Facebook Google+ Twitter

Berlin 90 lat na falach eteru

Dla Berlina stała się wielkim wydarzeniem data 29 październia 1923 roku. W tym dniu o godz. 20-tej osoby posiadające detektor na słuchawki, usłyszały poraz pierwszy głos spikera i muzykę z eteru.

Pierwszy Volksempfänger miał oznakowanie 301, To na cześć przejęcia przez Hitlera władzy w dniu 30.1.1933 roku Fot. Wikipedia Commons - domena publiczna / Fot. „Uwaga, uwaga, tu radio na falach długich 400 metrów. Szanowni państwo! Z dniem dzisiejszym rozpoczynamy regularne nadawanie audycji na falach eteru drogą kablowo-telefoniczną z berlińskiego domu Vox...” Posługiwano się nadajnikiem o mocy 0.25 Watów ze złomowanej łodzi podwodnej z pierwszej wojny światowej.
Pierwsze audycje były wyłącznie muzyczne, a pierwszym w eterze rozbrzmiewającym utworem ze studia przy Podstamer Platz 4, była sonata wiolonczelowa Fritza Kreislera. Trudno dociec, ilu było odbiorców pierwszej audycji, odbieranej detektorem. Detektorem była mała skrzynka z lampą prostowniczą, anteną zwojową w kształcie lizaka, szklana rurka z pokrętłem stanowiącym modulator do namierzania stacji oraz słuchawki przetwarzające drgania elektryczne na dźwiękowe.
Dopiero w połowie lat trzydziestych w sklepach pojawiły się pierwsze radia lampowe z głośnikami znanych producentów: Philips, Telefunken i Siemens. Posiadacze radio-odbiorników nie płacili abonamentu, nieco później opłatę wprowadziło Reichspostmi-nisterium. W wielomilionowym Berlinie takich płatników było zaledwie tysiąc, ale trzy lata później liczba wzrosła już do miliona.
Kolejne odbiorniki "Volksempfänger" były zgrabniejsze w bakelitowej obudowie i rozbudowanym zakresem fal do odbioru stacji zagranicznych. Fot. Wikipedia Commons - domena publiczna / Fot.
W tamtych czasach radio stanowiło luksus z powodu wysokiej ceny. Po to, by wykluczyć tzw. pajęczarzy, radioodbiornik miał tylko jedną czynną stację. Dostrojenie do innych parametrów było wręcz niemożliwe, ponieważ przy zakupie radia, nakładano na nie urzędową plombę Reichstelegraphenverwaltung.
Po przejęciu władzy w Niemczech przez Adolfa Hitlera, szef propagandy Joseph Goebels, nazwał radio najmłodszym dzieckiem wojennej techniki. Wtedy przystąpiono do masowej produkcji radioodbiornika o nazwie „Volksempfänger”- odbiornik ludowy, który ze względu na niską cenę (78 Reichsmark) zaspokoił powszechny popyt. Odbiornik przystosowany był do odbioru stacji zagranicznych, ale odbiór był surowo zakazany i groził więzieniem, a nawet obozem koncentracyjnym.
Radio umożliwiało szeroki kontakt ze światem zewnętrznym, czego hitlerowcy obawiali się najbardziej. Starsze pokolenie pamięta, gdy w 1939 r. Wehrmacht wkroczył do Polski, radio musiano od razu oddać do depozytu. Podobnie zachowała się Armia Czerwona w 1945 r., rekwirując wszystkim obywatelom radia, które potem już nie oddano. Dla młodego pokolenia to nieprawdopodobna historia, ale to był jedyny sposób pozbawienia obywateli kontaktu z szerokim światem.
Pamiętam słowa mojego dziadka (posiadał radioodbiornik „Telefunken”), ponad 70 lat temu powiedział: - Zobaczysz wnuczku, nadejdą czasy, że w radiu na miejscu głośnika będzie szklane okienko, w którym zobaczysz grającą orkiestrę. Dziadek miał na myśli telewizję, która pierwszy oficjalny program wyemitowała w czasie igrzysk olimpijskich w 1936 r. w Berlinie. Mój dziadek nie doczekał się telewizji, za to ja odbieram ją cyfrowo. Czasem nachodzą mnie myśli, czego ja mógłbym w tym elektrotechnicznym galopie przepowiedzieć moim wnukom?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.