Coraz głośniej we Wrocławiu o akcji niekasuj.pl. Hasło "żądamy bezpłatnej komunikacji miejskiej" wita odwiedzających stronę inicjatywy. Czy darmowa komunikacja to na pewno same korzyści?
Niepłacenie za usługi świadczone przez MPK nie jest w mojej opinii protestem, lecz zwykłym łamaniem prawa. Tym bardziej nie na miejscu są pomysły z tzw. "kasowaniem dyskretnym", w sytuacji gdy w tramwaju pojawi się kontroler pseudo-strajkujący skasuje bilet i będzie udawał porządnego pasażera. Uważam, że jeśli już ktoś ma prowadzić strajk to uczciwie z ponoszeniem wszelkich konsekwencji z karą finansową włącznie.Zobacz także:
Artykuły
(309)
Galerie
(19)
Średnia ocen
(4.64)
Wiek: 23 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 22.09.2009 20:50
Mam miesięczny i chciałabym, aby każdy kto korzysta z komunikacji miejskiej go zakupił. Zdarzyło mi się kilka razy spóźnić do szkoły, dlatego że kierowca wezwał policję, bo jeden z pasażerów nie miał biletu. Nikogo nie chciał wypuścić z autobusu, był krzyk i wielka awantura. Marzę, żeby takie sytuacje się więcej nie zdarzały.
Krzysztof Król 21.09.2009 23:35
Chory socjalistyczny pomysł. Zamiast prywatyzować wszystko co pożera nasze podatki to lewicowi działacze chcą jeszcze bardziej pogrążyć nasz kraj. Nie jest żadną tajemnicą że firmy prywatne radzą sobie lepiej.
Grzegorz Korzeniowski 21.09.2009 20:26
Sprawdzanie biletów na przystankach faktycznie zajmowałoby zbyt wiele czasu i nie ma w tym niczego odkrywczego. Jeśli na przystanek wjeżdża jeden tramwaj/autobus na mniej niż pięć minut, to wydłużenie jego postoju o dwie minuty to tragedia.
Marek Jurkiewicz 21.09.2009 20:19
W większości miast Polski obowiązuje chory system, polegający na tym, że sprawdza się wyrywkowo jakiś tam, niewielki odsetek pasażerów na okoliczność uiszczenia zapłaty. A wyobraźmy sobie np. seans w kinie albo widowisko sportowe, na które wpuszcza się ile tylko osób wlezie, a dopiero po zamknięciu drzwi sprawdza się kilkunastu widzów, czy weszli z biletem, czy na tzw. "krzywy ryj". Oczywiście taka sytuacja sprawiłaby, ze nie opłacałoby się płacić za wstęp, a instytucja, która wprowadziłaby taki, chory system zanotowałaby drastyczny spadek przychodów z biletów. Ale w branży miejskokomunikacyjnej to zupełnie normalne. Mało tego - rozmawiałem na ten temat z osobami związanymi z komunikacją i te osoby twierdzą, że nie da się (!) nie wpuszczać bez biletu bo autobus/tramwaj będzie za długo czekał na przystanku.
Tolerowanie pasażerów niepłacących wiąże się również z masowym nawiedzaniem pojazdów komunikacji miejskiej przez osoby, które nawet, gdy zostaną napotkane przez kontrolera, zostaną ominięte przy kontroli biletów. Największymi grupami uprzywilejowanymi są żule i chuligani. Tych pierwszych kontrolerzy się brzydzą, drugich - boją. Tymczasem przedstawiciele klasy menelskiej nie tylko śmierdzą, uprzykrzając w ten sposób jazdę uczciwym pasażerom (tj. tym, którzy zapłacili za przejazd i zasługują na jazdę w znośnych warunkach), ale również, jako ze mają w zwyczaju potrzeby fizjologiczne załatwiać "pod siebie", zostawiają po sobie brudne siedzenia. Z kolei chuliganeria jest grupą, która ma upodobanie do niszczenia taboru. Koszty naprawy, czyszczenia i samego przejazdu osób, których można by po prostu nie wpuszczać, pokrywają oczywiście uczciwi pasażerowie, bo te koszty są wliczone w cenę. Ewentualnie jeśli to nie wystarczy, można sięgnąć do kieszeni podatników, a więc również tych, którzy znając poziom usług komunikacji miejskiej z tychże usług nie korzystają.
Na cętce źrenicy i w obiektywie: owady i bezkręgowce (2)
(odsłon: +110)