Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

70126 miejsce

Bez rach-ciach-ciach nie ma medalu dla Tomasza Sikory

Niespodziewane zwycięstwo Austriaka, brak medalu dla Bjoerndalena i - niestety - brak go dla Tomasza Sikory-tak wyglądał ostatni start indywidualny na mistrzostwach świata w biathlonie.

Przed kończącym indywidualne starty biegiem masowym na 15 km wielu kibiców zastanawiało się czy i tym razem naszemu zawodnikowi zabraknie szczęścia. W dotychczasowych występach na mistrzostwach świata w koreańskim Pyeongchang nasz srebrny medalista olimpijski mimo świetnego biegu Na trasie MŚ Tomasz Sikora / Fot. Fot. PAP/EPA/DANIEL DAL ZENNARO Dzajmował miejsca poza czołową trójką. Przyczyną tego były gorsze wyniki na strzelnicy. Zawodnik wyrażał na swojej stronie internetowej głęboką nadzieję, że wczorajszy dzień przerwy na MŚ wystarczy mu, by „zregenerować siły i pozbierać się na strzelnicy”. Niestety, nie wystarczył…

Sikora na trasę wyruszył z siódmym numerem startowym. Na pierwszym strzelaniu zameldował się na 9. pozycji ze stratą 4,1 sekundy do Larsa Bergera. Tuż za Bergerem przybiegł niedawny lider Pucharu Świata Emil Hegle Svendsen, dla którego ten bieg był pierwszym indywidualnym startem na tych kończących się już mistrzostwach.

Pierwsze strzelanie to pudła całej biathlonowej czołówki, w tym niestety również Tomasza Sikory, który zaliczył jedną rundę karną. Świetny bieg naszego zawodnika pozwolił mu jednak wbiec na drugie strzelanie na trzecim miejscu ze stratą 3, 4 sekundy do świetnie strzelającego Słoweńca Bauera.

Niestety podczas drugiej wizyty na strzelnicy Sikora pomylił się dwukrotnie i spadł na 15. pozycję tracąc do lidera, aż 51 sekund. Podczas biegu na prowadzenie wysunął się multimedalista biathlonowych mistrzostw świata Ole Einar, Bjoerndalen, który nie oddał go również po wizycie na strzelnicy, na której nie popełnił żadnego błędu. Podobnie uczynił Tomasz Sikora, który wybiegł ze strzelnicy, jako siódmy i do drugiej pozycji tracił tylko 23 sekund.

Nasz sprinter szybko przedzierał się do przodu i na decydujące strzelanie dotarł drugi ze stratą 36 sekund do Norwega. Polak widząc dwa pudła Bjoerndalena zaryzykował i - niestety - również popełnił dwa błędy. Wybiegając na piątej pozycji Tomasz rzucił się w szaleńczy pościg, ale mocno zmęczony nie dał już rady doścignąć czołówki, w której niespodziewanie Norwega wyprzedzili Austriacy Dominik Landertinger, Christoph Sumann oraz Rosjanin Ivan Tcherezov.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

No trudno, ale samo hop-hop-hop nie wystarczy...
Za rok będzie lepiej, oby.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.