Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

115014 miejsce

Bez kibiców, ale bliżej Europy. Śląsk Wrocław - GKS Bełchatów 4:2

Piłkarze Śląska Wrocław pokonali na własnym stadionie GKS Bełchatów i po 27. kolejkach zajmują drugą lokatę w tabeli Ekstraklasy. Mecz odbył się bez udziału publiczności.

Fot. z meczu / Fot. PAP/Grzegorz HawałejAż 6 bramek ominęło w sobotę kibiców Śląska Wrocław, którzy decyzją wojewody dolnośląskiego nie mogli zasiąść na trybunach stadionu przy ulicy Oporowskiej 62. Najzagorzalsi fani biało-zielono-czerwonych dopingowali swoją drużynę sprzed bram stadionu i z pobliskiej górki Pafawag.

Spotkanie znakomicie rozpoczęło się dla gości. Już w drugiej minucie mocny strzał na bramkę Śląska oddał Mateusz Cetnarski, piłkę jednak pewnie wybił fenomenalny w tym sezonie Marian Kelemen. Mimo iż Bełchatowianie lepiej rozpoczęli spotkanie z pierwszego gola w meczu cieszyli się jednak piłkarze Śląska. Po dośrodkowaniu Szewczuka piłkę ręką wybił Marcin Drzymont. Sędzia Robert Małek wszystko doskonale widział, wskazał "wapno" i ukarał obrońcę "Gieksy". Rzut karny pewnie wykorzystał Sebastian Mila i w 11 minucie gospodarze objęli prowadzenie.

Na odpowiedź ze strony gości nie musieliśmy długo czekać. W 14 minucie po podaniu Grzegorza Fonfary główką gola zdobył Marcin Żewłakow. Jeszcze przed przerwą gracze z Bełchatowa wyszli na prowadzenie. Dawid Nowak minął obrońców Śląska i w sytuacji sam na sam z Kelemenem wpakował futbolówkę do bramki.

Po zmianie stron gra Śląska zmieniła się jakby trener Lenczyk użył czarodziejskiej różdżki. Śląsk nie tylko grał dużo ładniej, ale też dużo skuteczniej. Już w 51 minucie piłkarzom WKS-u udało się wyrównać. Swoją pierwszą bramkę w tym sezonie strzelił Tomasz Szewczuk, nominalny napastnik Śląska Wrocław.

Emocje po zdobytej przez Szewczuka bramce jeszcze nie opadły, a w polu karnym znalazł się Christian Omar Diaz, który w starciu sam na sam z bramkarzem GKS-u okazał się lepszy. Śląsk prowadził już 3:2, ale dla Argentyńczyka grającego w barwach Śląska Wrocław to było mało. Diaz w doliczonym czasie gry po podaniu Piotra Ćwielonga po raz drugi wpakował futbolówkę do bramki Sapeli.

Południowoamerykański snajper Śląska z radości zdjął koszulkę za co został ukarany drugim w tym spotkaniu żółtym kartonikiem i w konsekwencji musiał opuścić boisko. Ostatecznie Śląsk Wrocław wygrał 4:2 i awansował w ligowej tabeli na drugie miejsce. GKS Bełchatów po 27. kolejkach zajmuje 9. lokatę. W tabeli przewodzi Wisła Kraków, która jeśli jutro odniesie zwycięstwo zapewni sobie Mistrzostwo Polski.

WKS Śląsk Wrocław - PGE GKS Bełchatów 4:2 (1:2)
Bramki: Mila 11 (k), Szewczuk 51, Diaz 52, 90 - Żewłakow 14, Nowak 39

Śląsk: Kelemen, Socha, Celeban, Fojut, Spahić (46' Ĉwielong), Gancarczyk, Łukasiewicz, Elsner, Mila, Madej (46' Diaz), Szewczuk (75' Sztylka)
GKS: Sapela, Fonfara, Drzymont, Lacić, Popek (58' Małkowski), Nowak, Komołov (76' Zawodziński), Mysiak, Cetnarski (71' Kuświk), Da Silva, Żewłakow

Żółte kartki: Gancarczyk, Diaz - Drzymont, Mysiak, Popek, Cetnarski
Czerwona kartka: Diaz
Sędzia: Robert Małek (Śląski ZPN)
Widzów: bez udziału publiczności

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.