Pikiety i duże zainteresowanie białoruskiej prasy towarzyszyło tak zwanemu „procesowi czternastu". Na ławie oskarżonych przed sądem w Mińsku zasiadła grupa uczestników styczniowych manifestacji.
Czternaście osób prokuratura oskarża o zakłócanie porządku publicznego, agresywne zachowania wobec funkcjonariuszy milicji i udział w nielegalnej demonstracji.
10 stycznia kilka tysięcy opozycjonistów i drobnych przedsiębiorców protestowało przeciwko zmianom warunków zatrudnienia w sektorze indywidualnej przedsiębiorczości. Milicja zatrzymała kilkadziesiąt osób. Czternastu postawiono zarzuty karne.
Proces dziesięciu, głównie młodych ludzi, rozpoczął się w środę i trwał nieprzerwanie przez trzy dni. Według niezależnego portalu internetowego Karta-97, procesowi towarzyszyły pikiety w obronie sądzonych opozycjonistów i duże zainteresowanie mediów. Jak informują dziennikarze portalu - świadkowie składali sprzeczne zeznania, a materiały zdjęciowe i filmowe mogły podlegać niekontrolowanej obróbce.
Według lidera białoruskiej opozycji, Aleksandra Milinkiewicza - proces ma charakter polityczny. Po trzech dniach przesłuchań sąd ogłosił przerwę w rozprawie, nie podając terminu jej wznowienia.