatycznymi wypowiedziami o chorych na HIV.

Większość z posunięć byłego prefekta Kongregacji Wiary wymagało korekty albo tłumaczenia, co instytucję watykańską naraziło na utratę prestiżu. Roztropność nakazywała wyeliminowanie wszelkich niedopowiedzeń w ogłaszanym światu stanowisku Watykanu.

Niewątpliwie punktem zapalnym obu ostatnich pontyfikatów była sprawa aktów pedofilnych.

Duchowni na całym świecie molestowali dzieci, a ich zwierzchnicy bagatelizowali to. Nad dobro ofiar przedkładano mir instytucji. Kościołowi wiele czasu zabrało wypracowanie wystandaryzowanych reakcji i mechanizmów, które redukowałyby zdarzenia, nazwane przez Jana Pawła II grzechem wołającym o pomstę do nieba. Tak jak biskupi, na pedofilię odpowiadali dyrektorzy szkół, szefowie kuratoriów i wydziałów policyjnych. Molestowanie było niewyraźnie zdefiniowane, przynajmniej nie tak precyzyjnie jak dziś. Jeśli więc winimy albo usprawiedliwiamy to wszystkich po kolei.

Dlaczego Kościołowi dostaje się najbardziej? Jako podmiot uhierarchizowany może ponosić odpowiedzialność karną i finansową. W Ameryce lwią część odszkodowań połknęli prawnicy. Po drugie Kościół stał się jedyną organizacją obywatelską stojącą na drodze korporacyjnego absolutyzmu. Media umocowane przez korporacje celowo niszczą jego autorytet, gubiąc proporcje. Na przykład tę, że pedofilów wśród duchownych jest mniej niż wśród psychiatrów. Zasadnicze kryterium osądu Kościoła nie leży jednak po stronie prawa, które powinno być równe dla wszystkich (jak ścigamy pedofilów i decydentów z lat 40. to z każdej grupy zawodowej) czy egalitaryzmu socjologicznego, gdyż w każdej grupie społecznej znajdą się pedofile i nie ma na to siły. Jako strażnik moralności musiał zebrać cięgi za hipokryzję.

Kościół stworzył własne, osobiste kryterium osądu pedofilii umocowane w Ewangelii. Nie naciski świeckich czy uzasadnienia wyroków, lecz teologia Ratzingera przeniknęła w motywację kodyfikacji kanonicznej. W polityce zerowej tolerancji i scentralizowanego traktowania przypadków krzywdzenia dzieci rzymski katolicyzm stał się najbardziej radykalnym i uniwersalnym nośnikiem symetrii kompetencja/moralność, która - zdawało się - zadławi jego autorytet.

Przy bliższym oglądzie "wpadek" Benedykta (i Kościoła) okazuje się, że struktury, które stworzył w Watykanie rezygnujący dziś papież, by zapobiec seksualnej przemocy, są unikalne pod każdym względem i raczej nie było możliwe ich zainicjowanie bez smutnych doświadczeń. Żadna instytucja w przeszłości, przynajmniej do końca lat 90. nie wypracowała scentralizowanych i zsynchronizowanych z ogólnym prawem metod postępowania i warunków bezpieczeństwa na wypadek pedofilii. Dziś Kościół w USA jest najbardziej pod tym względem przyjaznym młodzieży środowiskiem.

Dogłębne podejście do sprawy antykoncepcji w kontekście pandemii HIV, dialogu z lefebrystami, żydami i muzułmanami, hermeneutyki soborowej zaowocowało. Papież działał - niezamierzenie - dwuetapowo. Prowokował skrótem myślowym, po czym wyjaśniał. Myśl rzymska stała się po wiekach transparentna i logiczna. Gdy Benedykt XVI tłumaczył, dlaczego Kościół uważa użycie prezerwatyw za banalizację seksualności, nikt nie był mu w stanie przeciwstawić żadnych logicznych z punktu widzenia empirycznego (programy zorientowane na wierność partnerską i pomijające kłócący się z nią aspekt "kondomowy" są najskuteczniejsze w szerszej, statystycznej skali) argumentów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103086,13426084,_Ratzinger_jednym_gestem_zrobil_wiecej_dla_Kosciola.html
"Ratzinger nam pokazał, jak łączyć rozsądek z wiarą. Otworzył drogę drogę do powojtyłowego przywództwa w Kościele" - czytamy w amerykańskim "Newsweeku". Autor jednak idzie dalej i stawia tezę: Wojtyła szkodził Kościołowi - zamienił całą instytucję w "one-man show".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marto, koncyliacyrność nie wykluczyła problemów w prawosławiu. Nasiliła je.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Przez którego w razie kolizji przemawia Duch święty, jeśli de facto wybrani zostali na tej samej uświęconej drodze?/

Pozostaje zapytać na jakiej drodze powstał Kanon, sygnowany przez papieży, przez których przemawiał Duch Święty ? (nieomylność papieży)
A dokładnie kanon 332, paragraf 2, który stwarza możliwość rezygnacji.
I następuje to przez dobrowolne ogłoszenie publiczne.

Poza tym, rytuał jest rytuałem, rytuał powołania i rytuał odwołania zostaną spełnione, więc wszelkie wątpliwości w tej mierze ( co do nadprzyrodzonego umocowania) są wątpliwościami podważającymi to umocowanie w ogóle.

Oczywiście zasadne są każde inne wątpliwości, co do skutków samej decyzji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja go zamiętam jako odwżnego człowieka, który nie bał się pokazac swoich słabości, który odwiedził Polskę, choc bał sie reakcji Polaków, który pomino swojego pochodzenia odwiedził Oświęcim...Który pokazał nam swoje konserwatywne poglądy...
Od niedawna rozpętała się burza, o przemocy seksualnej zwłaszcza wśród księży...Nie wierze, że nie było tego kiedyś, w dawnych czasach. Tylko w tedy nikt o tym głośno nie mówił.... A przecież słyszało się co jakiś czas, że ksiądz ma jakieś nie ślubne dziecko i nagle z dnia na dzień zostaje "wycofany" z posługi Bożej...
Moim zdaniem nie mógł znieś tych intryg wśród kapłanów, co dla niego było niedopomyślenia, no bo jak to ksiądz?...Wcale się nie dziwie młodym ludziom, którzy nie chodzą do kościoła...
Myślę, że to zbyt krótki czas aby móc Ojca Świętego oceniac...
Podobno nowy papież nie będzie długo, a pod jego wodzą - kościół zmieni sie...zaniknie wiara chrześcijańska...Przykre, ale zobaczymy czy prawdziwe...
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Biorąc pod uwagę, że B 16 to przedostatni papież - nie będzie to jakimś wieloletnim problemem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcinie, piszesz:
"Co się stanie, gdy równocześnie będzie żyło kilku papieży, który z nich będzie tym "ex cathedra"? - Ten sprawujący aktualnie urząd - łatwo można odpowiedzieć. Przez którego w razie kolizji przemawia Duch święty, jeśli de facto wybrani zostali na tej samej uświęconej drodze? Może ten pierwszy? Który z nich cieszyć się będzie realnym autorytetem, osoba tak samo namaszczona przez Boga dla sprawowania prymatu? Dawne dynastie ucinały podobne wątpliwości. Mordowano pozostałych pretendentów do tronu."

To może jednak zwolennicy koncyliaryzmu mieli rację?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ojciec Święty Benedykt XVI moim zdaniem postąpił bardzo właściwie. Czasy kiedy można było kierować Państwem Watykan i Kościołem nie opuszczając murów watykańskich i niekiedy pozostając w łożu były, w wiekach średnich.
Ustąpienie-abdykację przewiduje przecieć prawo kościoła..
Myślę, że poprzedni zwierzchnicy Kościoła rozważali taką sytuację.
Zabrakło może....

Komentarz został ukrytyrozwiń

To przede wszystkim Człowiek; przeprowadzona w tajemnicy wymiana rozrusznika serca i świadomość swego wieku przywołała zwykłe, ludzkie poczucie estetyki ; nie chciał doczekać momentu, kiedy będzie Mu publicznie ślina kapać z ust. Przeważyła wola godnej śmierci, co w tym wieku i całkowicie jasnym umyśle jest rzeczą równie rzadką, co chwalebną.
Politykiem nie był. I obejmował pontyfikat nie mając chyba świadomości, ile i jak strasznego brudu z przeszłych lat wypłynie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeden z najciekawszych, ale i najbardziej przegranych papieży w historii. Przypomina nieco Grzegorza VII. Z jednej strony walny udział w zwycięstwie nad radzieckim komunizmem, z drugiej równie ważna i widowiskowa, historyczna klęska KRK w USA, Kanadzie, nawet Irlandii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie ma co się dziwić. Polacy pracują do śmierci, Niemcy do emerytury

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.