Pozycja materiału w rankingach:
Pierwszym przystankiem jest stacja metra Площадь Ленина (Plac Lenina). Tutaj wita nas wielka głowa samego Lenina, który ma wytarty nos od łapania. Dla szczęścia? Rozrywki? Sam nie wiem, ale łapię i ja...
Kilka miesięcy temu lokalni naukowcy odkryli, że środek Europy przypada w Połocku. Ta wiadomość zelektryzowała samego prezydenta Łukaszenkę, który orzekł, że to piękne miasto położone na północy kraju ma odwiedzić aż... 3 miliony turystów rocznie. Te zdania i mnie przyprawiły o dreszcze bo zwykłych turystów, którzy odwiedzają Białoruś jest bardzo mało. Sama baza noclegowa jest uboga, a hotele bardzo drogie. Jednak mimo to można, dzięki wskazówkom ludzi, znaleźć tani choć skromny nocleg.
Zwykły turysta może wybrać różne rodzaje środków transportu. Najtańszym sposobem dotarcia na Białoruś jest pociąg. Oczywiście przy zasobniejszym portfelu możemy wsiąść w pociąg do Mińska z Warszawy, nie martwić się o nic i jeszcze wyspać się. Jednak dla osób które chcą z bliska zobaczyć naszą granicę na Bugu polecam dojechać pociągiem do Terespola i tam przekroczyć pociągiem przemytnikiem do Brześcia za 1 euro. Godzinę później jesteśmy już na dworcu Brześciu.
Tutaj mamy możliwość dostania się w zasadzie w każde miejsce na Białorusi, gdzie w centrum miasta jest dworzec kolejowy. Kolej na Białorusi jest tanim transportem. Przykładowo bilet do Mińska w klasie kupe kosztuje jedyne 25zł. Jest to przedział z czterema łóżkami. W zasadzie lubię go najbardziej. Jeśli nie dostaniemy biletu na ową klasę możemy pokusić się o wagon plackartnyj, czyli niecałe 60 łóżek w jednym wagonie bez przedziałów. To dla tych, którzy wolą się integrować w większym towarzystwie. Klasa znacznie tańsza. Dla ludzi lubiących długie i krajoznawcze wyprawy polecam najtańszą klasę, odpowiednik polskich osobówek elektriczka.
Mińsk, stolica. To tu turysta może spokojnie dojechać. Wita go piękny nowoczesny dworzec. Warszawa Centralna może się - niestety - schować. Tuż pod dworcem stacja metra, dwie linie. Choć stare to Warszawa może tylko pozazdrościć. Pierwszym przystankiem jest stacja metra Площадь Ленина (Plac Lenina). Tutaj wita nas wielka głowa samego Lenina, który ma wytarty nos od łapania. Dla szczęścia? Rozrywki? Sam nie wiem, ale łapię i ja. Schodami wychodzimy na największy plac w Mińsku. Tu czeka na nas wielki pomnik Lenina. Koło niego kręci się się czujne oko władzy w postaci milicjanta. Gdy wyjmujemy aparat pan zachęca nas miłym głosem byśmy sobie poszli gdzie indziej. Pod placem jest duże centrum handlowe. Białoruś się zmienia.
Miasto można zwiedzić trzymając się głównego prospektu, który kieruje się na wschód. Tu mijamy siedzibę KGB, pierwszego McDonalda na Białorusi, rzekę Świsłocz (Свíслач), Plac Pabiedy (Plac Zwycięstwa) na którym widnieje wysoki pomnik z charakterystyczną gwiazdą na jego czubku. Dalej dochodzimy do najnowocześniejszego budynku - Biblioteki Narodowej. W drodze do tego miejsca warto zwrócić uwagi na różne propagandowe plakaty z głównym hasłem "Za Białoruś!". Do każdego z tych miejsc możemy dojechać metrem. Przejazd kosztuje około 500 rubli (~0,50 zł).
Warto także zwiedzić mińską starówkę, która jest bardzo skromna, ale architekturą zupełnie odbiega od socrealistycznych budynków przy głównych arteriach miasta. Obok starówki mamy pomnik na wodzie, poświęcony białoruskim żołnierzom poległych w Afganistanie. Tu także stacja Niemiga (Няміга). W tym miejscu wydarzyła się straszna tragedia w której zginęły 53 osoby uciekające przed deszczem w czasie koncertu w 1999 r. Pomnikiem są leżące róże na marmurowych schodach. Miejsce dające do myślenia. Przy tym prospekcie jest wiele obiektów sportowych. To dla nich najlepsze miejsce dlatego, że Aleksander Łukaszenka jest wielkim miłośnikiem sportu. Hokeista z numerem jeden. A sama droga jest trasą przejazdu z domu do pracy. Najlepszy asfalt. Najlepsze widoki.
Polakom i słusznie najbliższe sercu, i najlepiej kojarzą się, są Grodno czy Nowogródek. Miasta związane z naszą historią, wieszczem i informacjami o Związku Polaków na Białorusi. Ja jednak wsiądę w pociąg i pojadę do, wspomnianego na początku, Połocka. Pociąg podobny do naszego InterCity odległość 300 km pokonuje w 6 godzin. Co ciekawe wszyscy pasażerowie zaczytani, delektujący się chrupkami i piwem oczekują swojej stacji. Po 4 godzinach słuchania największych przebojów z wbudowanych głośniczków mówię sobie, że mam dosyć. Podchodzę do ściany i ściszam. Pasażerowie jednak są miłośnikami głośnej radzieckiej muzyki więc zaraz ktoś pogłośnił. Na szczęście jest stacja końcowa. Zawsze jakaś jest.
W Połocku są dobre hotele jednak alternatywą okazuje się nocleg w "Centrum Turyzmu" spory kawałek od centrum. Tutaj w budynku po starej szkole wśród żołnierzy pan z pseudorecepcji otwiera mi pokój. Poczułem się jak w muzeum. Ten klimat mi odpowiada. Mogę odpocząć od dnia codziennego. Jednak przy takiej opcji noclegu, nie mam dostępu do prysznicu gdyż w starych szkołach po prostu ich nie ma. Dusza niet! - usłyszałem. Trudno. Czas iść spać.
Połock to szalenie ważne miejsce jeśli chodzi o religię na Białorusi. To tu znajduje się monastyr prawosławny. Kobiety bez nakrycia głowy nie mogą wejść na jego teren. Dla mnie takie miejsca są magiczne. Zresztą religia na wschodzie przechodziła swoje wzloty i upadki. Wiele kościołów zostało brutalnie przerobionych na różne magazyny, domy kultury. Dlatego miejsca te mają w sobie wiele ran. Dziś, na szczęście, wszystko idzie w dobrą stronę. Złote kopuły cieszą oko, turysty, wierzącego. Przy każdym takim miejscu znajdują się małe sklepiki z dewocjonaliami. Wychodzę zawsze z małą ikoną.
Kiedy trzeba coś zjeść, jesteśmy w małym miasteczku szukamy baru. Oczywiście jedzenia na wschodzie to sprawa o której można napisać cały artykuł. Wchodzimy i zamawiamy małe pierożki zwane pielmieniami. Niebo w gębie za małe pieniądze. Wszystko w rozpuszczonym maśle. Dla smaku można napić się po prostu piwa, nie byle jakiego, a Aleksandryjskiego. Piwo rzecz jasna od imienia prezydenta. Najedzeni idziemy dalej zwiedzać miasto. Połock leży w dosyć malowniczym miejscu nad rzeką Dźwiną (Дзьвiна).
Bilety na podróż powrotną warto kupić wcześniej. Jeśli podróżujemy sami lub w dwójkę warto wykupić bilety na łóżka na dole. Pod nimi można schować bagaże. Ja jednak lubię spać na górze. Około 20 km od Połocka jest miasto Nowopołock. Chcę tu o nim wspomnieć dla dwóch rzeczy. Po pierwsze miasto to ma dopiero 50 lat, po drugie w tym socrealistycznym mieście spotkałem młodych ludzi, którzy kultywują mowę, pieśni i tradycje białoruskie. Przy jednej, długiej ulicy mieszka prawie 100 tys. ludzi. Miasto niczym nasza Nowa Huta zostało zbudowane dla robotników i ich rodzin pracujących w przemyśle chemicznym.
Między blokami niewielki budynek. Jak się dowiedziałem mówią na niego polski dom, ponieważ wybudowali go Polacy w latach 70. Służył jako mieszkanie podczas budowy miasta. Zrobiło się sympatycznie kiedy młodzi ludzie mówiący po białorusku, zaczęli uczyć mnie tańczyć białoruskie tańce. Opowiadali o ich kraju, tradycjach, które są wypierane przez kulturę napływającej zza wschodu. Wielu ludzi mówi po rosyjsku, niewielu po białorusku. Bo jeśli mówisz po białorusku, w mniemaniu wielu osób, jesteś opozycjonistą. Zrobiło mi się przykro kiedy musiałem wracać do Połocka. Czekał pociąg. Pozostał jakiś niedosyt spotkania z ludźmi w moim wieku, którzy mają takie same problemy jak ja. Nieważna granica, ani język.
Białoruś kojarzy mi się z dobrymi ludźmi, srogą zimą na Polesiu, która dała mi ostro popalić. Z piękną rzeką Niemen w drodze z Mińska do Nowogródka. Dobrymi lodami w sklepie, który „zatrzymał się” w 1982 r. Pomnikami Lenina, których władza nie usuwa bo się nie opłaca. Częściowym kiczem, który próbuje za każdym razem utrzeć mi nosa. Białoruś to także wiele wspomnień, które nie mogłyby powstać w żadnym innym miejscu.Zobacz także:
Artykuły
(36)
Galerie
(33)
Średnia ocen
(4.58)
Wiek: 29 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Dokumentalista. Fotograf. Wschodniofil. http://danieluk.net
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Hania Paulouskaya 08.03.2009 22:27
Super!!!! Świetnie napisane! Ja jestem Białorusinką i naprawdę bardzo mi się spodobał twój artykuł.
A co dotyczy piwa - następnym razem spróbuj Beaver ( jest dużo lepszy od Aleksandryi :))
Judyta Rykowska 02.09.2008 13:37
(+) już wiem, gdzie chcę się wybrać :D
Małgorzata Mrozek 02.09.2008 13:37
Plus za dobry materiał :) Ja również podróż po Białorusi wspominam dobrze.
Mam jednak prośbę, popracuj nad interpunkcją...
Łukasz Zawadzki 02.09.2008 13:35
Brawo! (+) Dziękuję za fascynującą wycieczkę. Niby tak blisko, a tak mało wiemy o tym państwie.
MEDtube.pl hitem internetu! Polacy zrewolucjonizują medycynę?
(odsłon: +754)