Facebook Google+ Twitter

Bez technicznego bełkotu. V. Wolff i sci-fi najwyższej próby

WarBook wydaje rzeczy niezwykłe, a kolejne książki potwierdzają, że nawet bardzo niszowe zachcianki czytelnicze na polskim rynku mogą zostać zaspokojone.

Horyzont Zdarzeń - Vladimir Wolff / Fot. WARBOOKCzym jest „Horyzont Zdarzeń”? Długo zastanawiałam się po przeczytaniu książki, jak najlepiej oddać to, co pojawiło się w mojej głowie po jej zakończeniu. Astrofizyka przyszła z pomocą…
Horyzont zdarzeń to pojęcie, które usłyszymy niezliczoną ilość razy w czasie oglądania filmów o czarnych dziurach w kosmosie. Jest to określenie miejsca, po przekroczeniu nie ma już odwrotu i zapadnięcie się w czarną dziurę staje się nieuniknione. To miejsce, w którym niemożliwym staje się przeciwstawienie się sile grawitacji ciągnącej nas do wnętrza nieznanego.

Ta prosta definicja doskonale wpisuje się w podróż, którą proponuje nam w swoim „Horyzoncie Zdarzeń” Wolff.
Specjalizując się w science fiction wojennym i tym razem zaprasza w podobne realia. Towarzyszymy kilku grupom bohaterów: tajemniczemu dziennikarzowi poszukującemu informacji, planistom wojennym oraz kilku niezwykłym kobietom, które w typowo męskim świecie wojny stają się niezwykłymi graczami: inteligentnymi i dostrzegającymi zależności z męskiego punktu widzenia nieistotne.

Bohaterem pierwszorzędnym staje się zaś Polak – żołnierz Wirski, który wciągnięty w kolejne wydarzenia mniej lub bardziej dobrowolnie, staje się świadkiem i uczestnikiem ogromnej wojennej potyczki.
Przeglądając na forach i wśród innych recenzentów porównań związanych z tym dziełem Wolffa, zauważam, że nie tylko mnie urzekło kilka szczególnych cech powieści. Dobra fabuła to za każdym razem jedynie punkt wyjścia. Można bowiem stworzyć historię genialną, która źle opowiedziana i wydana pozostanie jedną z książek z metryką „ nietrafiony prezent”. Tymczasem niejednokrotnie recenzenci zgadzają się, że nie tylko jest to dotychczas najlepsza książka tego autora, ale że pozostaje on wierny swoim dotychczasowym złotym zasadom. Pozostaje prawdziwy w tym co pisze, nie przeinacza emocji: śmierć pozostaje śmiercią, a szlachetność na polu bitwy – nawet tej z przyszłości – może wzbudzać w czytelniku podobne wzruszenie i emocje, jak wpajane nam przez lata historie o bohaterskich powstańcach. Bardzo istotnym będzie dla wielu fakt, że science fiction Wolffa nie jest nabuzowaną technicznymi i zupełnie niezrozumiałymi frazami powieścią, ale bazującą na dość bliskich nam zdarzeniach i realiach historią, która nie przypomina zmyślonej encyklopedii maszyn wojennych.
Od autora science fiction musimy wymagać innych zalet, niż od pisarza opisującego wojny historyczne, bądź publicysty zajmującego się współczesnymi konfliktami. Chcemy być zaciekawionymi, wodzonymi za nos, ale bez drwienia z naszej naiwności, chcemy być świadomi kulis najważniejszych wydarzeń, ale także być (choćby niemile!) zaskakiwani wraz z naszym bohaterem nieoczekiwanymi kolejami losu. Kobiety stają się zaś niezwykle pięknym i potrzebnym uzupełnieniem tego, czego wojenna książka potrzebuje.

Science fiction nie boi się nieznanego i niejednokrotnie prowadzi nas do tematów i zagadnień znanych i mocno zakorzenionych, najczęściej w geopolitycznych problemach, jakie znamy dzisiaj. Także Wolff nie odżegnuje się od tego i całą opowieść osadza na przełomie tego, co wydaje się na bliskie: mocarstwowe konflikty i urzeczywistniające się groźby wojen totalnych między nimi. Mimo to, pozostawia na książce piętno, które stało się już jego znakiem firmowym. Pióro Wolffa zachęca, by dać się ponieść nieokiełznanemu nurtowi wydarzeń, które powodują, że horyzont zdarzeń mijamy z dreszczem emocji i ogromną ciekawością tego co nastąpi…

Tytuł – Horyzont Zdarzeń
Autor - Vladimir Wolff
Seria – WarBook
Rok wydania 2013
Stron 592

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.