Facebook Google+ Twitter

Bezradność czy kunktatorstwo w sprawie sejmowego krzyża?

Wiadomo, że pani marszałek Sejmu Ewa Kopacz chce, aby rozstrzygnięcie dalszego losu krzyża w sali sejmowej oddać w ręce prawników. Jeden z posłów PiS twierdzi, że to niepotrzebne działanie. Czy ma rację?

Premier deklarował, że sprawą krzyża zajmował się nie będzie. No i dobrze, bo co ma do tego rząd?

Po pierwsze, sala sejmowa nie jest jego własnością. Po drugie, ta deklaracja nie ma żadnego związku z działalnością rządu. Po trzecie, jest to osobiste stanowisko pana Tuska, do którego jako obywatel ma pełne prawo.
Dlaczego więc Premier miałby brać udział w awanturze, która nie jest zupełnie zrozumiała dla wielu milionów Polaków?

Nie przesadzam, mówiąc o tych milionach, ponieważ dla jednych krzyż w Sejmie jest czymś tak oczywistym, że nie ma o czym dyskutować. Dla innych ten temat jest zupełnie obojętny i dziwią się, dlaczego nieistotny problem urasta do rangi najważniejszych do rozwiązania w państwie?

Krzyż tam wisi od lat i ma tak zostać, mówią wierzący katolicy, a ich argumentacja jest nadzwyczaj prosta. Nie, bo nie i już! Ewentualne zdjęcie krzyża będą wiązać z zamachem na ich wolność wyznania i nie przyjmą nawet najrozsądniejszego tłumaczenia.

Dyskusja wokół tematu krzyża sejmowego przerodziła się już w swego rodzaju tester do pomiaru stopnia determinacji organów administracji w dążeniu do autentycznego rozdziału państwa od kościoła.

Dla bojowników w obronie krzyża nie ma znaczenia, że został on zawieszony podstępnie przez dwóch posłów AWS i do tego w niegodnych okolicznościach.
Nawet wśród prawników są osoby, uznające argument "zasiedzenia" za zasadny i poważny.

Historia się powtarza?
Zarówno wtedy, jak i dzisiaj atmosfera wokół ewentualnego nakazu zdjęcia krzyża jest podobna. Takie same napięcia i opór, zarówno ze strony opinii publicznej, jak i ekipy rządowej. Niechęć odpowiedzialnych za rozwiązanie tego sporu jest widoczna jak na dłoni. Umniejszanie ważności sporu przeplata się z pozorną chęcią wykonania rozsądnego i sprawiedliwego ruchu, co paraliżuje wszystkich i w efekcie mamy do czynienia z kunktatorstwem aktualnej władzy. Potwierdzeniem tego jest zastanawianie się i robienie ekspertyz prawnych, czy została naruszona bezstronność państwa wobec przekonań religijnych?

Czytaj dalej --->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Ciekawie na ten temat mówi prof. Jan Hartman: http://www.youtube.com/watch?v=HiZuWGS8mqA&feature=related

Komentarz został ukrytyrozwiń
konio
  • konio
  • 24.11.2011 09:54

Działania pani Marszałek to zwykła fasada.W rządzie zasiedli ludzie pozwiązani ściśle ze świeckimi strukturami Kościoła,a to samo w sobie każe domniemać,że nie ma,i nie będzie ze strony rządu "woli" rozdzielenia Kościoła od Państwa.Nota bene sytuacja w której to ministrowie podstawowych dla istnienia państwa polskiego resortów są "funkcjonariuszami" państwa watykańskiego jest co najmniej kuriozalna.Można sie tylko domyślać jak będą wyglądały spotkania "naszych" ministrów z biskupami-którzy to biskupi są siła rzeczy duchowymi ojcami swoich "owieczek".Czy jako gorliwi katolicy,dobrzy synowie Kościoła oprą się zrzuceniu ze swoich barków dylematów w kwestii podejmowania kluczowych dla państwa polskiego decyzji i szukania podpowiedzi u swoich watykańskich mentorów?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.