Facebook Google+ Twitter

Białe konie, różowe flamingi i Czarna Sara

Dzień Kobiet mnie przytłacza. Nie chodzi o peerelowską przeszłość tego święta, kiedy paniom wręczano rajstopy, goździki w celofanie lub tulipany – prosto z wiadra. Ósmego marca moja kobiecość głośno dopomina się o swoje: chce kolorów.

Białe konie z Camarque na rozlewiskach / Fot. Anna KsiążekJak ubarwić Dzień Kobiet, gdy na zewnątrz jeszcze szaro, zieloność w powijakach, a kwiaty – w doniczkach? Ja mam sprawdzony sposób. Uciekam do wspomnieniowych stopklatek i ląduję w magicznym Camarque... Może pewnego dnia Fortuna pośle mi swój promienny uśmiech i będę mogła spędzić tu wyjątkowy Dzień Kobiet?

Południe Francji podziwiałam z zapartym tchem kilka lat temu. Nie należę do ludzi, którzy wracają do raz odwiedzonych miejsc. Ciekawość świata każe mi docierać tam, gdzie moja stopa jeszcze nie zostawiła śladu. Tymczasem południowa Prowansja rzuciła na mnie swój lawendowy czar - moje oczy nigdy z takim zawzięciem nie chłonęły barw natury... A paleta kolorów jest tu naprawdę imponująca. Teraz rozumiem van Gogha...

Kościół w St. Maries-de-la-Mer, w którym znajduje się posąg Czarnej Sary / Fot. Anna KsiążekZatem postanowione – moja wymarzona wyprawa z okazji babskiego święta to podróż sentymentalna. Zanim dotarłabym do La Camarque – królestwa białych koni i flamingów – odwiedziłabym Arles, duszę Prowansji. W tym roku Dzień Kobiet wypada w niedzielę, a właśnie wtedy odbywa się w miasteczku niedzielny targ. Główną atrakcją nie są jednak oferowane przez kupców produkty, ale Cyganie, którzy dają gitarowe koncerty. Usiadłabym sobie na tarasie jednej z tutejszych kawiarni jak z obrazu holenderskiego mistrza, zamówiła szklaneczkę pastisu, i dała się ponieść rzewnej melodii... A ta zaprowadziłaby mnie prosto do Saintes-Maries-de-la-Mer, miejsca pielgrzymek Romów z całego świata.

Ołtarzyki z Saintes-Maries-de-la-Mer, najsłodszy kicz świata / Fot. Anna KsiążekTo miasteczko jest jedynym z niewielu miejsc na Ziemi, gdzie kicz zachwyca. W każdym sklepiku na półkach piętrzą się obrazki z wizerunkiem Czarnej Sary, świętej patronki Romów, która przybyła do St. Maries-de-la-Mer na łodzi, jako służąca trzech Marii (Marii Magdaleny, świętej Marii Jacobé i Świętej Marii Salomé). Kobiety przywiozły do Europy tajemnicze zwoje z Palestyny, a Sara, zwana z powodu ciemnej Hałdy solne w Camarque / Fot. Anna Książekskóry Czarną, osiedliła się tu. Cyganie pokochali ją , bo była inna – tak jak oni. Co roku, 24 maja, przybywają tłumnie do miasteczka, aby wynieść posąg Sary do morza. Obrazki z patronką Romów to swego rodzaju ołtarzyki, zdobione wszystkim, czym tylko się da: paciorkami, koralikami, wstążeczkami, kamieniami - bez ładu i składu, i wydawałoby się – żadnej koncepcji. Są barwne i zdrowo przesłodzone, ale mają w sobie coś magicznego. Wiedzą o tym sprzedawcy, bo każą zainteresowanym słono płacić za te cudeńka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Białe dzikie konie na rozlewiskach w delcie oglądałem na filmie i mimo że minęło około 50 lat pierwsze zdjęcie przywróciło mi pamięc o nich. Polecam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.