Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180166 miejsce

Bez papierosa - czwarty dzień bliżej wolności

Nie jest różowo, ale też mogło być gorzej. Nie ryczę, nie wściekam się bardziej niż zwykle, trochę się objadam. Objawy dominujące - jak na razie - to ślinotok i senność. Potwornie chcę zapalić papierosa, ale na szczęście wytrzymuję.

Spodziewałam się nasilonego kaszlu, ale jak na razie nic z tego, na czyszczenie oskrzeli przyjdzie jeszcze poczekać. Wczoraj natomiast zmęczyłam się porządnie na aerobiku, który ma mi pomóc w pozostaniu w swoim rozmiarze... Niestety, objadam się straszliwie. Na razie mi wolno - kilka kilogramów więcej na pewno szkodzi mniej niż rak płuca.

Jedzenie i sen - te dwie proste aktywności pomagają mi wytrzymać bez papierosa. Zauważyłam ze zgrozą, że przez cały dzień czuję się jak chwilę po przebudzeniu - myśli płyną swoim torem, powieki ciążą jak po nieprzespanej nocy, ciało woła o nasilenie koordynacji (mam już kilka porządnych siniaków). W zdenerwowaniu ręce niemal mechanicznie sięgają do torebki - ale papierosów tam nie ma...

Najgorsze to pułapki myślowe - same wpływają mi do głowy przemyślenia w rodzaju "jeden mach nie zaszkodzi" lub "wytrzymam do piątku to zapalę na imprezie". Oczywiście jak każdy uzależniony umysł, pozbawiona substancji, której pragnę, zaczynam przekręcać wcześniejsze postanowienia w łagodniejsze. Stawiam sobie jakby nowe warunki ("może będę paliła dalej, ale mało?") i wyobrażam sobie sytuacje, w których moje drugie ja tupie nóżką i domaga się papierosa ("jeśli dostanę podwyżkę, zapalę jednego w nagrodę i basta!")...

Ze zdumieniem odkrywam zapachy i smaki, to wielki plus tych kilkudziesięciu godzin bez nikotyny. Czekam z niecierpliwością na dalsze objawy pozytywne, na przykład na poranki bez bólu gardła i podniebienia. Na razie budzę się z takim samym bólem, jak przez ostatnie miesiące intensywnego nałogu.

Jestem bardzo ciekawa, jak Wam idzie rzucanie? Jakie objawy? Jak sobie radzicie? Przy okazji mam prośbę do Redakcji - nie ilustrujcie niniejszego tekstu zdjęciem paczki papierosów...

Walka ze sobą jest bardzo trudna, ale muszę szczerze powiedzieć, że jest mi łatwiej niż poprzednio. Nie ryczę przez cały dzień. Zapewne moja motywacja jest tym razem silniejsza. Dziś jest też o wiele łatwiej niż wczoraj, co bardzo mnie cieszy i pozwala wytrwać. Oczywiście nadal bardzo chciałabym zapalić. Ale jednocześnie bardzo nie chcę palić już nigdy - i wierzę, że to mi się uda. Któregoś dnia po prostu zdziwię się na myśl, że kiedyś byłam niewolnicą nikotyny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 16.01.2007 14:22

na oskrzela Mucosolvan dobry. byle nie na noc, bo nie zasniesz od kaszlu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niepalenie - postanowienie noworoczne.
Postanowiłam i ... wykonuję;). Dzielnie się trzymam, pomimo szalenie złego samopoczucia :(, tzn.: brak koncentracji, wieczorami nasilająca się "pustka w głowie" - jak gdyby mnie ktoś ogłuszył czy co ;/(oj, grr, nie lubię tego), kłopoty z zasypianiem (pewnej "nocy" zasnęłam dopiero po 6 nad ranem...). Na moje szczęście nie odczuwam głodu nikotynowego ani wzmożonego łaknienia, nie ciskam gromami na prawo i lewo. Ach, mam bielsze paznokcie ^^.
Moim motywem rzucenia palenia nie jest od takie sobie postanowienie - "2007 - czas rzucić!"; za tym wszystkim kryje się miłość do tego jedynego - silniejsza od "miłości" do papierosów. Poza tym będąc potencjalną mamusią nie chcę zaszkodzić dziecku; lepiej wcześniej o tym pomyśleć, niż obudzić się z ręką w nocniku.
A propos - PALIŁAM 8 lat.
Pozdrawiam (Damy radę! :D)

Komentarz został ukrytyrozwiń

... mogłabym Tomku.... ;o)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie palę. I trochę mi głupio, że przyszło (bądź przeszło) mi tak łatwo. Nawet dni nie liczę... zaraz, kiedy to było? W ubiegłą sobotę. Skutek - obżarstwo. Już miałem napisać, że to całkiem jak u Oliwii, ale gdzie tam, przecież Oliwia nie mogłaby na raz zjeść sześciu tostów z masłem, szynką, serem, pesto i majonezem na wierzchu... Oliwio, nie mogłabyś... prawda? : )
A, miałem niedawno test alkoholowy. Kupiłem wino do spaghetti. Zanim zrobiłem sos, uszczknąłem pół butelki. I nie zpaliłem. Po takim crash teście nie trzeba się już chyba obawiać powrotu nałogu, co? Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzymam kciuki bardzo mocno! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trochę wstyd mi się przyznać, ale jestem dopiero na etapie "oswajania się z myślą", że rzucam. Palę mniej, dużo mniej. Jak na razie rezygnuję z rzeczy, króre kojarzą mi się z nikotyną np. kawa. Chyba będę musiała zmienić trasę dojazdu do pracy, bo przystanki tramwajowe, też mi się kojarzą z fajką :) Trzymajcie kciuki bo dzień "0" przypada jakoś w ten weekend...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Powodzenia - widze, że jesteś twarda :-)

Pablo: e, oblanie egzaminu na prawko to normalna sprawa ;-))) Nie stresuj się tym :-) Zresztą jedno załamanie się nie wyklucza dalszych starań :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Probowałem rzucić,już prawie mi się udało,ale oblałem wczoraj egzamin na prawo jazdy i nie wytrzymałem ;(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wytrwałości. Podobnie jak Asen - zgłaszam chęć zajęcia czasu w razie potrzeby ;) Najmocniej jak umiem - trzymam kciuki za pomyślność rzucenia nałogu !!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.01.2007 18:14

No, Oliwio, byle do przodu :-) Jeśli zdecydujesz się na "wycieczkę z nieznajomą" to nie życzę sobie żadnej nikotyny dookoła :P Trzymam kciuki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.