Facebook Google+ Twitter

Bez okrutnej prawdy nie mamy szans na prawdziwy rynek pracy

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-08-31 20:08

Polskie firmy mają kłopoty z rekrutacją pracowników i będą je miały dopóty, dopóki nabór będzie prowadzony według standardowych socjotechnicznych matryc, przeszczepionych na nasz grunt z cywilizacji krajów na Zachodzie Europy i za Oceanem.

Osoba uważnie wczytująca się w treść ogłoszeń pracodawców, musi od razu przetłumaczyć sobie obiecujące nazwy proponowanych zawodów z polskiego na nasze. Cóż bowiem znaczy konsultant do spraw produktu albo specjalista do spraw reklamy? Pierwszy zatrudniony ma pecha. Dał się namówić na kupno obowiązkowej partii towaru z nadzieją, że odsprzeda go znajomym po wyższej cenie. Druga profesja oznacza roznosiciela ulotek, zaś w najlepszym wypadku krążącego po biurach sępa, namawiającego ludzi do nabycia artykułów, których sam nigdy by nie kupił.

Pozbawieni złudzeń, wielokrotnie wystawiani do wiatru, nabici w butelkę po wydaniu ostatnich złotówek za szkolenie pracownicy, nie dadzą się już skusić czczymi obietnicami niebotycznych zarobków. Poszukujący pracy chce rozmowy twarzą w twarz z tym, kto go zatrudnia i płaci mu pensję. Jeżeli w zachęcającym do wysłania CV anonsie znajduje się chociaż cień podejrzenia, należy natychmiast zapomnieć o propozycji.

Dyktatura procedur

Wszystkie, nawet renomowane, firmy prowadzą komputerową ewidencję, jak ośrodki zdrowia, przypisując do określonych pacjentów konkretne jednostki chorobowe. Dlatego też nie znajdziesz w internetowych bazach danych uczciwego, godziwie płatnego zajęcia. Wiem, bo większości takich praktyk doświadczyłem namacalnie. Obietnica awansu zawodowego od najniższego szczebla do władz promowanej firmy jest blefem rozpowszechnianym z myślą pozyskanial udzi młodych, energicznych, żądnych spełnienia się w roli szefa.

W Polsce możliwa kariera Leppera

Rzeczywistość jaka jest opisywana w amerykańskich bestsellerach, łudzi czytelników, że w stosunkowo krótkim czasie zdobędziemy fortunę, jeżeli będziemy postępować identycznie, jak ich autorzy. Tymczasem w kraju nad Wisłą, Odrą i Bałtykiem możliwa jest raczej kariera w stylu Andrzeja Leppera. Przepisy na zarobienie miliona dolarów są obliczone na umysły pokątnych handlarzy walutą z okresu dawno – wydawałoby się – minionego. Rewelacyjne sposoby pozyskania klienta są żywcem wyjęte z potępianych praktyk komiwojażerów, w Polsce – domokrążców.

Jakkolwiek by nie analizować procederu oszukiwania ludzi pracy, słowo zawód w warunkach współczesnej polskiej gospodarki oznacza prawdziwy, osobisty zawód.

Król jest nagi

Po spotkaniu setek oszustów, megalomanów, amatorów i picerów człowiek poszukujący pracy chciałby uwierzyć, że natrafi na światłego partnera, lecz nie ma po temu podstawowych warunków. Jeżeli po latach sprawowania funkcji na najwyższych urzędach w kraju i za granicą okazuje się, że ustosunkowany krewny nie ma dyplomu, to nie tylko inteligent, ale prosty robotnik jest nieufny wobec swoich przełożonych. Kiedy przypadkiem, dzięki niebywałej wytrwałości, uda się przejść szczęśliwcowi przez ucho igielne komisji z firmy rekrutacyjnej, czeka go kolejna tura beznadziejnych walk o godność w stylu supermarketowych casusów pracy ponad siły, mobbingu i tego typu doznań. Skargi pisane są na Berdyczów, bowiem w większości zainstalowanych u nas firm wypracowano idealny model jednostronnej komunikacji, czyli z błogosławiącej maluczkich góry do społecznych dołów. To kolejny import wykorzystywanych technik manipulacyjnych i "know - how" w najbardziej cynicznym zastosowaniu.

W poszukiwaniu utraconej wiary

Człowiek może tylko dzwonić do zdominowanych przez imperialistów mass-mediów albo oddać duszę imperium Kościoła modląc się o odmianę podłego losu. Rzeczywiście, praca czyni wolnym, bo przecież bez pracy nie ma kołaczy. Przyszedł czas, że pracodawcy dziwią się, niepokoją i nie rozumieją, że to z ich winy nikt nie pojawi się w ich firmie, aby pozwalać sobie na niewolniczy wyzysk. Tego wielu doświadczyło za granicą, a w kraju już topnieją szeregi naiwnych. Świadczenia za pracę należą się każdemu człowiekowi, jak psu zupa. Umowa społeczna jest zapisana w Konstytucji, a nie jest to martwa litera prawa. Kapitalistyczne przedsiębiorstwa w XIX wieku celowo zatrudniały zarządców okrutnych i bezwzględnych, co pokutowało przez długie lata w rozwiniętych państwach europejskich. Ostatnio rezygnuje się z usług tego typu menedżerów, ale jeszcze nie wszędzie dotarły te nowinki. Z całą pewnością nie do nas...

Kapitał ludzki, czyli…

Wydaje się, że jedyną receptą na kryzys w polskim przedsiębiorstwie są zwolnienia grupowe. Rzadko który menedżer nowej daty wykorzystuje rzetelną wiedzę o analizie funkcjonalnej czy naturalnym przepływie kadr fachowców i elastycznym przegrupowaniu zasobów ludzkich w zależności od sytuacji ekonomicznej przedsiębiorstwa. Kapitał ludzki to dla większości zarządców jedynie efektownie brzmiący lecz drażniący slogan. Nie tylko ja znam takich, którzy realizując w owczym pędzie tę obłędną i prostacką ideę, pozwalniali swoich najbliższych znajomych, przyjaciół, a w końcu ku ich najwyższemu zdumieniu, na końcu zwolniono niepotrzebnych już gorliwców. Rzeczpospolita starszej generacji zna fatalne przypadki przeobrażenia znanych i poważanych do niedawna, dumnych pracodawców w bezrobotnych nędzarzy. Nigdy nikomu nie życzyłem w życiu źle, ale nie trzeba być prorokiem, aby stwierdzić z prawdopodobieństwem bliskim faktu - niewykluczone, że te szeregi zasilą kolejni, pozbawieni intuicji, słuchu i wyobraźni zadufani w sobie egoiści.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.