Facebook Google+ Twitter

Bez wyobraźni - prosto na cmentarz

  • Źródło: Nasze Miasto
  • Data dodania: 2007-09-28 10:45

Zastraszająco rośnie liczba wypadków drogowych. Mimo coraz lepszych dróg, śmierć zbiera z każdym rokiem większe żniwo na ulicach Trójmiasta. Najgorzej jest w Gdyni, gdzie do tej pory zginęły już o 3 osoby więcej, niż przez cały poprzedni rok. Źle jest także w Sopocie. Najlepiej wygląda sytuacja w Gdańsku. Tam jednak kierowcy po prostu nie mają się gdzie rozpędzić, bo ulice są permanentnie modernizowane.

Zastraszający wzrost liczby wypadków drogowych. / Fot. naszemiasto.pl- Podstawowe przyczyny wypadków to nadmierna brawura i brak poszanowania dla przepisów - mówi asp. sztabowy Halina Kaszubowska, rzecznik prasowy komendanta gdyńskiej policji.
To jednak tylko część prawdy. Wielu wypadków można było uniknąć, gdyby wcześniej, w odpowiednich miejscach, zainstalowano chociażby sygnalizację świetlną lub zwyczajnie oświetlono drogę. Władze miast reagują. Często jednak jest to reakcja już spóźniona. Co gorsza, nie wszystkie zmiany zapewniające bezpieczeństwo na drogach da się wprowadzić od ręki. Urzędnicy muszą również zwalczać opór samych kierowców.
- Zainstalujemy nowe światła na ul. Wielkopolskiej, ale już wiemy, że wszyscy będą narzekać, jak bardzo obniżamy płynność ruchu - żali się Marek Stępa, wiceprezydent Gdyni. - Bezpieczeństwo jest jednak od niej ważniejsze.

Miliony złotych co roku wydawane są w Trójmieście na modernizację sieci komunikacyjnej. Lepsza droga - mniej wypadków - tak brzmi obiegowa opinia. Niestety, jest dokładnie odwrotnie. Równe i szerokie drogi tworzą iluzję bezpieczeństwa i sprawiają, że częściej mocniej przyciskamy pedał gazu.

W Gdyni i Sopocie liczba wypadków gwałtownie rośnie. Lepiej jest w Gdańsku. Głównie dlatego,że z powodu wielkich remontów na gdańskich drogach auta częściej stoją niż jadą.
W Gdyni sytuacja jest najgorza. W ubiegłym roku doszło tu do 122 wypadków, w których zginęło 6 osób, a ranne zostały 153. W tym roku, chociaż dopiero kończy się wrzesień, już doszło do 149 wypadków. Ich żniwo również okazało się krwawsze - nie żyje 9 osób, do szpitali trafiło aż 189.
Ul. Wielkopolska, w dzień przeważnie zakorkowana, wieczorami i nad ranem niemal zupełnie pusta. Kierowcy, przeważnie przyjezdni, rozpędzają się, gnając w kierunku al. Zwycięstwa. Droga prowadzi z górki, jest bardzo szeroka, to jednak złudzenie. W okolicy zjazdu w ul. Łowicką znajduje się łuk. Na poboczu stoją słupy. Przy jednym krzyż, przy innym pali się znicz. 15 września, wczesne godziny ranne, w taki właśnie sposób ul. Wielkopolską pędzi opel vectra. Kierowca ma 21 lat, pasażer jest o rok starszy. Samochód uderza w słup. Blacha zgniata się niczym puszka po piwie. Kierowca ginie na miejscu, pasażer trafia do szpitala. Bilans tego miejsca jest tragiczny - w ciągu trzech ostatnich lat zginęło tu 8 osób.
- Na ul. Wielkopolskiej przyczyną wypadków jest przede wszystkim brawura - mówi asp. sztabowy Halina Kaszubowska, rzecznik prasowy komendanta gdyńskiej policji. - Planujemy tam instalację stałego fotoradaru.
Po ostatnich wypadkach reaguje także miasto. - Na skrzyżowaniu ul. Wielkopolskiej i Łowickiej powstanie sygnalizacja świetlna. Dokumentacja jest praktycznie gotowa, to kwestia miesięcy - obiecuje Marek Stępa, wiceprezydent Gdyni.
Niestety, reakcja miasta nie jest równie szybka w przypadku ul. Rdestowej. Biegnąca z Dąbrowy w kierunku ul. Chwaszczyńskiej droga gwałtownie zakręca. Przed skrętem znajduje się przejście dla pieszych, a za nim skarpa. Nigdzie nie ma natomiast jakiegokolwiek oświetlenia. Wieczorami kierowcy lądują po prostu na skarpie.
- Oświetlenie powstanie tu, ale na pewno nie w tym roku - informuje Stępa.
Są też, niestety, miejsca, gdzie nie pomoże ani interwencja miasta, ani policji. Do całej masy wypadków dochodzi przy zjeździe z obwodnicy Trójmiasta w Chyloni. Winni są przeważnie kierowcy tirów. Pokonują ostatni odcinek trasy na luzie, aby oszczędzić paliwo. Często zdarza się, że ciężki towar nie pozwala im w porę wyhamować.
W kilku miejscach winni są także piesi, na przykład na ul. Hutniczej na wysokości Makro. - Ludzie często skracają sobie drogę, wybiegając na jezdnię na czerwonym świetle. Chociaż tu sytuacja i tak znacznie się poprawiła, kiedy ustawiono sygnalizację świetlną - komentuje Kaszubowska.
W Sopocie, podobnie jak w Gdyni w porównaniu do roku ubiegłego wypadków jest więcej.
- Największe kłopoty z pieszymi są na al. Zwycięstwa, na wysokości Bohaterów Monte Cassino oraz na ulicy Malczewskiego, przy cmentarzu - informuje Mariusz Dąbrówka, rzecznik sopockiej Komendy Miejskiej Policji.
Natomiast najbardziej niebezpieczne miejsca dla kierowców samochodów to, zdaniem policjantów, skrzyżowanie al. Zwycięstwa z ulicami Sikorskiego i Podjazd oraz skrzyżowanie alei z ul. Jana z Kolna.
W Gdańsku w tym roku zdarzyły się już 343 wypadki drogowe, w wyniku których zginęło aż 17 osób, a 413 zostało rannych.
- W tym samym okresie zeszłego roku były już 374 wypadki - mówi mł. inspektor Jan Staniszewski, szef pomorskiej drogówki. - Nie świadczy to jednak, że kierowcy jeżdżą bezpieczniej.
Jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc jest skrzyżowanie ulicy 3 Maja z al. Armii Krajowej, gdzie w ubiegłym roku doszło do trzech wypadków, w których rannych zostało sześć osób. Natomiast w tym roku na tym skrzyżowaniu, na szczęście nie było jeszcze żadnego wypadku.
- Podczas remontów prowadzonych na drogach kierowcy jeżdżą znaczne ostrożniej - tłumaczy Staniszewski. - Cały czas jednak najbardziej niebezpieczne są ulice wylotowe na Łódź i Warszawę.
Do jednego z najtragiczniejszych wypadków w ostatnich latach doszło właśnie na Trakcie św. Wojciecha. Na przejściu dla pieszych, które się znajduje na skrzyżowaniu Traktu z ul. Ukośną, 20-letni mieszkaniec Pruszcza wjechał prosto w matkę przeprowadzającą dwóch synów przez jezdnię. W szpitalu zmarł młodszy, 5-letni chłopiec.
http://img.naszemiasto.pl/misc/upload/ec/60/wypadki_e6.jpg / Fot. screen- Jego starszy brat cały czas nie może otrząsnąć się po tragedii - opowiada Tomasz Rosa, z Biura Obsługi Szkód Powypadkowych, który zajmuje się poszkodowaną rodziną. - Matka chłopców nadal ma poważne problemy ze zdrowiem.
W związku z tym wypadkiem urzędnicy miejscy postanowili zainstalować sygnalizację świetlną. Jednak zanim tak się stanie, drogowcy muszą przejść całą biurokratyczną machinę.
- Drugiego października jest otwarcie ofert na budowę tej sygnalizacji - informuje Bernard Kędzierski, z Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku. - Zgodnie ze specyfikacją prace będą trwały siedem tygodni. Do 25 listopada sygnalizacja powinna być już uruchomiona.

M.K.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.