Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

51511 miejsce

Bez ekscytacji

Nie wiem czy Andrzej Duda „ratując” hostię pomyślał o tym jak zaprezentuje się dzięki temu w mediach. Chcę wierzyć, że nie, a jego późniejsza dezorientacja zdaje się to potwierdzać.

Ale nawet jeżeli – jeśli wiara, którą wyznaje przyszły prezydent jest prawdziwa, sam fakt „uratowania” Najświętszego z Sakramentów, przywrócenia należnego mu miejsca, będzie może kiedyś mocną okolicznością łagodzącą wobec takiego aktu wyrachowania. Nie wiem, nie moja to kompetencja.

Teorie o ustawce z udziałem kard. Nycza można by w zasadzie zbyć śmiechem – zapamiętajmy sobie tylko, że się takowe pojawiły. Ot tak, żeby potem nie było, że monopol na spiski ma prawica. Bo kogo jak kogo, ale tego akurat duchownego trudno było dotąd posądzać o przesadne sympatyzowanie z aktualną opozycją. A coś mi mówi, że kierunku, siły wiatru itd. też by kardynał tak naprędce nie obliczył.

Tego, że znajdą się wśród internautów i tacy, którzy przy tej okazji wyleją na Andrzeja Dudę falę pomyj można się było spodziewać. Taki to „przywilej” bycia prezydentem, z której to bądź strony, że ktoś Cię zawsze będzie opluwał. Gorzej, że przy okazji w paru miejscach oberwało się również i samemu Ciału Bożemu. Zapytać tu mógłbym wzorem głównego bohatera (słabego skądinąd) filmu „Bóg nie umarł” – jak można tak nienawidzić Boga, w którego się niby nie wierzy?

Przede wszystkim jednak – czy na pewno wczorajsze wydarzenie winno być w ogóle przedmiotem szczególnej ekscytacji? Doceniając wszakże zachowanie prezydenta-elekta, troska o należną, najwyższą cześć wobec Najświętszego Sakramentu winna być dla wszystkich katolików czymś całkowicie naturalnym. Niewierzący zaś zbyć całą sytuację mogliby wzruszeniem ramion. Tak jak czymś obcym, choć na swój sposób zrozumiałym, jest dla mnie nabożeństwo z jakim do swoich obrzędów religijnych podchodzą buddyści czy muzułmanie. No i co jeśli jednak zachowanie Dudy było choć po części wyrachowane? Tego przecież, ze stuprocentową pewnością, nigdy się nie dowiemy. Nie czytajmy w myślach.

A choć na nadchodzącą prezydenturę sam spoglądam z umiarkowanym optymizmem niepokoi mnie jeszcze jeden rodzaj ekscytacji – mianowicie dopisywanie do wyboru Andrzeja Dudy symboliki metafizycznej, związanej z datą jego wyboru, zaprzysiężenia itd. Nie wdając się w dyskusje na temat jej prawdziwości, hagiografie pisuje się na ogół po śmierci głównego zainteresowanego. A pisanie jej żyjącemu (i początkującemu w zasadzie) politykowi jest szczególnie ryzykowne. I może być równie nierozsądne jak krytykowanie pięcioletniej kadencji na dwa miesiące przed jej rozpoczęciem. Bo ludzie są tylko ludźmi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.