Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20450 miejsce

Berlin za jeden uśmiech

Jeśli zarabiać to na myjce, jeśli mieszkać to w Berlinie. Oto krótka recepta na życie z dreszczykiem emocji i z uśmiechem na twarzy w rytmie punk rocka.

 / Fot. Jakub NowotyńskiCzasem można zobaczyć myjących szyby samochodowe punków w tandetnych filmach amerykańskich z lat 90. Jeszcze czasem można spotkać dzieci biegające ze szmatką i spryskiwaczem na polskich stacjach benzynowych. Jednak nikt tak dobrze nie zna widoku myjkarza na skrzyżowaniu jak berlińscy kierowcy. Berlin bez wątpienia zasługuje na miano myjkarskiej stolicy. Kanclerze Niemiec przychodzą i odchodzą, a myjka w Berlinie, na czele z tą obok samej kancelarii na Bellavue, nadal żyje. Jeśli gdzieś kiedyś miałby stanąć pomnik myjkarza, to powinien właśnie tutaj.

 / Fot. Jakub Nowotyński„Kolorowe chłopaki, żyją każdą chwilą, zostawili Babilon”

Myjka berlińska to swoista mieszanka społeczna. Freaki, studenci, podróżnicy, artyści, anarchiści, pijacy, narkomani, abstynenci. Nie ma jednej kategorii myjkarza. Jednak większość z nich w jakiś sposób związana jest z punk rockiem. Jedni idealistyczną i twórczą filozofią życia, inni już tylko wizualnie i wizją „no future”.

Berlin to od lat mekka polskich punków. A chyba niemal każdy polski punk w Berlinie, jeśli już nie pamięta dotyku myjki, to od myjki zaczynał swój byt na bliskim zachodzie. Jednym lekkość tutejszego bytu pozwoliła zrealizować najodważniejsze marzenia – otworzyć furtkę na świat, założyć kapelę, rodzinę czy też firmę zgodną z własnymi pasjami. Innych rozpieściła i wydobyła z nich najbardziej destrukcyjne instynkty, zamykając w nałogach i na ścieżce wiodącej do grobu. Jednak większość z nich coś jakby ze sobą wiąże, choćby ta sama uliczna profesja, choćby ta sama marka piwa na tym samym skrzyżowaniu.

„Gdy nie dajesz rady, browar wzmocni cię, z uśmiechem na ustach, łatwo myje się”

Obok czerwonej Viledy, czyli najpopularniejszej firmy „broni” myjkarza, którą można kupić za paręnaście ładnych euro albo ukraść w każdym Kaisersie, drugim markowym symbolem jest Sternburg - piwo klasy uboższej, tudzież pupil polskich myjkarzy - przynajmniej dopóki tureccy właściciele getränków nie zaczęli importować polskich browarów, nie gdzie indziej jak właśnie w miejscach najpopularniejszych myjek. Jednak co więksi tradycjonaliści, kosztem dwa razy droższego Tyskiego, pozostają dalej przy starym, dobrym „Szternim” za 39 centów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 15.04.2009 11:01

(+) Dopiero teraz tu dotarłem. Świetnie napisane!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cudnie powiało wolnością, choć przecież mowa o zarabianiu. Ja ciągle szukam na to patentu. Nie chciałabym dać się wbić w sztywną garsonkę, bo jakoś nie bardzo pasowałaby do glanów (a innych buciorów nie uznaję). Plus za pięknie, klimatycznie przedstawiony eklektyzm.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetnie się czyta. Lubię Niemcy i Berlin. Może nietypowo jak na Polkę ;) Pozdrawiam autora!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.11.2008 16:21

świetnie! czytałam z autentycznym zainteresowaniem. (+)! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.11.2008 16:05

+))) Ten tekst ma świetny RYTM !... Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stary dobry punk rock a nie dzieci EMO + za debiut

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.