Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

162182 miejsce

Białoruś - czas na (nie)normalność

Może właśnie takie podejście przyczyniło się do tak słabej frekwencji. Jednak gdy patrzymy przez białoruski pryzmat, na władzę głos oddało 120 proc. ludności. Śmieszne, straszne - zastanawiające.

Na ulicach Mińska, przed wyborami w 2006 roku. Władza nie uznaje alternatywy. / Fot. Sergiusz / twoserge.fotolog.plW 2006 roku obywatele Europy, mogli zobaczyć jak propagandą i fałszerstwem, Łukaszenko zdobywa władzę. Można nawet zamienić słowo "zdobywa", na "przedłuża". Dla wielu zwykłych mieszkańców Białorusi, nie było innego kandydata jak Aleksander Łukaszenko, zwany potocznie Baćką (ojciec narodu).

Ja się nie dziwię. Wiele starszych osób, dziękuje prezydentowi, dostaje emeryturę. Kiedyś były z tym ogromne problemy. Na wsiach dla wielu ludzi, jedynym oknem na świat jest telewizor, który nadaje tylko jeden kanał (Pierwaja Nacjonalna - BT 1), w radiu tylko jedna stacja. Media państwowe, bo jak by inaczej? Natomiast w miastach, użytkownicy anten satelitarnych są karani, za ich posiadanie. Pod pretekstem "zabrudzania" wyglądu fasady budynku. Cenzura i internet, też nie są sobie obce.

Doskonałym obrazem tamtych dni, jest film Miroslawa Dembinskiego "Lekcja Białoruskiego". Film jasno pokazuje, jak obecna władza, utrwalała swoją pozycję, z Baćką na czele. Dziś kiedy zakończyły się wybory do białoruskiego parlamentu, mamy wrażenie, że scenariusz z filmu, powtórzył się. Paradoksalne historie, z zabieraniem urny do domu pana przewodniczącego komisji, czy potajemne otwieranie jej podczas przerwy obiadowej, nie wróżą niczego dobrego. Kiedy każdy z opozycjonistów, otrzymał pięć minut w mediach, całe dnie władza, puszczała swoje, jedyne słuszne materiały.

Media i ulica, pokazała, że głosowanie i tak nie ma sensu. Wiadomo kto wygra. Może właśnie takie podejście przyczyniło się do tak słabej frekwencji. Jednak gdy patrzymy przez białoruski pryzmat, na władzę głos oddało 120 proc. ludności. Śmieszne, straszne - zastanawiające.

Pomnik Lenina. Reliktów przeszłości się nie usuwa. Oficjalnie, szkoda na to pieniędzy. Poleska wieś. 2005. / Fot. Robert DanielukOpozycja wyborów za prawdziwe nie uznała. OBWE także. Ja się do tego przyłączam. W mojej głowie rodzi się pytanie: co dalej z tą Białorusią? Czy Łukaszenka wytrwa w kolejnych wyborach? Czy w końcu Białorusini się obudzą z tego sowiecko-dyktatorskiego snu? Tu nie pomogą pojedyncze wyjścia na demonstracje, kiedy w głowach zwykłych ludzi, jest ta mentalność.

Zaryzykuję i powtórzę słowa mojego białoruskiego przyjaciela: bez znaczenia dla nich, kto będzie rządził. Potrzeba jeszcze wielu lat, nim demokracja pełną parą przekroczy granice Mińska. Dziś jest to mało możliwe, a wybory do parlamentu pokazały, jak bardzo.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

gbyby wiedzieli, z czym wiążą się reformy, to chyba by chcieli, ale to tego potrzeba jest duuuużo edukacji i zmiana mentalności, wtedy wiedzieliby, z nie muszą za mertturęcałowaćłukaszenki po nogach, bo należy im sie jak psu buda!
+ za trudny temat

Komentarz został ukrytyrozwiń

No właśnie. Może nie chcą zmian. Dlaczego to my akurat mamy wiedzieć lepiej czego Białorusini mają pragnąć i jaką mają mieć mentalność. Ostatni niepokoi mnie, że o demokracji i jej wprowadzaniu mówi się tak jak o socjalizmie w połowie ubiegłego stulecia. Ustrój i droga jedynie słuszna. Ja już raz niestety musiałem w tym uczestniczyć. Kiedyś podbijano narody w imię chrystianizacji, niewolono w imię socjalizmu i równości społecznej. Aktualnie najeżdża się zbrojnie w imię wolności i demokracji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No właśnie. Nie są gotowi na zmiany.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+) Podzielam zdanie Mariki.
Niestety, to długi proces.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No właśnie. Robercie, cały problem polega na tym, że z dużą dozą prawdopodobieństwa uznać można, iż przy wolnych wyborach, także wygrałby Łukaszenka. Białorusini nie są gotowi na zmiany. Podobnie zresztą, jak Ukraińcy (zwłaszcza ci 'wschodni'), którzy do dziś nie mogą się pogodzić z panującym stanem rzeczy. Tak samo jak i gro Rosjan.
Najpierw społeczeństwo musi dojrzeć, później mówić możemy o demokracji. A do tego jeszcze długa, długa droga...
Plus za tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.09.2008 18:28

Ja się zastanawiam co by było jakby przeprowadzili prawdziwe wolne wybory( wiem wiem, to political fiction) , pewnie też by łukaszenka wygrał

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.