Facebook Google+ Twitter

Bezkompromisowy Yoss i jego „Siedem grzechów kubańskich"

Na zapomnianej ulicy o nazwie „Szczęście”, wciśniętej pomiędzy „Nadzieję” i „Przyszłość”, kłębią się większe i mniejsze grzeszki Kubańczyków, układających sobie życie w dusznych objęciach socjalistycznego mitu.

 / Fot. w24Grzech czyha na nas wszędzie. Wszyscy po urodzeniu jesteśmy wrzucani w pewne okoliczności i stajemy się trybikiem społeczności lokalnej, społeczeństwa, narodu. W zakamarkach życia czekają na nas pokusy, nieładne namiętności, drogi na skróty – wszystkie przybrane w koloryt lokalny i dostosowane do aktualnej sytuacji, ale w swojej funkcji identyczne.

 / Fot. J. LepiorzJakie są grzechy Kubańczyków? Całkiem znajome – przed czytelnikiem paradują w pełnej krasie lenistwo, pycha, łakomstwo, gniew, rozwiązłość, chciwość oraz zazdrość. Hawańczyk Jose Miguel Sanchez Gomez, posługujący się pseudonimem Yoss, opisując siedem grzechów głównych w siedmiu opowiadaniach o siedmiu mieszkańcach Hawany, wpuszcza jednak przy okazji czytelnika w sam środek kubańskiego społeczeństwa, egzystującego w dusznej atmosferze socjalistycznego mitu. Poznajemy mieszkańców kamienicy przy ulicy „Szczęście” w czasie periodo especial, okresu zaciskania pasa, starających się, każde na swój sposób, wiązać koniec z końcem. Nocami śnią o kapitalistycznym raju, lecz aktualnie tkwią tutaj, w Hawanie, stolicy komunistycznej Kuby, wśród mętnych kombinacji, upalnego powietrza, mieszkań dzielonych ściankami, przez które słychać absolutnie wszystko i w których zbyt często brakuje wody.

Są tutaj dwie młode dziewczyny, oddające swoje ciała w zamian za przejrzałe symbole zachodniego świata, systematycznie zwiększając swój apetyt – począwszy od discmana i drogich kreacji, aż do wygodnego, pełnego luksusów życia przy boku bogatego mężczyzny. Jest niemłoda już, niezbyt urodziwa lecz zaradna Nieves, która wie, że aby naprawdę żyć, czyli zarabiać dolary na samochód, klimatyzację, kolorowy telewizor i dużo jedzenia w lodówce – musi otworzyć restaurację. Aby przynosiła zyski – musi pomóc swojemu szczęściu i obejść niektóre przepisy. Jest leniwy dziennikarzyna, który jak ognia boi się podejmowania tematów, które wymagałyby od niego zbytniego intelektualnego wysiłku, zbyt ambitnej analizy. Bawi i jednocześnie przeraża chaotyczna spowiedź niebywale spokojnego cieśli, który w obliczu pechowego dnia, twardego i topornego jak sęk, przestaje być sobą, staje się uosobieniem zwierzęcego gniewu. Osobowości są barwne i przeróżne, ich część wspólna to błędnie obrana droga, zbyt mało siły, aby walczyć z pokusą skorzystania ze złych rozwiązań.

Yoss pisze bezkompromisowo, niczego nie pomija i nie wygładza. Jest zabawny, ironiczny, zjadliwy, chwilami groteskowy. Początkowo swobodnie żongluje wątkami, by następnie stopić je w jedną, zazębiającą się historię ludzi, którzy pobłądzili w zakamarkach życia. Niestety nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Jego komunikat jest jasny: Kubańczykom ciężko się żyje. Jakoś sobie radzą, ale sposoby, jakie wybierają, aby sobie radzić, nie zawsze są chwalebne.

Nic, co ludzkie nie powinno być nam obce i nie powinno nas dziwić. A jednak bohaterowie Yossa mogą zdziwić, zniesmaczyć i wywołać gdzieś na tyłach świadomości potrzebę autorefleksji. Wiwisekcji swojego życia pod kątem grzeszków, wybierania tych łatwiejszych dróg. I jest to, moim zdaniem, zaraz po barwnej i soczystej prezentacji hawańskiego piekiełka, największa wartość tej książki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.