Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

31039 miejsce

"Berlin, szalone lata dwudzieste, nocne życie i sztuka" - recenzja

Iwona Luba prezentuje niezwykły Berlin lat 20-tych. Elegancko wydane, bogato ilustrowane przekrojowe opracowanie wycinka dziejów nowożytnych.

Josephine Baker i egzemplarz książki / Fot. fotografia autorska "Zobaczyłam Berlin w szarości poranka. Berlin jest francuskim miastem. Bardzo pięknym miastem, czystym, jasnym, uporządkowanym."
- Josephine Baker w "Memoiren - Der schwarze Stern Europas" (Wspomnienia - Czarna gwiazda Europy); 1928

Berlin może przywodzić skojarzenia jako miasto pyszniące się rozmachem i monumentalizmem, którego istotność podkreślana jest na każdym kroku. Budzi swoje wyobrażenie magią zaklętą w bryle i prawem jakiejś nieodgadnionej antecedencji. Architektura diametralnie różna od rosyjskiej fasadowości znaczonej orientalizmami oraz inna od impetycznej fantazji amerykańskich projektów. Niemiecka metropolia lat 20-tych znajduje swój wyraz w dokumentach tamtych czasów. Książka wydana przez PWN bogata jest w materiał ilustracyjny. Klasycystyczne koncepcje ukształtowały mocarstwowy wizerunek. Umiłowanie starożytnych oprócz krzewienia nauki i sztuki miało dowodzić powinowactwa i złożonej genezy narodu niemieckiego. Druga dekada XX wieku przyniosła z sobą jednak o wiele więcej swobody w myśleniu i twórczości. Konserwatywny i niewzruszony monolit zachwiał się w swoich posadach znacznie. Życie nabierało tempa, a dyktowali je nieznani wcześniej artyści i naukowcy.

W 1920 roku Berlin stał się oficjalną światową metropolią. Blisko 4 i pół miliona mieszkańców. Pokaźniejszymi statystykami mógł pochwalić się tylko Londyn i Nowy Jork. W ciągu tej jednej dekady upowszechniło się całe mnóstwo nowości technologicznych. Gramofon, radio czy automobil stały się nagle codziennością. Berlin zmienił się przy tym w miasto niebywale otwarte na świat. Zalew obcokrajowców był ciekawym nawet dla samych przybywających. O swoich obserwacjach mówił więc też i Sándor Márai w "Wspomnieniach patrycjusza": "Obcokrajowcy obsiedli wszystkie jego kąty. Laboratoria wypełniły się Rosjanami i Norwegami. Wszyscy coś zakładali, a Niemcy wspierali każdą taką inicjatywę, nawet wtedy, gdy cudzoziemiec nie wierzył w sukces swojego przedsięwzięcia. Znudzonym cudzoziemcom pozostało tylko obliczać przynoszone pieniądze."* Okres niestabilności gospodarczej sprzyjał rozkwitowi nocnego życia jak też stał się jedną z sił jakie motywowały do działania wielu artystów. Tytułowe "szalone lata dwudzieste" były prawdziwie zwariowane. Spelunki i luksusowe lokale roztańczyły się fokstrotem i charlestonem, a jazz zdobywał sobie serca Berlińczyków. Programy artystyczne ociekały pinterest Lekkie lata 20. / Fot. unknownerotyzmem jak i propozycjami mogącymi zadowolić każdego żądnego wrażeń. "Lokale oferowały klientom wszelkie używki: alkohol, kokainę, taniec nago, varieté, polityczne songi i sprośne piosenki - wszystko."** Pikanterii w kwestii berlińskiego kosmopolityzmu dodają też liczby. Samo tylko środowisko homoseksualistów było wielce atrakcyjne dla zagranicznych gości o określonych upodobaniach. "U progu Republiki Weimarskiej znany berliński seksuolog oszacował liczbę osób o homoseksualnej orientacji na 50 tysięcy; w szalonych latach 20. liczba ta wzrosła kilkukrotnie. Magia nocnego Berlina przywiodła do miasta liczne rzesze żądnych wrażeń homoseksualistów z całej Europy(...)"*** Pewną wizytówką miasta pozostawał kabaret. W owej dekadzie liberalnych haseł, rozpasania, braku czujnej cenzury miał on dwojaką naturę. Porównywalną na zasadzie przenośni poetyckiej do dychotomii organizmu Republiki Weimarskiej. Jedno oblicze kabaretu to program artystyczno-satyryczny czyli jak powiedzielibyśmy dzisiaj kabaret zaangażowany. Drugą twarzą berlińskiego kabaretu była rozrywka sprowadzona do zaspokojenia nawet najniższych potrzeb i instynktów. Striptiz i humor rubaszny, specyficznie niewyszukany. Treści ambitne w zderzeniu z wyuzdaniem i seksualną swawolą.

Berlin począł wybijać się na nieprzeciętność dopiero w drugiej połowie XIX wieku, a więc stosunkowo późno. Wzrost i okres prosperity ulegały jednak pewnemu przyhamowaniu. Już w 1923 roku zaznaczył się moment nierozwagi w działaniach rządu. Hiperinflacja była nieokiełznana. Do obiegu trafiały kolejne banknoty o nominałach wyrażających się co raz większą liczbą zer. 2 listopada 1923r. odnotowano smutny rekord emitując środek płatniczy o nominale 100 bilionów marek. Pieniądz miał tak blog Przyszłość Republiki Weimarskiej pod piramidami. / Fot. unknownnikłą wartość, iż dzieci na ulicach bawiły się plikami marek niczym klockami. Rodziły się fortuny, inne upadały. Nieledwie wcześniej, bo 9 listopada 1918 roku Niemcy przegrali I wojnę światową. Jak wszędzie w takim czasie zmobilizowano wielu mężczyzn. Kobiety musiały odnajdywać się na miejscach zarezerwowanych do tej pory dla panów. Po jakimś czasie zmiany można było dostrzec już na pierwszy rzut oka. Panie ubierały się po męsku. Modne stały się też takie fryzury. Berlin opanowały chłopczyce. Narodziła się emancypacja kobiet. "Neue Frau", czyli "Nowa kobieta" była jednym z wielu symptomów niezwykłych lat 20. Świat mody wywoływał emocje nie mniejsze niż wyścigi samochodowe czy spotkanie pięściarzy.

Znamiennym przykładem dynamicznych przemian jakie zaobserwowano w Berlinie lat 20-tych jest kinematografia. Popularność tej formy rozrywki była tak duża, że strażnicy moralności nie zdołali zauważyć kiedy ruchome obrazy poczęły wikipedia Kadr z filmu "Gabinet doktora Caligari; reż. Robert Wiene (1920) / Fot. Goldwyn Distributing Company (US)służyć mniej wysublimowanym potrzebom i doznaniom estetycznym. Jednakże sama magia powszechnego kina udzielała się każdemu, całym rodzinom, arystokratom i robotnikom. Szacuje się, że w Republice Weimarskiej było około 5600 kin, a większa ich część mieściła się w Berlinie. Uwielbiano filmową iluzję od samego początku. Szybko okazało się, że widz lubi być straszony lub oczekuje chwil miłosnego uniesienia na ekranie. Realizowano też produkcje wielce ambitne, żeby wspomnieć "Gabinet doktora Caligari" Roberta Wiene czy "Metropolis" Fritza Langa. Pojawiło się więc na świecie kino ekspresjonistyczne oraz pierwsze filmowe wizje futurystyczne. Oddziaływanie przemysłu filmowego na masową skalę dostrzeżono od razu. Propaganda i późniejszy festiwal kłamstw partii hitlerowskich znajdywały w filmie wdzięczne narzędzie. Film zawładnął nie tylko Berlinem: "Nie ma przesady w stwierdzeniu, że nagłe zawalenie się budynku kina podczas premiery filmu Fritza Langa pozbawiłoby Niemcy za jednym zamachem większości intelektualnej elity, pozostawiając przy życiu tylko nieobecnych, którzy z takich czy innych powodów nie mogli uczestniczyć w wydarzeniu."****

Czas po zakończeniu I wojny światowej i wahania stabilności niemieckiej gospodarki przynosiły kolejne oznaki buntu i krytyczne głosy artystów. "Śmierć kulturze niemieckiej!" głosili dadaiści, którzy przyczynili się do postrzegania aktów twórczych jako oręża antypolitycznego wyrazu o niespotykanej do tej pory sile. Iwona Luba opisuje też drogi niemieckiego ekspresjonizmu oraz rozwój teatru, który zauroczył nawet faszystów. W tym miejscu nadmienię, że widmo niemieckiego totalitaryzmu nie jest w książce dyżurnym odnośnikiem. Autorka dość starannie wyodrębnia zasadnicze kwestie nie komentując bez ustanku z manierą przewidującego znaną wszystkim historię. Czytelnik odnajdzie też i Brechta, i Weilla, i Dixa, i Negri, i wielu, wielu innych. "Berlin, szalone lata dwudzieste, nocne życie i sztuka" nie jest li tylko kalejdoskopową wiedzą skompresowaną do formatu przysłowiowej pigułki. Iwona Luba przedkłada świetnie opracowany rys historyczny w temacie zakrojonym w przystępny sposób. Pomyśleć, że były to czasy kiedy czarnoskóra tancerka porywała Berlin, a Marlena Dietrich nie miała zamiaru porzucać ukochanego miasta.

*- Iwona Luba - "Berlin, szalone lata dwudzieste, nocne życie i sztuka", s.81 (cyt. Sándor Márai, "Wyznania patrycjusza", tłum. i posł. Teresa Worowska, Warszawa 2005, s. 312-313)

**- jw., s. 80

***- jw., s. 80-81; "znany berliński seksuolog" - autorka ma zapewne na myśli znanego lekarza nazwiskiem Magnus Hirschfeld (przyp. aut.)
****- jw., s. 249 (cyt. Willy Ley - "Rockets, Missiles and Space Travel", New York 1952, s. 9; cyt. za Tomasz Kłys)


"Berlin, szalone lata dwudzieste, nocne życie i sztuka", aut. Iwona Luba

ISBN 9788377052624
stron: 288
oprawa: twarda
wydanie: Wydawnictwa Naukowe PWN 2013


article by Paweł Jankowski

utwór udostępniany na licencji CC 3.o



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

No proszę, ale się tam działo.

Ciekawa recenzja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.