Wtedy złe duchy wyszły z człowieka i weszły w świnie, a trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i utonęła (Łk 8:33)
Bernard Madoff, o którym nie wypada mówić inaczej jak
Bernie Kanciarz został wczoraj przewieziony do więzienia w Atlancie, gdzie spędzi najbliższe 150 lat. Jest to prawdopodobnie przedostatnia informacja, jaka pojawia się o nim w mediach. Następna będzie wspomnieniem o największym oszuście w historii. Nie ma raczej co liczyć, że za kratkami Berniemu zbierze się na wspomnienia i ujawni ciekawemu światu część swoich zbrodni. Nawet, jeśli coś piśnie, nigdy nie wydostanie się to poza celę dla najgroźniejszych przestępców, gdzie będzie trzymany.
Sposobem na życie Madoffa było przywłaszczanie sobie oszczędności innych. Oszukał w ten sposób wiele osób. Czy powinniśmy przyjąć tę wersję? Od biedy, można zrozumieć, że Paris Hilton powierza swoją odziedziczoną fortunę jakiemuś finansiście - magikowi. Czy to samo powiemy o największych bankach świata? Czy to Santander i Unicredit były tak naiwne, czy Madoff tak podstępny? Trudno uwierzyć i w jedno i w drugie. Banki zazwyczaj wiedzą, gdzie wpłacają pieniądze. Znani ludzie natomiast rzadko mają realną władzę. Zazwyczaj są pionkami w cudzych rękach. Dopóki płynie strumień pieniędzy te ręce pasą ich na zielonej trawce. Chrumkają wtedy przed kamerami. Gdy jednak sprawy zaczynają się komplikować i gotówka przestaje płynąć, zarzuca się im na grzbiet bagaż win i oszustw. Gna co sił nad wodę i topi w czeluściach...
A na naszym podwórku
Rzeczpospolita donosi o zalążku nowej piramidy finansowej. Niejaki Weksel-Bank płaci 100 proc. każdemu, kto zainwestuje przynajmniej milion złotych. Pierwsi "naiwni" być może już są. Sprawą zainteresował się Komitet Nadzoru Finansowego. Niestety, przypomina w tym małe dziecko, które weszło do sypialni rodziców w nieodpowiednim momencie. Nic nie rozumiejąc, myśli, że seks jest kolejnym odcinkiem rodzinnych awantur. Wybucha płaczem. Bez obaw! Krzywdy sobie nie zrobią.