Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16653 miejsce

Białoruś - z czym to jeść

Pierwszym przystankiem jest stacja metra Площадь Ленина (Plac Lenina). Tutaj wita nas wielka głowa samego Lenina, który ma wytarty nos od łapania. Dla szczęścia? Rozrywki? Sam nie wiem, ale łapię i ja...

Z samego rana sprawdzam pocztę. Dostałem e-mail z Białorusi z linkiem do zdjęć Piotrka Galasa, który w drodze do Homla odwiedził Mińsk. Natchnęło mnie to, by pokazać parę fotografii, które wykonałem w ciągu kilku lat na terenie Republiki Białorusi. Ten kraj to dla wielu, mimo wspólnej granicy i historii, jest miejscem mało znanym. Staram się wszystkim pokazać, że jest to kraj bezpieczny, pełen dobrych ludzi i miejsc w których zatrzymał się czas.

Zwykły turysta


Paszport. / Fot. Robert DanielukKilka miesięcy temu lokalni naukowcy odkryli, że środek Europy przypada w Połocku. Ta wiadomość zelektryzowała samego prezydenta Łukaszenkę, który orzekł, że to piękne miasto położone na północy kraju ma odwiedzić aż... 3 miliony turystów rocznie. Te zdania i mnie przyprawiły o dreszcze bo zwykłych turystów, którzy odwiedzają Białoruś jest bardzo mało. Sama baza noclegowa jest uboga, a hotele bardzo drogie. Jednak mimo to można, dzięki wskazówkom ludzi, znaleźć tani choć skromny nocleg.

By wjechać na Białoruś potrzebujemy wizy, którą możemy wyrobić sobie w ambasadzie (lub konsulacie) w Warszawie lub przez biuro turystyczne zajmujące się wyrabianiem wiz do krajów Europy wschodniej. Pierwsza wersja jest tańsza, ale wymaga więcej zachodu. Do wizy (25 euro), potrzebujemy ubezpieczenia i vouchera. Jednak dla leniwych i nie obytych z tematem wschodnim polecam załatwienie wizy przez biuro turystyczne. Szybciej i wygodniej.

Kupe?


Elektriczka na stacji Mińsk Pass. / Fot. Robert DanielukZwykły turysta może wybrać różne rodzaje środków transportu. Najtańszym sposobem dotarcia na Białoruś jest pociąg. Oczywiście przy zasobniejszym portfelu możemy wsiąść w pociąg do Mińska z Warszawy, nie martwić się o nic i jeszcze wyspać się. Jednak dla osób które chcą z bliska zobaczyć naszą granicę na Bugu polecam dojechać pociągiem do Terespola i tam przekroczyć pociągiem przemytnikiem do Brześcia za 1 euro. Godzinę później jesteśmy już na dworcu Brześciu.

Cerkiew w Brześciu. / Fot. Robert DanielukTutaj mamy możliwość dostania się w zasadzie w każde miejsce na Białorusi, gdzie w centrum miasta jest dworzec kolejowy. Kolej na Białorusi jest tanim transportem. Przykładowo bilet do Mińska w klasie kupe kosztuje jedyne 25zł. Jest to przedział z czterema łóżkami. W zasadzie lubię go najbardziej. Jeśli nie dostaniemy biletu na ową klasę możemy pokusić się o wagon plackartnyj, czyli niecałe 60 łóżek w jednym wagonie bez przedziałów. To dla tych, którzy wolą się integrować w większym towarzystwie. Klasa znacznie tańsza. Dla ludzi lubiących długie i krajoznawcze wyprawy polecam najtańszą klasę, odpowiednik polskich osobówek elektriczka.

Площадь Ленина!


Stacja metra "Plac Lenina" / Fot. Robert DanielukMińsk, stolica. To tu turysta może spokojnie dojechać. Wita go piękny nowoczesny dworzec. Warszawa Centralna może się - niestety - schować. Tuż pod dworcem stacja metra, dwie linie. Choć stare to Warszawa może tylko pozazdrościć. Pierwszym przystankiem jest stacja metra Площадь Ленина (Plac Lenina). Tutaj wita nas wielka głowa samego Lenina, który ma wytarty nos od łapania. Dla szczęścia? Rozrywki? Sam nie wiem, ale łapię i ja. Schodami wychodzimy na największy plac w Mińsku. Tu czeka na nas wielki pomnik Lenina. Koło niego kręci się się czujne oko władzy w postaci milicjanta. Gdy wyjmujemy aparat pan zachęca nas miłym głosem byśmy sobie poszli gdzie indziej. Pod placem jest duże centrum handlowe. Białoruś się zmienia.

Generał podąża na spotkanie w Domu Oficera w centrum Mińska / Fot. Robert DanielukMiasto można zwiedzić trzymając się głównego prospektu, który kieruje się na wschód. Tu mijamy siedzibę KGB, pierwszego McDonalda na Białorusi, rzekę Świsłocz (Свíслач), Plac Pabiedy (Plac Zwycięstwa) na którym widnieje wysoki pomnik z charakterystyczną gwiazdą na jego czubku. Dalej dochodzimy do najnowocześniejszego budynku - Biblioteki Narodowej. W drodze do tego miejsca warto zwrócić uwagi na różne propagandowe plakaty z głównym hasłem "Za Białoruś!". Do każdego z tych miejsc możemy dojechać metrem. Przejazd kosztuje około 500 rubli (~0,50 zł).

Lenin na Placu Lenina w Mińsku / Fot. Robert DanielukWarto także zwiedzić mińską starówkę, która jest bardzo skromna, ale architekturą zupełnie odbiega od socrealistycznych budynków przy głównych arteriach miasta. Obok starówki mamy pomnik na wodzie, poświęcony białoruskim żołnierzom poległych w Afganistanie. Tu także stacja Niemiga (Няміга). W tym miejscu wydarzyła się straszna tragedia w której zginęły 53 osoby uciekające przed deszczem w czasie koncertu w 1999 r. Pomnikiem są leżące róże na marmurowych schodach. Miejsce dające do myślenia. Przy tym prospekcie jest wiele obiektów sportowych. To dla nich najlepsze miejsce dlatego, że Aleksander Łukaszenka jest wielkim miłośnikiem sportu. Hokeista z numerem jeden. A sama droga jest trasą przejazdu z domu do pracy. Najlepszy asfalt. Najlepsze widoki.

Bieły Rozy


Pociąg z Mińska do Połocka. / Fot. Robert DanielukPolakom i słusznie najbliższe sercu, i najlepiej kojarzą się, są Grodno czy Nowogródek. Miasta związane z naszą historią, wieszczem i informacjami o Związku Polaków na Białorusi. Ja jednak wsiądę w pociąg i pojadę do, wspomnianego na początku, Połocka. Pociąg podobny do naszego InterCity odległość 300 km pokonuje w 6 godzin. Co ciekawe wszyscy pasażerowie zaczytani, delektujący się chrupkami i piwem oczekują swojej stacji. Po 4 godzinach słuchania największych przebojów z wbudowanych głośniczków mówię sobie, że mam dosyć. Podchodzę do ściany i ściszam. Pasażerowie jednak są miłośnikami głośnej radzieckiej muzyki więc zaraz ktoś pogłośnił. Na szczęście jest stacja końcowa. Zawsze jakaś jest.

Ikona


Centrum w Połocku. / Fot. Robert DanielukW Połocku są dobre hotele jednak alternatywą okazuje się nocleg w "Centrum Turyzmu" spory kawałek od centrum. Tutaj w budynku po starej szkole wśród żołnierzy pan z pseudorecepcji otwiera mi pokój. Poczułem się jak w muzeum. Ten klimat mi odpowiada. Mogę odpocząć od dnia codziennego. Jednak przy takiej opcji noclegu, nie mam dostępu do prysznicu gdyż w starych szkołach po prostu ich nie ma. Dusza niet! - usłyszałem. Trudno. Czas iść spać.

Monastyr w Połocku. Najstarsze cerkwie na Białorusi. / Fot. Robert DanielukPołock to szalenie ważne miejsce jeśli chodzi o religię na Białorusi. To tu znajduje się monastyr prawosławny. Kobiety bez nakrycia głowy nie mogą wejść na jego teren. Dla mnie takie miejsca są magiczne. Zresztą religia na wschodzie przechodziła swoje wzloty i upadki. Wiele kościołów zostało brutalnie przerobionych na różne magazyny, domy kultury. Dlatego miejsca te mają w sobie wiele ran. Dziś, na szczęście, wszystko idzie w dobrą stronę. Złote kopuły cieszą oko, turysty, wierzącego. Przy każdym takim miejscu znajdują się małe sklepiki z dewocjonaliami. Wychodzę zawsze z małą ikoną.

Centrum Połocka / Fot. Robert DanielukKiedy trzeba coś zjeść, jesteśmy w małym miasteczku szukamy baru. Oczywiście jedzenia na wschodzie to sprawa o której można napisać cały artykuł. Wchodzimy i zamawiamy małe pierożki zwane pielmieniami. Niebo w gębie za małe pieniądze. Wszystko w rozpuszczonym maśle. Dla smaku można napić się po prostu piwa, nie byle jakiego, a Aleksandryjskiego. Piwo rzecz jasna od imienia prezydenta. Najedzeni idziemy dalej zwiedzać miasto. Połock leży w dosyć malowniczym miejscu nad rzeką Dźwiną (Дзьвiна).

Sława!


Pabieda. Jeden z tysięcy pomników poświęconych wojnie. / Fot. Robert DanielukBilety na podróż powrotną warto kupić wcześniej. Jeśli podróżujemy sami lub w dwójkę warto wykupić bilety na łóżka na dole. Pod nimi można schować bagaże. Ja jednak lubię spać na górze. Około 20 km od Połocka jest miasto Nowopołock. Chcę tu o nim wspomnieć dla dwóch rzeczy. Po pierwsze miasto to ma dopiero 50 lat, po drugie w tym socrealistycznym mieście spotkałem młodych ludzi, którzy kultywują mowę, pieśni i tradycje białoruskie. Przy jednej, długiej ulicy mieszka prawie 100 tys. ludzi. Miasto niczym nasza Nowa Huta zostało zbudowane dla robotników i ich rodzin pracujących w przemyśle chemicznym.

Nigdzie indziej nie spotkałem więcej elementów radzieckich, jak przy tej ulicy. Kino Kosmos, którego fasadą była wielkie płaskorzeźba sławiąca lot Gagarina w kosmos, czerwona gwiazda ze zdjęciami żyjących, walczących podczas wojny 1941-1945, czy plac z pomnikiem ku chwale założycieli miasta.

Kino Kosmos i płaskorzeźba poświęcona pierwszemu człowiekowi w kosmosie. / Fot. Robert DanielukMiędzy blokami niewielki budynek. Jak się dowiedziałem mówią na niego polski dom, ponieważ wybudowali go Polacy w latach 70. Służył jako mieszkanie podczas budowy miasta. Zrobiło się sympatycznie kiedy młodzi ludzie mówiący po białorusku, zaczęli uczyć mnie tańczyć białoruskie tańce. Opowiadali o ich kraju, tradycjach, które są wypierane przez kulturę napływającej zza wschodu. Wielu ludzi mówi po rosyjsku, niewielu po białorusku. Bo jeśli mówisz po białorusku, w mniemaniu wielu osób, jesteś opozycjonistą. Zrobiło mi się przykro kiedy musiałem wracać do Połocka. Czekał pociąg. Pozostał jakiś niedosyt spotkania z ludźmi w moim wieku, którzy mają takie same problemy jak ja. Nieważna granica, ani język.

Żubr w deszczu


Rzeka Niemen / Fot. Robert DanielukBiałoruś kojarzy mi się z dobrymi ludźmi, srogą zimą na Polesiu, która dała mi ostro popalić. Z piękną rzeką Niemen w drodze z Mińska do Nowogródka. Dobrymi lodami w sklepie, który „zatrzymał się” w 1982 r. Pomnikami Lenina, których władza nie usuwa bo się nie opłaca. Częściowym kiczem, który próbuje za każdym razem utrzeć mi nosa. Białoruś to także wiele wspomnień, które nie mogłyby powstać w żadnym innym miejscu.

Wracamy stara Ładą, nagle w strugach deszczu przebiegam po drodze wybudowanej na Olimpiadę w Moskwie 1980 r. Moim oczom pojawia się wielki żubr, znak Białorusi. Jestem przy nim taki mały. On nawet na mnie nie patrzy. To czas kiedy trzeba wracać do domu. W drodze kupuję jeszcze moje ulubione ciastka, balsamy i żegnam się z tym krajem. W domu oglądam fotografie, odpoczywam i znów myślę o powrocie do moich białoruskich przyjaciół...

Przydatne strony:


Strona o Białorusi
Ambasada Białorusi w Warszawie
Kolej na Białorusi
Fotoblog z Białorusi
Blog "Odkryjmy Białoruś"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Super!!!! Świetnie napisane! Ja jestem Białorusinką i naprawdę bardzo mi się spodobał twój artykuł.
A co dotyczy piwa - następnym razem spróbuj Beaver ( jest dużo lepszy od Aleksandryi :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe i dobrze napisane

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) już wiem, gdzie chcę się wybrać :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za dobry materiał :) Ja również podróż po Białorusi wspominam dobrze.
Mam jednak prośbę, popracuj nad interpunkcją...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo! (+) Dziękuję za fascynującą wycieczkę. Niby tak blisko, a tak mało wiemy o tym państwie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.