Facebook Google+ Twitter

Białystok. Podstawówka, która uczy życia

Pieką ciasta, podglądają pracę rzemieślników, bywają w galeriach i muzeach – pierwszaki z nowej podstawówki przy Fabrycznej w Białymstoku uczą się nie tylko na lekcjach.

 / Fot. masz-media / Fot. masz-mediaSpołeczna Szkoła Podstawowa nr 11 STO to najmłodsze „dziecko” Zespołu Szkół Społecznych STO przy ul. Fabrycznej, gdzie działa też liceum i gimnazjum. Placówka od początku stawia na alternatywne metody nauczania, wychodząc naprzeciw koncepcji „szkoły elastycznej”- tj. koncepcji nauczania dającego się rozciągnąć na inne miejsca, programy, metody i formy edukacji. Czasem bardzo nietypowe.
- Niemal w każdą środę w szkole unoszą się bardzo apetyczne zapachy – znak, że pierwszaki coś pieką – opowiada Ewa Drozdowska, dyrektor ZSS STO. – I muszę przyznać, że te wypieki są wyśmienite. Np. na tłusty czwartek zaserwowano nam pączki w zdrowszej wersji – pieczone, a nie smażone. Sama potem robiłam je w domu.
Co ciekawe, pierwsza klasa społecznej podstawówki to sami chłopcy. Pasję do pichcenia obudziła w nich nauczycielka Anna Przestrzelska, która prowadzi zajęcia. Przy okazji dzieci utrwalają wiedzę, nabytą podczas lekcji
- Poprzez takie nietypowe warsztaty łączymy treści edukacyjne, aktualnie przerabiane na lekcji z praktyką, a w tym wypadku z przygotowywaniem różnych rodzajów potraw – mówi nauczycielka. - Pomysł wziął się między innymi z faktu, iż jeżeli dzieci coś zrobią same i połączą to z treściami, które wcześniej omówili na lekcji, to wiadomości zostaną szybciej zapamiętane , a przy okazji dzieci mają dużo zabawy.
- Piekliśmy cukrowe ciastka, bułki cebulaki, szarlotkę i naleśniki, a na Dzień Babci robiliśmy galaretki. Jak poznajemy jakąś literkę, to pieczemy ciasto na taką literkę –opowiada pierwszak Igor Melcer.
Na lekcjach nauczycielki starają się nie tylko przekazywać wiedzę, ale także pokazywać dzieciom jak to, czego się uczą jest wykorzystywane w świecie. Stąd wyjścia np. do pracowni obuwnika, gdzie uczniowie mogą zapoznać się z tradycyjną metodą tworzenia butów, poznać potrzebne do tego narzędzia i zobaczyć etapy powstawania butów.
- Podczas takich wyjść staramy się pokazać dzieciom namacalne dowody, tego o czym uczymy się teoretycznie. A uczniowie czerpią wiele radości z poznawania otaczającej rzeczywistości, którą niejednokrotnie widzą pierwszy raz - dodaje Anna Przestrzelska.
Z kolei zajęcia plastyczne, realizowane w galerii, czy warsztaty prowadzone w muzeum są bardziej atrakcyjne niż „zwykłe” lekcje, dają więcej możliwości kreatywnego spojrzenia na siebie i innych.
- Obecnie białostocka oferta edukacyjna jest olbrzymia- mówi nauczycielka, Katarzyna Nadachewicz. - Muzea, galerie, kina, teatr, opera, księgarnie oferują niezwykle bogatą gamę zajęć, prelekcji, spotkań i warsztatów. Dla najmłodszych uczniów najbardziej atrakcyjną formą są warsztaty, ponieważ wtedy każdy może coś stworzyć, dotknąć, wypowiedzieć się i działać.
- Fajne były zajęcia w muzeum, kiedy budowaliśmy ratusz z klocków - mówi Jacuś Wnuk.- A w Galerii Sleńdzińskich lepiliśmy sowy z gliny, malowaliśmy słoiki. Bardzo lubię takie zajęcia.

Ale w szkolnych murach też może być ciekawie. Furorę wśród maluchów robią lekcje szachów – do tego stopnia, że dyrekcja planuje zwiększenie w przyszłym roku liczby tych obowiązkowych zajęć do dwóch tygodniowo i przeszkolenie kolejnego nauczyciela-instruktora.
- Nauka gry w szachy kształci pamięć, uczy logicznego i kreatywnego myślenia, planowania, analizowania i wyciągania wniosków, rozwija wyobraźnię. Takie umiejętności przydadzą się z pewnością podczas nauki przedmiotów ścisłych, ale nie tylko. Dzieci zapamiętując różne kombinacje ćwiczą pamięć, dzięki czemu np. nauka słówek nie powinna stanowić większego problemu - mówi trenerka szachów, Paulina Jarmołowicz. I dodaje:
- Najzabawniejsze jest to, że dzieci naukę gry w szachy traktują jako pewnego rodzaju rozrywkę, odpoczynek pomiędzy zajęciami edukacyjnymi, nie zdając sobie sprawy, że bawiąc się drewnianym wojskiem, uczą się i doskonalą swoje umysły.

Nowa podstawówka przy Fabrycznej działa zaledwie od siedmiu miesięcy, ale zdaniem dyrekcji pomysł jej utworzenia już okazał się trafiony..
- Stara zasada mówi - czym skorupka za młodu, czyli możemy się spodziewać, że najefektywniej i najskuteczniej pomożemy w rozwoju, gdy będziemy mogli współpracować z uczniem od najmłodszych lat i dlatego przy Fabrycznej 10 powstała szkoła podstawowa - mówi Ewa Drozdowska. - Rozwój szkoły to sukces, a rozwój dlatego, że absolwenci liceum chcą oddać pod naszą opiekę swoje dzieci do szkoły podstawowej, to sukces do potęgi, więc cieszymy się z tego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.