Facebook Google+ Twitter

Bez wymówek

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2014-08-18 11:23

Ze względu na rekordową liczbę kibiców na trybunach życzę sobie, aby otwarcie mistrzostw świata na Stadionie Narodowym zakończyła się wygraną Polaków 3:2. Ale czuję, że będzie 3:1 - mówi Zbigniew Zarzycki, mistrz świata i olimpijski.

Jest już lekki dreszczyk emocji związany z rozpoczynającymi się za dwa tygodnie mistrzostwami świata? Imprezy tej rangi jeszcze u nas nie było…
Na pewno tak. Zwłaszcza że impreza odbędzie się we wspaniałych warunkach. Za moich czasów grało się w hangarach… Zapowiadają się super mistrzostwa, oby był też super zespół.
No właśnie. Jak scharakteryzowałby pan polską drużynę na ten zbliżający się turniej?
Od co najmniej 10-15 lat powtarzam, że na każdej imprezie nasz zespół powinien być na „pudle”. Nie zdobywa się przecież mistrzostwa Europy i wicemistrzostwa świata, kiedy nie umie się grać. Nie umiemy tylko przetrzymać psychicznie do końca całych zawodów, żeby coś porządnego ugrać. Teraz już zawodnicy nie będą mieli żadnych usprawiedliwień. Nikt nie będzie mógł narzekać na zbyt krótkie łóżka tak jak w wiosce olimpijskiej. Nikt nie będzie mógł marudzić, że zakwaterowanie było za daleko od hali. Nawet do kuchni nie będzie o co się przyczepić, bo schabowy z kapustką i ziemniaczkami może czekać w każdej chwili na zawodników. Niczego nie braknie, zatem pozostaje tylko wspaniale zagrać i przysporzyć publiczności jak najwięcej radości.
Czyli odporność psychiczna jest tym elementem, o który ma pan największe obawy w przypadku polskiego zespołu?
Otóż to. Przecież nasi chłopcy z powodzeniem grają w ligach zagranicznych, w krajowych rozgrywkach też się sprawdzają. Ale już w europejskich pucharach nasze kluby mają problemy ze zdobywaniem trofeów. Powtarzam, mamy zespół, który ze swoim potencjałem regularnie powinien być w ścisłej światowej czołówce.
Kto w takim razie będzie liderem polskiego zespołu, który w najtrudniejszych momentach weźmie na siebie ciężar gry?
Nie odpowiem na to pytanie, bo Stephane Antiga jest już którymś z kolei selekcjonerem, który szuka tego lidera. Po dotychczasowych meczach trudno odgadnąć kogo obecny trener widzi w tej roli. Ujmijmy to może w ten sposób, że kwestia lidera pozostaje na razie wielką tajemnicą polskiego zespołu… Z jednej strony jest wybór trenera, który musi wiedzieć, kto jest prawdziwym twardzielem i nie „pęknie” w końcówce. Z drugiej strony jest to wybór naturalny, dokonujący się wewnątrz zespołu. Za moich czasów liderami byli Edward Skorek i Tomek Wójtowicz, bo sami – jako zawodnicy – czuliśmy, kto ma odpowiednie predyspozycje ku temu.
Cała kadra na turniej będzie mogła liczyć 14 zawodników, ale na mecze dwóch z nich trzeba będzie odsyłać na trybuny. Jak przyjął pan tą decyzję FIVB?
Nie doszukiwałbym się w niej nic złego. Powiem więcej, takie rozwiązanie daje trenerowi dodatkowe pole manewru taktycznego. Jednego dnia będzie mógł zdecydować się na taki wariant, a drugiego – na inny. Regulamin ten będzie obowiązywał wszystkich i wszyscy będą mieli podobne dylematy. Myślę, że nikt w naszym zespole nie pomyli się w kwestii zawodników zgłaszanych na dane spotkanie – tak jak to miało niedawno miejsce w przypadku piłkarskiej drużyny Legii. Nie doszukujmy się za wszelką cenę dziury w całym. Lepiej skupmy się na tym, że gramy przed najlepszą publicznością na świecie i to w najładniejszych halach Europy. Czego jeszcze może nam brakować? Chyba tylko ptasiego mleczka…
Mistrzostwa świata to sportowa impreza roku w Polsce. Podróżując ostatnio po kraju czuł pan już klimat zbliżającego się wielkiego siatkarskiego święta?
Raczej nie. Na razie mundial przejawia się głównie w zapytaniach ludzi o bilety oraz prognozy dotyczące naszej reprezentacji. Myślę, że Liga Światowa już skutecznie uodporniła kibiców i dopiero w przeddzień rozpoczęcia mistrzostw zacznie się na dobre prawdziwa gorączka. Wtedy emocje będą rosły z dnia na dzień, w miarę jak będziemy oglądać w akcji poszczególne ekipy. I każdy będzie wówczas sprawdzał u bukmacherów jak zmieniają się kursy na medale – czy jesteśmy bliżej, czy dalej upragnionego podium…
Skoro już o tym mówimy – z notowań firmy bukmacherskiej Fortuna wynika, że największe szanse na złoty medal tegorocznych mistrzostw ma Rosja. Pan też tak uważa?
Jak najbardziej. Po ostatnich manewrach tamtejszych trenerów ten zespół ma naprawdę ogromne możliwości. Wymieniając najsilniejszych rywali Polaków, nie zapominajmy też o Brazylii i Włochach, które bardzo często na najważniejszych imprezach dochodzą do najlepszej czwórki. Groźne będą także Stany Zjednoczone, które co jakiś czas z ogólnie mało znanych zawodników potrafią zrobić niezwykle fajną ekipę. Już dawno żadne mistrzostwa nie zapowiadały się tak ciekawie.
Jak ocenia grupowych rywali Polaków w pierwszej fazie turnieju?
Przy takich przeciwnikach bardzo spokojnie powinniśmy się znaleźć w drugiej rundzie. Spotkanie otwarcia na Stadionie Narodowym wstępnie pokaże nam, w jakim stanie psychicznym i fizycznym jesteśmy, ale o niczym nie będzie decydować. Wiadomo, że w przypadku meczu w warunkach stadionowych jesteśmy bardziej nastawieni na show niż tylko na sam sport. Nawet jeśli w grupie przytrafi nam się coś nieprzyjemnego, nie można robić dramatu, a po prostu dalej konsekwentnie kroczyć do celu. Spokój, wiara w siebie, fantastyczni kibice – to powinny być filary naszego udanego występu. Mam nadzieję, że nie skończymy przy tym jak piłkarska reprezentacja Brazylii na ostatnich mistrzostwach świata – byli pewni finału, a w dwóch ostatnich meczach stracili aż 10 goli…
Indywidualnie, kto może być największą gwiazdą turnieju?
Wielką niewiadomą jest powrót Mariusza Wlazłego. W Lidze Światowej bynajmniej nie błysnął jakąś nadzwyczajną formą. Chciałbym, żeby Polacy wygrali możliwie najwięcej indywidualnych klasyfikacji, bo to jest zawsze taki przyjemny bonus dla drużyny i kibiców. Sam pamiętam doskonale jak w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Barcelonie prowadzona przeze mnie drużyna zgarnęła komplet wyróżnień. Leszek Urbanowicz był najlepszym atakującym, Mariusz Szyszko – najlepszym rozgrywającym, a mnie wybrano najlepszym trenerem. I pozostaje tylko żałować, że jeden, przegrany w dość niejasnych okolicznościach mecz, zadecydował o braku awansu.
Jak przyjął pan informację o tym, że walki o tytuł najlepszej ekipy globu nie będzie można oglądać w ogólnodostępnych kanałach telewizyjnych?
To jest, używając mało kulturalnego języka, świństwo – żeby polscy kibice nie mogli oglądać w akcji swojej reprezentacji. Każdy z nas płaci podatki i każdemu z nas należy się oglądanie meczów drużyny narodowej. Mówimy o reprezentacji kraju, a nie reprezentacji jakiegoś sponsora. W przypadku prywatnych zespołów nikt nie ma prawa się wtrącać w tego typu sprawy, ale teraz problem dotyczy zespołu państwowego. I dotyczy to nie tylko siatkówki, ale wszystkich gier z udziałem polskich zawodników. Dziwię się, że do tej pory nie zostało to prawnie odpowiednio uregulowane. Jeśli chodzi o występy zagranicznych ekip, w porządku, niech będą kodowane. Ale nikt nie powinien ograniczać polskim kibicom możliwości swobodnego oglądania reprezentacji Polski. Dla mnie jest to hańba.
(Mat Pras)

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: zarzycki


Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.