Facebook Google+ Twitter

Beskidy kuszą nowymi atrakcjami turystycznymi

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-02-18 08:43

Turyści przyjeżdżający w Beskidy szukają nowych wrażeń. Coraz częściej wybierają spanie na sianie albo w lodowych jamach na górskim szlaku, wypady do mokrych jaskiń czy szaleństwo na poduszkowcu.

Marian Żabiński prowadzi w Bładnicach Dolnych koło Skoczowa rezydencję agroturystyczną "Gajówka". Ośrodek jest znany z... noclegów na sianie. - Podpatrzyłem to w Bawarii - opowiada właściciel.

Pokoje wyglądają jak w zwykłym małym hoteliku. Zadbane, z łazienką i telewizorem. Niezwykłe są tylko łóżka, w których zamiast materaców jest siano przykryte prześcieradłem. - To musi być siano spod kosy, bo wtedy jest grubsze. Ponadto musi być z poprzedniego sezonu, już zwietrzałe - uśmiecha się Żabiński. - Ludziom podoba się takie zbliżenie z naturą.Fot. Dziennik Zachodni

Jeżeli siano w hotelowym pokoju to jeszcze za mało, to inna firma oferuje turystom wycieczki na nartach z mroźnymi noclegami w namiocie albo jamie śnieżnej na górskim szlaku. Noc pod gołym niebem spędzić można na Stożku, Wielkiej Raczy czy Pilsku. - Podczas takich wypadów często robimy szkolenia, jak przeżyć w zimie czy po przysypaniu lawiną - mówi Jarosław Gutek, właściciel firmy Gou-Tec z Bielska-Białej.

Bardzo popularne w ostatnich miesiącach jest zwiedzanie beskidzkich jaskini. - Jest ich, o czym wiele osób nie wie, bardzo wiele i można je eksplorować zarówno latem jak w środku zimy - mówi Patrycja Styrna z firmy Kamelleon, która zapewnia turystom przyjeżdżającym do Szczyrku najróżniejsze atrakcje.

Wycieczki do jaskini Trzy Kopce na stoku Klimczoka, Salmopolskiej czy Malinowskiej, która służyła jako schronienie najpierw zbójnikom Ondraszka a potem husytom i ewangelikom podczas prześladowań, trwają kilka godzin i kosztują 60-100 zł od osoby. W cenę wliczona jest opieka instruktora taternika jaskiniowego Polskiego Związku Alpejskiego. - Każdy turysta dostaje też kombinezon, kask i rękawiczki - mówi Jarosław Gutek z firmy Gou-Tec organizującej eksplorację beskidzkich jaskini.

Jeżeli ktoś lubi mocne wrażenia powinien pojechać do Szczyrku wyszaleć się na qudach, dżipach albo poduszkowcu, który gna po łące z prędkością nawet 80 km/h. - Mamy dwie sztuki. To jedyne takie maszyny w południowej Polsce - zapewnia Patrycja Styrna. Niestety, zabawa do tanich nie należy. Wypożyczenie dwóch maszyn na kilkanaście godzin dla całej grupy kosztuje 5 tys. zł.

Ogromnym powodzeniem cieszą się też kuligi, bo sanie potrzebują niewiele śniegu. - Turystom nie wystarczy już tylko ognisko, herbatka z prądem i kiełbasa - mówi woźnica z Wisły. Dlatego niektóre firmy organizują pozorowane ataki zbójników.

Niewiele śniegu potrzebują też narciarze biegowi. Gdy na nartostradzie na Czantorii zaczęła wychodzić trawa, właściciel wyciągu wytyczył trasę biegową pod szczytem góry i tak zapewnił sobie częściowe obłożenie dla nowego wyciągu krzesełkowego, na który jesienią wydał 15 mln zł. - Pętla ma 2,7 km i prowadzi przez urokliwy las - zapewnia Czesław Matuszyński, prezes Kolei Linowej Czantoria w Ustroniu.

Nowa atrakcja czeka również na turystów, którzy pojawią się na ustrońskiej Równicy. To całoroczny tor saneczkowy, gdzie można gnać i z prędkością 40 km/godz. - To prawdziwy rollercoaster. Jedyny taki w Polsce - zapewnia Tomasz Lipiński, dyrektor Extreme Park na Równicy.

Tor zbudowany został z nierdzewnych rur ułożonych w serpentyny. Ma 650 metrów długości. 36 dwuosobowych saneczek może w ciągu godziny przewieźć nawet 600 osób i to o każdej porze roku. Tor jest bowiem tak wykonany, że deszcz i śnieg przeciekają między szynami, po których poruszają się saneczki. - Gdy pada, wtedy na saneczki montujemy daszki, żeby turyści nie mokli - mówi Tomasz Lipiński.Krzysztof Michałek przez cały tydzień testował tor saneczkowy na ustrońskiej Równicy, aby od soboty turyści mogli bezpiecznie na nim zjeżdżać Fot. Dziennik Zachodni

Aby zabawa była bezpieczna, saneczki są wyposażone w pasy samochodowe, po bokach toru umieszczone zostały siatki zabezpieczające, a na dole zjazdu automatyczna hamownia.

Tor rusza oficjalnie po raz pierwszy w najbliższą sobotę i będzie czynny w godz. 10.00-22.00. Za jeden przejazd zapłacimy 4 zł.

- To będzie jedna z największych atrakcji Beskidów, więc spodziewamy się tłumów - liczy dyrektor Extreme Park.

Wojciech Trzcionka

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.