Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Portfel > Praca > Bibliotekarka, czyli tania siła robocza

Pozycja materiału w rankingach:

38610 miejsce

Dział: Praca

Ocena: 0pkt

Oceń:

Bibliotekarka, czyli tania siła robocza

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • 2007-05-07 14:29
  • Odsłon: 4200
  • Komentarzy: 1

Szkolne bibliotekarki mają dość harówki w zastępstwie za nauczycieli. Mówią, że czują się jak pedagodzy drugiej kategorii, którymi dyrektorzy łatają dziury w szkolnym grafiku. Buntują się, bo w przeciwieństwie do nauczycieli, za nadgodziny nie dostają ani grosza.

Szkolne bibliotekarki mają dość harówki w zastępstwie za nauczycieli / Fot. Dziennik ŁódzkiAnna Gajewska, bibliotekarka w łódzkiego Gimnazjum nr 35, pracuje od 24 lat i od 24 lat figuruje w grafiku zastępstw. – W tym roku przepracowałam już 207 godzin na zastępstwach. Na każdej radzie pedagogicznej przedstawiam wykaz zastępstw, pokazuję, ile pracy za darmo wykonałam za nauczycieli dydaktyków. Dyrektorzy problemu nie widzą. Nie płacą bibliotekarkom za zastępstwa, bo – jak tłumaczą – prowadzą one zajęcia w ramach swojego normalnego czasu pracy. Nauczyciele dydaktycy za to samo dostają dodatkowe wynagrodzenie.

– Matematyk, fizyk lub polonista przyjmuje zastępstwo w tzw. okienkach, czyli w czasie wolnym. A za to trzeba zapłacić – mówi Stanisław Pietrzkowski, dyrektor Zespołu Szkół Sportowych Ogólnokształcących w Skierniewicach.

Czesław Kowalczyk z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Łodzi złapał się za głowę, gdy usłyszał te tłumaczenia. – To ewidentne naruszenie prawa pracy – mówi i nie wyklucza, że do szkół wyśle inspektorów pracy.

Także Ministerstwo Edukacji Narodowej uważa, że bibliotekarze powinni być wynagradzani za zastępstwa. – Nie ma podstaw, aby zajęcia te były realizowane przez nauczyciela nieodpłatnie. Udział bibliotekarzy w sprawowaniu dyżurów nauczycielskich i zastępstw musi być tak zorganizowany, aby nie ograniczał uczniom dostępu do biblioteki – mówi Anna Żdan z biura prasowego Ministerstwa Edukacji Narodowej.

W Kuratorium Oświaty w Łodzi twierdzą, że nie słyszeli o problemie bibliotekarzy. – Żadne pismo w tej sprawie nie dotarło. Za właściwą organizację pracy szkoły odpowiada dyrektor i dopóki nie mamy sygnałów, że coś jest nie tak, problem nie istnieje – mówi Bogdan Wojakowski, dyrektor wydziału w Kuratorium Oświaty w Łodzi.

Edyta Cieślak

Zobacz także:


Komentarze: 1

Sortuj komentarze:

Mir Nalezińskí 07.05.2007 20:46

Ocena: Ocena pozytywna 37 Ocena negatywna 25

Ale hece. Naród 40-milionowy i nikt o sprawie nie słyszał.
Parę miesięcy temu usłyszeliśmy, że lekarze dyżurują i nie dostają wolengo w zamian.
Ludzie, czy my żyjemy w Bantustanie???

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.