Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

174374 miejsce

Biblioteki w Katowicach zarabiają na zapominalskich

Jeśli masz w domu książkę z biblioteki miejskiej dłużej niż miesiąc, a do tego jesteś katowiczaninem (i korzystasz z biblioteki w Katowicach) – zwróć ją jak najszybciej!

 / Fot. fot. Zbigniew KowalewskiW sierpniu tego roku zmieniły się regulaminy wszystkich bibliotek w Katowicach. Tych, którzy jeszcze o tym nie wiedzą, spotka bardzo niemiła niespodzianka, kiedy zechcą oddać zaległe książki. Do tej pory nikt specjalnie nie przejmował się groteskowymi karami narzucanymi przez biblioteki za zbyt długie trzymanie lektur w domu. Były one zazwyczaj wyrażane w groszach lub pojedynczych złotówkach, więc nie uszczuplały zbytnio naszych portfeli.

Teraz może się to troszkę zmienić. Za przetrzymanie książki o tydzień zapłacimy 50 groszy. Mało? Niby mało, ale zazwyczaj zdarza nam się zwlekać z oddaniem dłużej niż tydzień. Poza tym sumę, która wyjdzie nam po pomnożeniu tych 50 groszy za każdy tydzień pomnożyć należy przez liczbę książek, które wypożyczyliśmy – zazwyczaj jest więcej niż jedna. Jeśli biblioteka zdąży wysłać nam upomnienie, zapłacimy jeszcze za przekaz pocztowy.

Różnica między nowymi i starymi karami jest znaczna. Wcześniej za oddanie książek po pierwszym upomnieniu (czyli po około dwu-trzymiesięcznej zwłoce) płaciliśmy około 3,80 zł. Teraz za ten sam okres zapłacimy ponad 20 zł. Nie ma znaczenia, że należymy do danej biblioteki kilka lat i nigdy nie „zagubiliśmy” żadnej książki, a nawet jeśli je troszkę przetrzymujemy, to przecież zawsze w końcu oddajemy – liczą się terminy.

W ten prosty sposób katowickie biblioteki na pewno na początku tej nowej akcji pozyskiwania funduszy nieco się wzbogacą na nieświadomych „przetrzymywaczach”. Informację o nowych karach podawał co prawda „Dziennik Zachodni”, jednak jeśli komuś na początku sierpnia nie wpadł on w ręce, żył w nieświadomości, licząc, że za kilkumiesięczną zwłokę zapłaci - jak wcześniej – nie więcej niż kilka zł. Jak się okazuje – niewiedza nie jest wytłumaczeniem. Nie jest też wytłumaczeniem to, że przecież zapisując się do biblioteki poświadczyliśmy znajomość zupełnie innego regulaminu, a o nowym nikt nie raczył nas powiadomić. Kiedy zapytałam jedną z bibliotekarek o to małe niedopatrzenie, broniła się tym, że „tak jest teraz w każdej bibliotece w Katowicach, a biblioteki nie mają funduszy na wysyłanie zawiadomień o zmianach regulaminu do każdego użytkownika”. Dodała jeszcze, że „jeśli ktoś był w bibliotece w sierpniu, to się dowiedział”. Jeśli kogoś nie było, to słono za to zapłacił.

Pytanie, czy skoro biblioteka może przysyłać nam do domu na nasz koszt upomnienia o tym, że termin zwrotu książek minął, to dlaczego nie może tak samo postąpić z informowaniem nas o zmianach w regulaminie? Myślę, że każdy czytelnik wolałby zapłacić dwa złote za taką informację niż 20 zł za kilkumiesięczną zwłokę z oddaniem wypożyczonych lektur.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Kary za przetrzymywanie książek - zdecydowanie TAK !
Może w małej bibliotece to nie jest wielki problem. Zazwyczaj czytelnicy nie przychodzą tam z konkrentymi zamówieniami. Ale kiedy zapotrzebowanie na jakąś pozycję jest duże, to można się naprawdę porządnie zirytować, kiedy książka nie wraca na półkę w odpowiednim czasie.

A co do regulaminu - czy nie ma tam czasem zapisu o terminowym oddawaniu książek ? Ci, którzy przestrzegają tego podstawowego prawa, na pewno nie mieli problemu z za dużą karą. Kiedy łamie się jakąś zasadę, trzeba być przygotowanym na konsekwencje...

Uff... Przemówiła przeze mnie teraz polonistka, szukająca książek często (za często) w wielu bibliotekach i napotykająca kartki z napisem "niedostępna"... Chyba muszę zacząć się leczyć na nerwy. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i bardzo dobrze. Tylko dlatego, że komuś nie chce się ruszyć do biblioteki, inna osoba nie może przez dłuższy czas skorzystać z książki...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Guziku kochany, to TWOIM zdaniem temat jest ujęty obiektywnie. Ja pozwolę sobie mieć jednak odmienne zdanie.
Zacytowałaś jedną wypowiedź bibliotekarki, a nie "niektóre wypowiedzi". To jest różnica. To jest subiektywizm.
Co do informowania o zmianach, w ostatnim akapicie piszesz o powiadamianiu listownym, co rzeczywiście dla biblioteki może być kosztowne: "dlaczego nie może TAK SAMO postąpić z informowaniem nas o zmianach" (podkreślenie moje). Wątek powiadomienia za pomocą internetu pojawia się dopiero w Twoim komentarzu.
Moim zdaniem Twój materiał jest napisany w tonie: dlaczego podniesiono kary z takich, które mogłam płacić na luzie i nie przejmować się nimi, na takie, które odczuję w swojej kieszeni. ("Były one zazwyczaj wyrażane w groszach lub pojedynczych złotówkach, więc nie uszczuplały zbytnio naszych portfeli.")
Otóż kara z definicji jest pod to, aby ją odczuć. I nie przetrzymywać książek w przeświadczeniu, że i tak zapłacę grosze.
Jeśli mogłabyś sobie za 20-30 zł kupić coś innego, to nie przetrzymuj książek, tylko oddawaj je w terminie. Proste, prawda?
Co do zachęty na wysokim poziomie: "Czytaj ze zrozumieniem, albo nie czytaj wcale." - dziękuję za radę. Nie będę czytał Twoich artykułów, spokojny o to, że ten fakt zbytnio intelektualnie mnie nie zuboży ani pod względem intelektualnym, ani finansowym. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szern - poza tym kara moze sobie nie byc wysoka dla ciebie, ale ja za 20 - 30 zl takiej kary mogłabym sobie kupic cos innego:P ja rozumeim,ze biblioteki biedne z reguly sa, i nie chodzi mi o to ze kary SĄ ale o to, ze się zmieniły i przedstawiciele bibliotek nie raczyli o tym nikogo informować.
Czytaj ze zrozumieniem, albo nei czytaj wcale.

Komentarz został ukrytyrozwiń

dobrze, że napisałaś o zmianie regulaminu i niepowiadmienie o tym zdarzeniu czytelników. Piszesz, że drogo - biblioteka jednej z warszawskich uczelni domaga się 1 zł za każdy dzień przetrzymania książki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

napisałam w podpisie czyja jest fotografia, a wzielam ja z tego banku fotek na flickr...:( myslalam ze mozemy z niego korzystać... no a przeciez nie podpisałam sie swoim nazwiskiem pod tym zdjeciem,wiec nie wiem za bardzo o co chodzi :/
neich mi ktos powie, na jakich zasadach mozna brac te zdjecia z fotobanku?? musimy zawsze informowac kogos od kogo niby bierzemy ta fotke?? myslalam ze to wlasnie jest po to, by tego uzywac, a ci ktorzy umieszczja tam zdjecia umieszczaja je dla innych...???

temat jest ujety obiektywnie, rozmawialam z pracownikami biblioteki, niektore wypowiedzi nawet cytowalam:P czytaj uwaznie. Pokaz mi wskazanie na subiektywizm? Czy podałam tu jakas ocene - negatywna, czy pozytywna tych kar?? nie... Jedyne co mnei dziwi, ze czytelnikow nei informuje sie o zmianach jakie zachodza w regulminie, co tez moznaby przeciez robic pezplatnie za pomoca internetu...?? no i to rowniez jest ujete od strony biblioteki - "nie maja funduszy"...:P wiec nei wiem o co ci z tym obiektywizmem chodzi

Komentarz został ukrytyrozwiń

jest przecież w podpisie? ma być coś więcej

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.10.2007 12:22

Moderatorze, może wypadałoby napisać, że wykorzystaliście moją fotografię. Czy to wymaga za dużo myślenia i przyzwoitości?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydaje mi się, że ujęcie tematu jest mocno jednostronne, zbyt subiektywne. Moim zdaniem kara wcale nie jest aż tak wysoka. Sam niejednokrotnie miałem problem z dorwaniem się do książki w tej bibliotece, której ktoś permanentnie nie zwracał i nie wiadomo było kiedy zwróci.
Być może są inne sposoby na rozwiązanie problemu, jak np. przedłużenie czasu wypożyczenia książki przez internet? To jest materiał na artykuł, ale może warto by podejść do tego z większym obiektywizmem i np. porozmawiać również z przedstawicielami biblioteki?

Komentarz został ukrytyrozwiń

;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.