Facebook Google+ Twitter

Bez lubelskiego lipca nie byłoby sierpnia 80. Relacje świadków - cz. 2

W lipcu 1980 roku strajki objęły w sumie 90 tys. osób ze 170 zakładów pracy całej Lubelszczyzny. Oto kolejne relacje tych, którzy tam byli.

Skan oryginalnej ulotki promującej Solidarność. / Fot. KGNic nie wskazywało na to, że dojdzie do ostateczności, jaką było wprowadzenie stanu wojennego. Niespodziewanie, w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku Telewizja Polska przestała nadawać program. Wówczas do dyspozycji widzów były tylko dwa kanały publiczne. Telewizja komercyjna oczywiście nie istniała, satelitarnej nie można było odbierać. Od chwili wejścia na antenę obu państwowych kanałów Telewizji Polskiej - czyli wcześnie rano, 13 grudnia - emitowano tylko i wyłącznie wystąpienie Wojciecha Jaruzelskiego. Generał informował o tym, że Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego zdecydowała o wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego.

Czytaj część pierwszą: Bez lubelskiego lipca nie byłoby sierpnia 80. Relacje świadków


Przez kilka następnych dni tylko to wystąpienie było emitowane. Później, stopniowo wracano do cyklicznych programów na antenie, jednak regularnie nadal puszczano wystąpienie generała. Wszystkie transmitowane w międzyczasie programy były poświęcone gloryfikacji polskiego wojska i panującego ustroju oraz wszelkich aspektów egzystencji w Polsce Ludowej. Zawieszono na czas nieokreślony wszystkie emisje na żywo, w tym Teatr Telewizji, albowiem większość aktorów ogłosiła sprzeciw wobec zaistniałej sytuacji. Obawiano się więc problemów, jakie mogłyby mieć miejsce, gdyby przeciwnicy wprowadzenia stanu wojennego znaleźli się na żywo przed kamerami. Nawet spikerzy występowali w wojskowych mundurach.

Stan wojenny pozostawał - przynajmniej przez jakiś czas - czymś nieprawdopodobnym dla większości obywateli.

A: To był szok. Nie do uwierzenia, że coś takiego jest możliwe. Ta agresja przeciwko własnemu społeczeństwu to była dla mnie abstrakcja. Wydawało się, że to w ogóle nie ma szans, że mimo, iż społeczeństwo było znużone, to ta władza przegra. Tak przynajmniej się wydawało w momencie wprowadzenia stanu wojennego, kiedy właśnie - nie było „Teleranka”, były wyłączone telefony, w telewizji zaraz po obudzeniu oglądaliśmy generała Jaruzelskiego, który opowiadał tak patetycznie bardzo to swoje przygotowywane przemówienie.

Mieszkała u nas moja babcia, która miała za sobą bardzo ciężkie doświadczenia. W 1939 roku mieszkali na terenach zajętych przez Rosję Sowiecką. Dziadek był wojskowym i tam był internowany. Jak Rosjanie weszli na Litwę, to go tam wzięli do niewoli. Przebywał na Półwyspie Kola.


Czytaj dalej ->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.