Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

68676 miejsce

(Bez)Płatna edukacja

Propozycja wprowadzenia ograniczeń w bezpłatnym dostępie do edukacji budzi ogromne kontrowersje. Czyżby nadchodził kres swobodnego korzystania z jednej z ostatnich już sfef życia publicznego finansowanej przez państwo?

Kilka dni temu minister edukacji zapowiedziała rewolucyjne zmiany w polskim szkolnictwie. Dotyczą one głównie studentów, którzy podejmują edukację na dwóch kierunkach. Według MNiSW idealnym będzie system, w którym każdy rozpoczynający studia młody człowiek dostanie na wstępie „pakiet” punktów ECTS,
które wartościują poszczególne przedmioty na uniwersytetach, ułatwiając w ten sposób porównanie dorobku akademickiego studentów. Na pięcioletnich studiach stacjonarnych przysługiwać ich będzie ok. 360, czyli tyle, ile wystarczy na ukończenie jednego fakultetu. W przypadku, kiedy student rozpocznie drugi kierunek studiów w trybie dziennym i automatycznie wykorzysta wcześniej przydzieloną mu liczbę punktów – za każdy kolejny miesiąc nauki będzie musiał zapłacić. Ile? To zależeć ma bezpośrednio do ustaleń władz uczelni.

Zapowiedzi Ministerstwa Edukacji w pierwszej kolejności przywodzą na myśl pytanie – co z darmowym dostępem do edukacji zapewnionym obywatelom naszego kraju przez prawo? Ograniczenia, jakie mają zostać wprowadzone, poddają dyskusji podstawowe funkcje i założenia państwowej edukacji. Z tego też powodu odpłatne studiowanie wiązać się powinno ze zmianą tradycyjnej przysięgi składanej przez studentów podczas inauguracji roku akademickiego – bo przecież wielu z nich nie będzie chciało ślubować zdobywania wiedzy w służbie ojczyźnie, która nie chce im tej wiedzy udostępnić.

Argumentem Barbary Kudryckiej jest promowanie równości w dostępie do edukacji. Swoje stanowisko minister podpiera statystykami, które wykazują, że cześć studentów studiuje drugi kierunek tylko po to, aby pobierać kilka stypendiów, zajmując tym samym miejsce, które mógłby zająć inny świeżo upieczony maturzysta. Minister zdaje się nie dostrzegać, że studiowanie dwóch różnych fakultetów w trybie dziennym nie jest dla studenta najłatwiejszą formą wyłudzania pieniędzy od państwa. Pracownicy uczelni wyższych zgodnie przyznają, że takiego wysiłku podejmują się jedynie najlepsi i najbardziej aktywni młodzi ludzie. Zdarzają się oczywiście wyjątki, będące przykładem tego rodzaju cwaniactwa, o jakim mówi pani minister. Są to jednak jedynie pojedyncze przypadki, za które nie powinno się karać pozostałych ambitnych studentów, każąc im płacić za wszechstronne zainteresowania.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

"Zgadzam się, co do sfer życia publicznego finansowanych przez państwo. Chyba oświata ostatnia się ostała, bo np. ochrona zdrowia już od dawna jest współfinansowana bezpośrednio z kieszeni chorego."

A opłaty rekrutacyjne? Student składa podania na kilka kierunków na różnych uczelniach a idzie tylko na jeden. Reszta kasy dla uczelni.

Nie wiem dlaczego miałabym płacić za naukę na drugim kierunku. Przy obecnych realiach to bywa koniecznością więc państwo nie powinno utrudniać studentom poszerzania wiedzy albo stworzyć więcej miejsc pracy dla tych po jednym kierunku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pomysł min. Kudryckiej nazwałabym delikatnie- niewypałem. Nie należy obcinać skrzydeł ludziom ambitnym, takim , którym nie wystarczą studia zaliczone na dostateczną ocenę . Nie ubolewam nad studentami studiów zaocznych. Znam wielu takich, którzy zrezygnowali z nauki na rzecz kasy zarobionej w dobrej pracy. Nie jest tajemnicą , że wielu studentów studiów dziennych, żeby móc studiować, podejmuje prace nocną bądź po zajęciach, robią to kosztem wolnego czasu , nauki , odpoczynku a często i zdrowia.
Nie ma dzisiaj żadnej nauki za darmo. A to , że młodzi wykształceni ludzie pracują dla innych to wina państwa. Wielu młodych , często zdolnych ludzi nie kontynuuje nauki bo ich po prostu na to nie stać i ubolewałabym właśnie nad nimi.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.03.2009 18:36

Rewolucyjne zmiany. "Dotyczą one głównie studentów, którzy podejmują edukację na dwóch kierunkach." Tego aż rewolucją w takim razie bym nie nazwała.
"Ślubowane zdobywania wiedzy w służbie ojczyźnie" - studia za darmo, a po studiach spokojnie za granicę. Czy to jest w porządku?
"Studenci już teraz nie szczędzą krytyki pomysłowi minister Barbary Kudryckiej." - Studenci zaoczni już od dawien dawna są traktowani po macoszemu i nikogo to nie boli.
Zgadzam się, co do sfer życia publicznego finansowanych przez państwo. Chyba oświata ostatnia się ostała, bo np. ochrona zdrowia już od dawna jest współfinansowana bezpośrednio z kieszeni chorego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.