Facebook Google+ Twitter

Bez niespodzianki

Ostatni mecz grupowy Polski na Euro 2008 miał dać awans biało-czerwonym (Polacy prócz zwycięstwa nad Chorwacją potrzebowali również wygranej Austriaków z Niemcami). Niestety cudu nie było.

Wielu Polaków liczyło jeszcze w poniedziałek na zwycięstwo, a nawet na wyjście z grupy. Co prawda szanse na awans były niewielkie.

Początkowo mecz był bardzo chaotyczny. Polacy nie potrafili odnaleźć się w środku pola. Ich podania były niedokładne, a nieliczne próby strzałów kończyły się niepowodzeniem i to nie z powodu postawy bramkarza Chorwatów, ale z powodu słabej gry podopiecznych Leo. Późniejszy obraz gry był już bardziej obiecujący, ale biało-czerwoni przebudzili się za późno.

Druga połowa nie różniła się szczególnie od pierwszej części spotkania. Polacy grali nieskutecznie, stracili bramkę. Jedynym piłkarzem, którego można, a nawet trzeba pochwalić jest "król Artur Boruc", któremu zawdzięczamy, że nie przegraliśmy większą ilością bramek. Niestety bramkarz raczej nie strzela goli. Szkoda, bo może wtedy moglibyśmy opuścić Klagenfurt chociaż z jednym punktem. Faktem jest, że Leo Benhaker dokonał w drugiej połowie trzech zmian. Wśród piłkarzy, którzy opuścili boisko był m.in. Marek Saganowski, który nie zagrał najgorszego spotkania choć nie grzeszył skutecznością. Również ulubieniec kibiców Roger Guerreiro był bardzo niedokładny, nie wspominając już o fatalnej postawie Jacka Krzynówka i Mariusza Lewandowskiego. Niestety nawet maksymalna ilość zmian nie pomogła w trafieniu bramki, choć "boski Ebi" był bliski jej zdobycia.

Mecz z Chorwacją nie musiał być przepustką do finałów. Nikt tego od polskiej drużyny nie oczekiwał. Mieliśmy jednak nadzieję, że biało-czerwoni pokażą klasę i udowodnią, że potrafią grać w piłkę. Niestety tak się nie stało.
Porażka boli jeszcze bardziej, ponieważ Chorwaci nie wystawili wielu podstawowych zawodników i ten mecz powinniśmy byli wygrać.

Euro 2008 powinno stać się dla reprezentacji Polski lekcją. Nie wystarczy dostać się do turnieju (choć to też jest sukces), ale podczas jego trwania trzeba dawać z siebie wszystko. Sam trener również powinien przemyśleć staranniej, kogo powołuje do kadry. Chyba czas najwyższy zacząć budować nową reprezentację Polski. Wreszcie cały PZPN powinien się zastanowić nad swymi poczynaniami. Może najlepiej byłoby zacząć od wyławiania młodych talentów, które później szkoliłoby się w profesjonalnych szkółkach piłkarskich. Na to jednak potrzeba czasu i pieniędzy...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Dziwię się wszystkim, którzy liczyli na sukcesy. Spójrzmy na rzeczywistość: słaba i skorumpowana liga, brak piłkarzy występujących w mocnych ligach zagranicznych, nieporadność PZPN... W tej sytuacji cieszmy się, że graliśmy na Euro.
A na sukcesy przyjdzie czas, kiedy cały ten organizacyjny bałagan uda się uporządkować i postawić wszystko na zdrowych nogach. Patrząc realnie, to jakieś 20 lat;).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Bonarem. Może po prostu polska reprezentacja nie wyciąga wniosków z porażek. Chyba czas najwyższy zacząć to robić...

Komentarz został ukrytyrozwiń

wszystkie kolejne imprezy piłkarskie mają być lekcją, tylko z imprezy na imprezę finał jest ten sam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.