Facebook Google+ Twitter

Bez czarowania o czarownikach

Peruwiańscy czarownicy żyją zgodnie z duchem czasu. Mają komórki, korzystają z internetu, słuchają muzyki z odtwarzaczy mp3, ale nie pozwalają się fotografować z obawy, że ich duch tego nie wytrzyma.

 / Fot. Maciej MalachowskiChiclayo to prawie 600-tysięczne miasto na peruwiańskim wybrzeżu. Warto się tam wybrać, jeśli planuje się zwiedzanie grobowca władcy z Sipan – skarbnicy wiedzy o prekolumbijskich i przedinkaskich kulturach. Ale mnie do przyjazdu do Chiclayo skłonił targ czarowników, o którym ciekawie napisano w przewodniku turystycznym „Gazety Wyborczej”.

Do miasta dotarłem po długiej podróży, podczas której – gdy spałem w autobusie – ukradziono mi buty. Z dworca na targ czarowników podreptałem więc boso. Mam nadzieję, że pan Wojciech Cejrowski wybaczy mi te niezamierzone zmałpowanie jego zwyczaju.

Trafić nie było trudno, bo okazało się, że czarownicy urzędują na wielkim jarmarku typu „mydło i powidło” nieopodal centrum. Nie było ich dużo. Klientów jeszcze mniej. Czarownicy zajmowali raptem dwa sektory, które w spacerowym tempie dało się obejść w pięć minut.

 / Fot. Maciej MalachowskiWcześniej wyobrażałem sobie, że spotkam skąpo odzianych szamanów w pióropuszach i co najmniej jeden bulgoczący kociołek z czarodziejską substancją. Ale nic z tych rzeczy. Czarownicy mieli na sobie normalne spodnie i koszulki z krótkim rękawem, a zamiast przyrządzania mikstur oddawali się rozmowom, lekturze gazet i słuchaniu muzyki z przenośnych odtwarzaczy.

Zauważyłem też dwie czarownice, ale nie w chatce na kurzej łapce, tylko siedzące na krzesłach przed swoimi kramami. Żadna nie miała wykrzywionego nosa, ani miotły pod ręką. Okazały się nawet urodziwe. Jedna coś jadła – chyba kurczaka, ale na pewno nie surowego. Druga piłowała pilniczkiem paznokcie. – A więc i ona się cywilizuje – pomyślałem sobie.

Zrobiłem drugą rundkę wokół straganów, wiedząc dobrze, że za chwilę ktoś mnie zaczepi. Jednak nie spodziewałem się, że wszechwiedzący czarownik zapyta mnie, czego szukam? Ale zapytał, polecając od razu coś do kupienia – zioła świeże i suszone oraz oryginalnie okapslowane butelczyny z napojami na różne dolegliwości. Niestety, nie miał na stanie reklamowanego u pana Cejrowskiego eliksiru z serii „siedem razy pod rząd”. Nie żebym dla siebie pytał. Na prezent chciałem kupić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Ciekawe, świetnie napisane, plus:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Macieju, masz moze mozliwosc przenocowania 2 osob w tej Poludniowej Ameryce?:) To co robisz staje sie niebezpieczne, niedlugo zaczne myslec o bilecie...:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Chce się czytać i oglądać. Zajmująca opowieść, ciekawa gawęda oraz (za Stefanią) praktyczna i nie tylko wiedza, która nie wiadomo kiedy może się przydać... Poza tym... ma się wrażenie, że jest się tam razem z autorem.
Trzeba mieć talent do pisania takich relacji. Prawie mistrzostwo internetowe - niezbyt długi zwięzły tekst, zdjęcia i krótki film. Ciacho w swojej klasie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za Twoją sprawą jestem bogatsza w wiedzę o Peru. Dzięki! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.