Kilkanaście tysięcy osób wyległo na ulicę stolicy Białorusi - Mińska - w proteście przeciw fałszerstwom wyborczym. Niezadowolony z przebiegu wyborów prezydenckich tłum manifestantów szturmował siedzibę parlamentu w Mińsku. Jednak siły OMON-u - po brutalnej akcji - spacyfikowały demonstrację.
Protestujący - których liczebność telewizja Biełstat szacuje na 20-30 tysięcy - nieśli ze sobą flagi Unii Europejskiej. Skandowali hasła - "Za wolność!", "Precz z Gułagiem!", "Wybory bez Łukaszenki!", "Niech żyje Białoruś!".
Tłum dotarł do siedziby białoruskiego parlamentu. Wybijał szyby i stłukł szklane drzwi. W środku na protestujących czekały odziały OMONU (białoruskie ZOMO - red.). Protestujący wycofali się i przez chwilę okupowali plac - Prospekt Nizależności - przed budynkiem parlamentem.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Tomasz Strejczyk 13.02.2011 00:51
Ignoranci manipulowani przez Zachodnie media i w tym polskie wierza, ze Bialorusini sa tak glupi aby wystepowac przeciwko Lukaszence, ktory obronil gospodarke Bialorusi przed drapieznymi Korporacjami zachodnimi. Dali juz przedtem wyraz swojej dojrzalej postawy, nie dajac sie nabrac na "plewy" pomaranczowej Rewolucji. Relacje niezaleznych obserwatorow podaly, ze tych demonstrantow bylo okolo 200 a media zrobily z tego ponad 20 tys. Te zachodnie media jak i rowniez polskie bardzo efektywnie oglupiaja zmienionymi informacjami swoje "wierne" owieczki, wpatrzone w podekscytowaniu w ekran TV.
WALDEK 20.12.2010 12:35
NA BIAŁORUSI POTRZEBNY JEST ZAMACH STANU ALBO PUCZ JAK W BYŁYM ZSRR,ABY OBALIC TEGO SAMOZWAŃCZEGO DYKTATORA- KTÓRY POWINIEN NOSIC MIANO SAMOZWAŃCA