Facebook Google+ Twitter

Biało-granatowy początek roku

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2007-08-23 09:36

Nie mamy jeszcze zakupionych mundurków - przyznaje dyrektor Ewa Wodnicka ze Szkoły Podstawowej nr 53. - Chcemy to zrobić spokojnie, dzieci muszą pomierzyć stroje. Powinniśmy zdążyć do końca września - dodaje.

 / Fot. naszemiasto.pl- Jesteśmy na etapie szycia podkoszulków - mówi Barbara Buczkowska, dyrektor gimnazjum nr 51.
- By nie różnicować dzieci i dać czas spóźnialskim na uzupełnienie braków, postanowiliśmy wprowadzić obowiązek dopiero od 17 września.
Ale są też szkoły np. podstawówka numer 66, które nie znalazły nawet firmy, zajmującej się szyciem mundurków. - Pod koniec roku szkolnego mieliśmy inne sprawy na głowie: wystawianie ocen, wypisywanie świadectw. Na razie dzieci będą po prostu przychodziły na lekcje w granatowych strojach i białych bluzkach - mówi Jacek Tomana ze SzP nr 66.

Dylematy rodziców
Anna Miciak, matka 13-letniej Agnieszki, musi wydać 500 zł, by we wrześniu wyprawić córkę do szkoły. Dodatkowe 100 zł, jakie zapłaci za mundurek, to dla niej niebagatelna kwota.
- Poradzę sobie - mówi - ale wielu rodziców ma problemy, żeby wyposażyć swoje dzieci w książki i zeszyty. Tańsze mundurki były fatalne gatunkowo i po trzech praniach trzeba by pewnie kupować nowe. A wystarczyłoby zdyscyplinować młodzież, żeby nie przychodziła do szkoły wymalowana i w mało stosownych strojach - dodaje.
- Ja i tak miałam szczęście, bo dyrektorka podeszła do sprawy rozsądnie - mówi pani Jolanta, matka 9-letniej Kasi. - Mundurek nie jest co prawda najwyższej jakości, ale jeśli za rok dalej będą obowiązywały, to można go wymienić. W tym roku producenci zwietrzyli interes i ceny były bardzo wygórowane - dodaje.

Akcja oswajania
Granatowe kamizelki z logo szkoły, polarowe bluzy, krawaty, jednakowe t-shirty, tuniki dla dziewcząt, koszulki polo - to główne elementy nowego uczniowskiego stroju. Ceny wahają się w granicach od 20 do ponad 100 zł. O formie mundurka i wyborze firmy, decydowały szkoły, w porozumieniu z rodzicami i uczniami.
- Na zajęciach plastycznych dzieci same projektowały swoje stroje - mówi Artur Wierzba, dyrektor SzP nr 48. - Chodziło oto, żeby je oswoić i aby łatwiej zaakceptowały mundurki. Rodzice postawili na minimalizm, więc będzie tylko kamizelka z logo szkoły za 26 zł. - dodaje.
Kolejny problem to fakt, że nie wszyscy rodzice wpłacili pieniądze na mundurki dla swoich pociech. Ci, których na to nie stać, będą mogli skorzystać z ministerialnego dofinansowania. Warunkiem, aby się o nie starać, jest dochód nieprzekraczający 351 zł brutto na głowę w rodzinie. Kwota pomocy wynosi 50 zł. Wnioski muszą być złożone do 6 września.

Zamówienia od września

Firmy zajmujące się szyciem mundurków, na razie nie cierpią na nadmiar pracy. Większość szkół wstrzymuje się ze złożeniem zamówienia do września, kiedy pojawią się pierwszoklasiści. Wtedy dopiero, zdejmą miarę ze wszystkich uczniów.
- Dzieci bardzo rosną przez wakacje i rozmiar może się zmienić - wyjaśnia Anna Sipiór z firmy Victoria. - Było trochę problemów z wyborem tkanin i wzorów. To, co podobało się nauczycielom, krytykowali rodzice: że za wojskowe, za luzackie, że jak do szkoły kolejarskiej. Ostatecznie stanęło na podkoszulkach i kamizelkach - dodaje.
- Nawału pracy spodziewamy się dopiero we wrześniu - przewiduje pan Arkadiusz z firmy Arti-Druk. - Wtedy pewnie rozdzwonią się telefony, bo wszyscy będą na już potrzebowali mundurków. Mamy siedem szkół, po 100, 200 a nawet 700 uczniów. Stroje będą gotowe pod koniec września, a najwcześniej w połowie miesiąca.

Unormowany, nie jednolity
Pomysł wprowadzenia obowiązkowych mundurków, od początku budził spore kontrowersje, zarówno wśród rodziców, uczniów jak i nauczycieli. W wielu szkołach nadal pojawiają się głosy sprzeciwu. - Kilkoro rodziców absolutnie nie zgadza się, by ich dzieci nosiły jednolite stroje - mówi Barbara Bać, dyrektor gimnazjum nr 13. - Uczniowie też różnie reagują, ale przeważnie podporządkowują się rodzicom. Moim zdaniem ubiór powinien być unormowany, ale nie koniecznie muszą to być jednolite stroje - dodaje.
- Na zebraniu rodziców, na którym przedstawiliśmy oferty firm, mieliśmy prawdziwą burzę mózgów - opowiada Barbara Buczkowska. - Od entuzjazmu i sugestii wprowadzenia garniturów, białych bluzek i plisowanych spódniczek, po całkowitą negację mundurków.

Ci, którzy gorzej stoją materialnie, nie chcą nowych strojów i dodatkowych kosztów. A młodzież wie, że za brak mundurka i tak nikt nie może im nic zrobić. Jest rozporządzenie, ale w praktyce nie ma instrumentów jego egzekwowania. Ministerstwo przygotowuje kolejne zmiany w ustawie o systemie oświaty.
- Zanim sięgniemy po restrykcje, potrzebna jest rozmowa - mówi Marcin Miłkowski z Kuratorium Oświaty. - To, że rodzice z jakichś przyczyn nie chcą jednolitych strojów, ma głębsze podłoże. Nie biorą m. in. pod uwagę, że skazują dzieci na niekomfortowe samopoczucie, bo będą się one odróżniać od swoich kolegów. Chodzi także o aspekt wychowawczy: identyfikację ze środowiskiem szkolnym, poczucie wspólnoty, równości i solidarności uczniów, niewyróżnianie się bogactwem, czy biedą, a także może stanowić element kształtowania przez szkołę własnej tradycji. Własny strój szkolny jest czymś często spotykanym w szkołach o dużej renomie, z wieloletnią tradycją - dodaje.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.