Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Styl życia > Podróże > Bezsenność w Kuala Lumpur

Pozycja materiału w rankingach:

38457 miejsce

Dział: Podróże

Ocena: 50pkt

Oceń:

Bezsenność w Kuala Lumpur


W stolicy Malezji pokojowo koegzystują trzy wielkie kultury: muzułmańska, hinduska i konfucjańska. Gdzie nie spojrzeć, zobaczymy kobiety w islamskich hidżabach, indyjskich sari i minispódniczkach.

Malajki / Fot. fot. Marek LenarcikPo blisko trzynastu godzinach lotu z Londynu zszedłem na płytę lotniska w Kuala Lumpur (KL). Moje nozdrza zaatakowało gorące, tropikalne powietrze wymieszane z oparami paliwa lotniczego. Odprawa imigracyjna zdawała mi się wlec w nieskończoność, choć trwała zaledwie pół godziny.

Kilka minut spaceru w kierunku przystanku autobusowego szybko sprawiło, że jak oparzony pozbyłem się marynarki. Zegar wskazywał 9 wieczorem, a na dworze było prawie 30 stopni. Koszmarnie wysoka wilgotność powietrza w oku mgnieniu zamieniła mnie w ociekającego potem białego tragarza własnego bagażu. Szatański uśmiech na myśl o czekającej mnie przygodzie na stałe zagościł na mej twarzy.

Odbijałem się niczym piłeczka pingpongowa od autobusu mogącego mnie zabrać do centrum KL (70 km od lotniska), a tego który podrzuciłby mnie do stacji kolejowej. Podróż pociągiem łączącym lotnisko z centrum miasta zajmuje jedynie 28 minut. Autobus może jechać nawet dwie godziny w zależności od poziomu zakorkowania ulic. Choć przelecenie ćwiartki kuli ziemskiej i przeskoczenie siedmiu stref czasowych w ciągu jednego dnia nie sprzyja decyzyjności, dałem za wygraną i wgramoliłem się do autobusu jadącego bezpośrednio do miasta.



Z zaciekawieniem, ale i wrodzoną niecierpliwością wypatrywałem miasta, a zwłaszcza jego najbardziej rozpoznawalnego elementu - bliźniaczych wież Petronas. Czasem zdawało mi się, że gdzieś mignęły mi na horyzoncie wśród licznych drapaczy chmur, ale odległość wciąż była zbyt wielka, a oczy zbyt zmęczone by mieć całkowitą pewność. Zbliżenie się do głównej stacji autobusowo-kolejowej KL Sentral dało się natychmiast poznać po utknięciu w jednym z licznych korków z których między innymi znana jest stolica Malezji.
Meczet w centrum miasta / Fot. fot. Marek Lenarcik Świątynia w Chinatown / Fot. fot. Marek Lenarcik Bliźniacze Wieże - Petronas Towers / Fot. fot. Marek Lenarcik Malajki / Fot. fot. Marek Lenarcik Masjid Jamek - Little India / Fot. fot. Marek Lenarcik Bliźniacze Wieże w nocy / Fot. fot. Marek Lenarcik

Zobacz także:

Marek Lenarcik OFFline profil autora

Autor: Marek Lenarcik

Napisz do autora

Artykuły (28) Galerie (14) Średnia ocen (4.79)

Wiek: 30 | Miejscowość: Bangkok | Kraj: Tajlandia

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 23

Sortuj komentarze:

Marek Lenarcik 04.01.2010 05:10

Ocena: Ocena pozytywna 81 Ocena negatywna 71

@ Barbara - dzięki. Na książkę mam czas. Wydać coś takiego to nie sztuka. Tak jak nie sztuką jest wydać serię notek z bloga. Widziałem i takie. I pewnie się sprzedają. Dobra okładka, dobry tytuł i leci. Ale czy jak już kupisz coś takiego to czy sięgniesz po tego autora następnym razem? No właśnie, ja chyba wolę przemyśleć projekt jeszcze kilka lat i napisać coś z zupełnie innej półki. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

BARBARA Romer Kukulska 03.01.2010 20:20

Ocena: Ocena pozytywna 81 Ocena negatywna 77

Zgadzam się z autprem i jego wątpliwościami, też bym miała. WG mnie to nie jest część ani rozdział książki o Malazji. To jest relacja przewodnikowa. Jeśli to miała by być książka to brak mi tutaj czegoś....;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Lenarcik 03.01.2010 20:02

Ocena: Ocena pozytywna 74 Ocena negatywna 71

@ Magdalena - no na pewno. Lektura "W Azji" Terzaniego wyraźnie pokazuje jak jego teksty ewoluowały. Te, które pisał w latach 70-tych są dramatycznie inne niż te napisane 20 lat później. Z jednej strony to normalne - więcej widział, więcej rozumiał, miał więcej do powiedzenia. Więc z pierwszą dużą publikacją pewnie nie warto czekać w nieskończoność. Co do azjatyckich wrażeń - poszedłem dziś do fryzjera. Niby nic szczególnego, gdyby nie to, że dwóch obecnych fryzjerów okazało się być transwestytami. (Słynni tajscy ladyboys!) Przyznaję bez bicia, że czułem się nieswojo, ale przełknąłem ślinę i dałem sobie umyć głowę i się ostrzyc. Zabawne, że klientka obok mnie, całkiem urocza Tajka czuła się o wiele bardziej komfortowo niż ja. Dla nich transwestyci są "sanouk". Najwierniesze tłumaczenie tego słowa to "zabawa" - niemalże życiowy cel każdego Taja i Tajki...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magdalena Gawryś 03.01.2010 19:45

Ocena: Ocena pozytywna 90 Ocena negatywna 80

Zanim Bruczkowski i Terzani wydali swoje książki też pewnie mieli wątpliwości ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefania Najsarek 03.01.2010 19:20

Ocena: Ocena pozytywna 96 Ocena negatywna 81

Marku, zajrzę, uzupełnię zaległości :) Pamiętam Cię, już kiedyś wpisywałam się, też artykuł zainteresował mnie.
A jeśli masz zdrowie i wytrzymujesz tamtejsze warunki, to nie rezygnuj. Mało tu mamy takich
osobistych relacji, więc każda będzie życzliwie przyjęta.
A książka?... choćby Arkady Fiedler, czy inni podróżnicy, podobnie opisywali własne przeżycia.
Masz tak bogaty materiał, że każdy znajdzie w niej coś ciekawego.
Powodzenia i pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Krzysiak 03.01.2010 19:11

Ocena: Ocena pozytywna 83 Ocena negatywna 64

Np link i link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Lenarcik 03.01.2010 19:11

Ocena: Ocena pozytywna 92 Ocena negatywna 88

@ Jadwiga - dziękuję! Do upału można się przyzwyczaić a nawet polubić. Zacząłem czwarty miesiąc swojego tańca na równiku i przyznaję, że wolę to niż wieczne chmury i irlandzki deszcz, którego doświadczałem przez ostatnie trzy lata :-). Jest coś fajnego w szybkim, styczniowym marszu na śniadanie na mieście, gdy na dworze słońce i +32 :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Lenarcik 03.01.2010 19:03

Ocena: Ocena pozytywna 79 Ocena negatywna 74

Dziękuję Stefanio! Prawda jest taka, że teksty nie ukazują się w kolejności podróżowania. Wszystko zależy od czasu i weny twórczej. Wszystko zaczęło się w Kuala Lumpur. Dalej był Singapur, Phuket (Tajlandia), Dżakarta, Bali, Timor-Leste, znów Bali i Malezja (Kuala Lumpur i Melaka) i podróż pociągiem z Kuala Lumpur do Bangkoku przez 3 dni z postojem w Hat Yai (Tajlandia). Tak dla hecy, bo wcale nie było taniej ( a wręcz drożej!) niż samolotem :-). W marcu przyjmę pewnie Wietnam lub Myanmar (Birma), bo będę musiał tajską wizę odnowić. Chciałbym zrobić coś o "demokratycznych" wyborach, które odbędą się w tym roku w Birmie po raz pierwszy od prawie 20 lat, ale jeszcze nie wiem czy się uda. Od prawie miesiąca mieszkam w Bangkoku - mieście znienawidzonym przez wielu turystów. Wieczne korki, zanieczyszczenie powietrza, chaos i tropikalny upał sprawia, że turyści po 2-3 dniach uciekają na wyspy. Ja dałem miastu szanse i z każdym tygodniem kocham je coraz bardziej. Wracając do tekstów - rzuć okiem na mój profil. Kilka już jest. Będzie więcej! :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefania Najsarek 03.01.2010 18:48

Ocena: Ocena pozytywna 88 Ocena negatywna 73

Na razie ruszasz w dalszą drogę... czyli można spodziewać się kolejnych interesujących relacji?
Bardzo czekam na nie; a za tę, gdyby można było więcej gwiazdek...,
jednak *5 musi wystarczyć :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Lenarcik 03.01.2010 18:43

Ocena: Ocena pozytywna 88 Ocena negatywna 75

Ok, wystarczy tego słodzenia, dobra? :-) Teraz na poważnie potrzebuje porady. Ten tekst to mocno zmodyfikowana wersja rozdziału z mojej przyszłej książki. Chwalicie tutaj, ale sam mam wiele wątpliwości. Wysłałem wersję "książkową" do kilku przyjaciół z prośbą o konstruktywną krytykę i znajomi potwierdzili moje obawy. To tekst typu: Byłem tu, widziałem to, dzisiaj zrobiłem to. W trakcie tej podróży zrobiłem trasę Kuala Lumpur-Singapur-Phuket-Dżakarta-Bali-Timor-Melaka(Malezja)-Hat Yai (Tajlandia)- Bangkok. I zasadniczo KL jest jednym z tych miejsc, gdzie jak widać w tekście w sumie nie wiele się wydarzyło. Kupilibyście książkę napisaną tym stylem? Bo ja nie jestem pewien...

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.