Facebook Google+ Twitter

Bezkrólewie pod Wawelem. Cracovia zremisowała z Wisłą

W 190. Wielkich Derbach Krakowa nie zabrakło emocji, ale ostatecznie padł remis 1:1. Bramkę dla "białej gwiazdy" zdobył Mączyński, a trafienie wyrównujące dla "pasów" Cetnarski.

Cracovia zremisowała z Wisłą 1:1 / Fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-newsAtmosfera przed "świętą wojną", jak w Krakowie nazywana jest rywalizacja dwóch zwaśnionych klubów, była zdecydowanie spokojniejsza wśród gospodarzy. Drużyna grająca w pasiastych koszulkach nie przegrała dziesięć ostatnich spotkań ligowych, od kiedy ich zespół prowadzi Jacek Zieliński. Cracovia podtrzymała dobrą passę również w nowym sezonie, który rozpoczęła od jednobramkowego zwycięstwa na wyjeździe z Lechią Gdańsk.

Zupełnie inne nastroje przed piątkowym meczem panowały w szeregach „białej gwiazdy”, która swój pierwszy mecz w rudzie jesiennej zakończyła remisem 1:1 z Górnikiem Zabrze. Ponadto Kazimierz Moskal nie mógł wystawić do derbowego meczu Donalda Guerriera (razem z reprezentacją Haiti walczy o punkty w mistrzostwach CONCACAF) oraz Emanuela Sarki, który po wyleczeniu kontuzji wróci do składu Wisły najwcześniej we wrześniu.

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego, specjalną nagrodę z rąk prezesa Cracovii Janusza Filipiaka odebrał Sławomir Szeliga, żywa legenda składu „pasów”. Derby rozpoczęli piłkarze gospodarzy, ale już pierwszą sytuację w bramkę potrafili przekuć podopieczni Kazimierza Moskala. W 3. minucie po dośrodkowaniu Sadloka z rzutu rożnego i zamieszaniu w polu karnym gospodarzy piłka trafiła pod nogi Krzysztofa Mączyńskiego. Powracający do składu „białej gwiazdy” nie zmarnował okazji i z kilku metrów nie dał Pilarzowi szans na obronę.

Zawodnicy Wisły cieszyli się jednak do pustej trybuny gości, ponieważ fani „białej gwiazdy” nie otrzymali zgody na wyjazd na drugą stronę krakowskich Błoń. Tymczasem pomimo niemocy gospodarzy, wypełnione po brzegi pozostałe trybuny stadionu przy ul. Kałuży starały się podtrzymać na duchu zawodników „pasów”.

Ich trud nie poszedł na marne, ponieważ w 11. minucie doszło do wyrównania. Mateusz Cetnarski przejął futbolówkę po akcji całego zespołu, bez problemu minął golkipera Wisły i pewnym strzałem do pustej bramki wprawił w euforię fanów Cracovii. A to wszystko zaczęło się od dziecinnego błędu w obronie Arkadiusza Głowackiego. W kolejnych minutach, „pasy” cały czas kontrolowały przebieg gry, co udowodnił w 20. minucie Damian Dąbrowski z łatwością zwodzący obrońców „białej gwiazdy”.

Tymczasem goście również nie zwalniali tempa. Jović do Brożka, ale snajper Wisły tylko minimalnie chybił. Nie trudno było uciec od wrażenia, że obrona „białej gwiazdy” odrobiła lekcję z wcześniejszych wpadek. Natomiast wierni kibice gospodarzy łapali się za głowę, gdy w 37. minucie Rakels minimalnie chybił uderzając na bramkę Wisły z dystansu. Podczas pierwszej połowy nie zabrakło emocji, ale wskazanie faworyta było jak wróżenie z fusów.

Po powrocie z szatni zawodnicy obu zespołów nie zwolnili tempa. Deleu zdołał zatrzymać rozpędzającego się do ataku Brożka, a Jedrisek walczył o dogodną pozycję w polu karnym rywali, ale bez historii. Podopieczni Jacka Zielińskiego wyraźnie mieli więcej szans na objęcie prowadzenia, jednak zabrakło tradycyjnej kropki nad „i”. Zamiast kolejnych bramek, kibice obserwowali tylko festiwal zmian w obu składach oraz kolejne faule.

Wiatr zmian mógł przynieść w 67. minucie Jovic, który bez kompleksów zaatakował bramkę Pilarza, ale trafił wprost w rękawice golkipera „pasów”. W miarę zbliżania się do końca derbowego spotkania, emocji było jak na lekarstwo. W 85. minucie znów zamieszanie pod bramką „białej gwiazdy”, ale przytomna reakcja obrońców Wisły przy strzale Diabanga uratowała ich od straty. Goście dużo szczęścia mieli również w doliczonym czasie gry, kiedy Guzmics o mało co nie trafił samobójczej bramki.

Derbowe spotkanie udowodniło, że rozpędzona "pasiasta" lokomotywa kierowana przez Jacka Zielińskiego wciąż musi pracować na skutecznością. Tymczasem spisywana na straty Wisła pokazała charakter i wciąż zachowała szanse na dobry start w nowym sezonie. Dopóki piłka w grze...

Cracovia – Wisła Kraków 1:1 (1:1)
Bramki: 0:1 Mączyński (3.) , 1:1 Cetnarski (12.)
Cracovia: Pilarz - Deleu, Sretenović, Polczak, Wołąkiewicz (61. Zjawiński) - Wójcicki, Czovilo (56. Budziński), Dąbrowski, Cetnarski, Rakels (80. Diabanag) - Jendriszek.
Wisła: Cierzniak - Jović, Głowacki, Guzmics, Sadlok (52. Burliga) - Boguski, Popović, Mączyński (84. Crivellaro), Uryga, Cywka - Brożek (80. Jankowski).
Żółte kartki: Wójcicki, Dąbrowski oraz Boguski, Burliga, Jović.
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlec).
Widzów: 12 933.

Wypowiedzi po meczu:

Kazimierz Moskal, trener Wisła Kraków: - Gra moich piłkarzy mogła się podobać. Myślę, że z każdym kolejnym meczem będziemy wyglądać coraz lepiej. Nie uważam żebym za późno dokonał zmiany Pawła Brożka. Zawodnik pokazał mi, że dłużej nie jest w stanie grać i dokonaliśmy zmiany.

Jacek Zieliński, trener Cracovii: - Dużo szumu i zamieszania było przed meczem derbowym. Remis jest wynikiem satysfakcjonującym dla obydwu stron. Lepiej mieć dwóch rannych, niż jednego zabitego. Zbyt luźno weszliśmy w mecz i musieliśmy gonić wynik. To nie są zespoły z grupy spadkowej. Zdajemy sobie sprawę z popełnianych błędów, ale mieliśmy takiego przeciwnika, który te błędy na nas wymuszał.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.