Facebook Google+ Twitter

Berg za Urbana. Legia zamienia pewne dobre na niepewne lepsze

Po 18 latach zapewnił Legii dublet, był bliski awansu do Ligi Mistrzów, zostawił ją na pozycji lidera z bezpieczną przewagą nad resztą stawki. To wszystko za mało. Nowe standardy ma wyznaczać Henning Berg.

 / Fot. Piotr Galas/W24Ta operacja była planowana od kilku tygodni i została przeprowadzona niezależnie od wyników na ostatniej prostej rundy jesiennej. Tzn. Legia mogła mieć 10 punktów przewagi nad Górnikiem, wygrać z nim wczoraj w Zabrzu w 1/8 PP, a mimo to trener Urban i tak udałby się dziś do gabinetu prezesa i usłyszał, że na wiosnę jego miejsce zajmie ktoś inny.

"Rozbieżne wizje rozwoju klubu" - oficjalna przyczyna rozwiązania kontraktu brzmi poważnie. Na klubowym korytarzu można było usłyszeć pomruki niezadowolenia pod adresem Urbana. Pomruki, ale nie litanię żalu. Że przykłada wagę tylko do wyników pierwszej drużyny, nie interesuje się funkcjonowaniem Akademii, zaniechał wprowadzanie jej wychowanków do szerokiego składu. Nie wszystkim się podobało, że pod nieobecność kontuzjowanych zawodników nie uzupełniał kadry meczowej o piłkarzy rezerw. Z drugiej strony docierały głosy, że jest jedynym z polskich trenerów, który może prowadzić zespół z Łazienkowskiej. Za jego kadencji Legia wygrała w lidze 66 proc meczów, na 153 punkty możliwe do zdobycia uzbierała 110. Jej dwukrotnego podejścia do europejskich pucharach nie można zaliczyć do udanych, choć nawet na końcu tabeli w Lidze Europy klub zarabiał, a rozpoznawalność marki w Europie jako tako rosła.

Piłkarze mówili, że najbardziej cenią u niego podejście do drużyny, jak ustawiał się do muru przy wykonywaniu rzutów wolnych, jak krzyczał: "na bramkę to się strzela, a nie uderza", jak żartował z Lucjanem Brychczym: "pan prezes pokaże im, jak się prowadzi piłkę". Jeśli pracę traci Jan Urban, który trener w ekstraklasie może czuć się bezpieczny?

Henning Berg to szósty podopieczny sir Alexa Fergusona (wcześniej Hughes, Bruce, Ince, Keane, Robbins), który po zawieszeniu butów na kołku przyodział szaty trenerskie. Trzy lata prowadził norweskie Lyn (raz zajmując trzecie miejsce), potem słabiutkie Lillestrøm (10. i 11. miejsce, w kolejnym sezonie zwolniony w trakcie rozgrywek), rok temu na niecałe dwa miesiące objął Blackburn, w którym podziękowano mu, kiedy po 10 meczach miał na koncie jedno zwycięstwo. Jego doświadczenie w europejskich pucharach jest epizodyczne - przegrany dwumecz z Florą Tallin w kwalifikacjach Pucharu UEFA.

Może zastanawiać, że nie zatrudniły go norweskie ekipy eksportowe, Rosenborg i Molde, nie przygarnął nikt z Championship, nie spędził chwili w roli drugiego szkoleniowca. Na oficjalnej stronie Legii prezes Bogusław Leśnodorski tłumaczy, że do podpisania kontraktu z 44-letnim Norwegiem przekonała go wizja i rozwiązania, jakie ma wnieść do klubu. Legia potrzebowała kogoś "ze świeżym spojrzeniem oraz doświadczeniem wyniesionym z wielkich, europejskich zespołów". Ci, którzy znają byłego stopera Manchesteru Utd, twierdzą, że to profesjonalista o osobowości przywódcy, który nie idzie na łatwiznę. Nazwisko "Berg" ma również szerzej otworzyć drzwi do Europy. Na rynku transferowym Legia będzie traktowana poważniej, łatwiej będzie jej przekonać piłkarzy, których nie przyciągała "renoma" ektraklasy.

Skandynawska organizacja połączona z angielskim zacięciem, wyrażanym raczej groźbą niż prośbą, to jednak całkowity przeskok od possesion play, która wzorcami wykształconego w Hiszpanii Urbana była aplikowana Legii.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.