Facebook Google+ Twitter

Bicie piany - polska specjalność?

Kiedyś w trosce o losy Ojczyzny prowadziliśmy "długie nocne Polaków rozmowy". Dziś zastąpiły je niekończące się jałowe spory, coraz częściej przechodzące w karczemne kłótnie.

Od upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów do 1918 r. Polacy pozostawali pod obcym panowaniem. Po niespełna 18 latach zachłystywania się wolnością pojawili się nowi zaborcy. Czy te doświadczenia sprawiły, że rządzący w wolnej Polsce z reguły budzą w nas nieufność a nawet wrogość?

Od okupantów różni ich jednak fakt o fundamentalnym znaczeniu - nie zagarnęli władzy przemocą, tylko dostali ją w podarunku od przeważającej części obywateli (mam tu na myśli zarówno głosujących "za", jak i leniwych, którym nie chciało się wyrazić sprzeciwu). Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało...

Za każdym razem z pacholęcą naiwnością dajemy wiarę mile brzmiącym zapewnieniom, lekceważąc trzeźwe opinie ekonomistów, którzy traktują je jako fantasmagorie. Kolejne kampanie wyborcze przekształcają się w targowisko obietnic. A kiedy wybrańcy narodu usadowią się wygodnie w senackich i sejmowych ławach, obejmą ministerialne teki czy wprowadzą się do Pałacu Prezydenckiego, ze zdumieniem przyjmujemy do wiadomości, że zasada TKM wciąż pozostaje aktualna.

Niestety, kubeł zimnej wody wylany na głowy wyborców nie przynosi otrzeźwienia. Wierny elektorat zwycięzców idzie w zaparte i udaje, że nie dostrzega błędów i wypaczeń, zaś zwolennicy przegranych z lubością powtarzają " A nie mówiliśmy!" i niecierpliwie czekają, aż koło Fortuny wyniesie w górę ich ulubieńców. Zdają się przy tym zapominać, że większość z nich już kiedyś siedziała na karuzeli władzy, może tylko w wagoniku innego koloru.

Rozczarowanie jednych i bezsilność drugich prowadzą do frustracji, której towarzyszą gniew i agresja. W czasach rozbiorów, hitlerowskiej czy sowieckiej okupacji te uczucia znalazłyby ujście w walce o suwerenność, jednocząc naród przeciwko wspólnemu wrogowi. Dziś "wróg" jest żmiją wyhodowaną na własnym łonie, karmiąca się naszą łatwowiernością i podatnością na manipulację. Najwyraźniej wstydzimy się do tego przyznać, bo zamiast wspólnie zrobić porządek na politycznej scenie, usuwając z niej wszystkich skompromitowanych aktorów, bez względu na ich aktualną przynależność partyjną, zwracamy się przeciwko sobie nawzajem. Toczymy z zacietrzewieniem czcze dyskusje, przenosząc negatywne emocje na "głosującego inaczej" sąsiada, kolegę z pracy, nieznajomego internautę. Divide et impera?

Społeczeństwo obywatelskie wciąż pozostaje w sferze westchnień i pobożnych życzeń. Nie wykorzystujemy nawet tych nielicznych narzędzi demokracji bezpośredniej, w jakie wyposażyła nas Konstytucja (referendum, obywatelska inicjatywa ustawodawcza). Nie zabiegamy o kolejne, wychodząc z założenia, że "to i tak nic nie da". Machamy bezsilnie ręka, choć nie brakuje nam sił, czasu ani inwencji, by obrzucić obelgami "nieprawomyślnego" interlokutora.

A gdyby tak energię wkładaną w "bicie piany" wykorzystać bardziej racjonalnie? Zamiast wyzywać się od PiSuarów, Platfusów i postkomuchów, wspólnie patrzeć na ręce miłościwie nam panującym na wszystkich szczeblach władzy i rozliczać niespełnione obiecanki? Nie tylko w związku dwojga ludzi nie warto dawać kolejnej szansy toksycznemu partnerowi...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (54):

Sortuj komentarze:

Roman Kożmiński
  • Roman Kożmiński
  • 13.10.2010 20:54

Cenny i mądry artykuł ,tylko jak te mądrości wprowadzić w życie polityczne!?Ktoś mądry powiedział że wspólczesne rządy to jedynie bezczelny PR. Zdobyć władze ,a póżniej to już jakoś będzie. Durniów w każdym kraju jest o wiele wiecej niż ludzi trzeżwo myślących ; chodzi oto by tych durnych PR- em przyciągnąć do siebie. I to obecnej ekipie wybornie się udało. Z expose premiera które trwało 3 pół godziny zostały same obietnice - ale było pięknie wyreżyserowane przez speców od wizerunku. Nic to że program niezrealizowany -ważna jest władza i profity z tego płynące. Najważniejsze to trwać za wszelką cene trwać!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Popieram stanowisko Pana Bartłomieja, chociaż obawiam się, że i wtedy paru oszołomów dorwałoby się do władzy, dla samej władzy. A najsmutniejsze jest to, że na te najważniejsze, z p.widzenia kraju i obywatela "etaty" nie zawsze trafiają profesjonaliści. To czegóż oczekiwać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetnie napisane, a Polacy jeszcze długo musi uczyć się demokracji /5*/

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.07.2010 13:14

Jestem pod wrażeniem zarówno wiedzy jak i stylu wypowiedzi.
Ostatnio napisałem artykuł na ten temat. Próbowałem doszukać się symptomów społeczeństwa obywatelskiego, ale wciąż jest nam daleko do społeczeństw wysoko cywilizowanych.
Internet daje nam dodatkowe narzędzie - mam kilka pomysłów ustawodawczych i podejmę próbę na W24 przeforsować choćby jeden z nich.
Pozdrawiam serdecznie i gratuluję "pióra" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Popieram trafną diagnozę tzw. spoleczeństwa obywatelskiego. SO w Polsce bowiem, to czysta fantazja. Temat mnie ogromnie interesuje, i sledzilem ten watek w wypowiedziacch kandydatow na prezydenta RP. B. Komorowski rzucil parę ogólnikowych haseł. J. Kaczyński nie pozostawil złudzeń. Najważiejsza jest Polska, czyli państwo, a nie jacyś tam obywatele. Przynajmniej szczerze!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta ja nie mam już ochoty pisać na ten temat. Ucinają mi skrzydła takie bezsensowne , czasami bezczelne zarzuty. Spędziłam za biurkiem nauczycielskim (każdego poziomu) wiele lat swojego życia i chętnie wymieniłabym się doświadczeniem i poglądami, ale nie mam ochoty udawadniać , że" nie jestem wielbłądem". Ktoś kto nigdy nie stał za nauczycielskim biurkiem nie ma takiej wiedzy o edukacji jak Ty , Jola , ja , czy każdy inny nauczyciel. A zobacz ilu ekspertów jest chociażby tu na W24. Czasami nie wiem czy płakać czy śmiać się z niektórych wypowiedzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marto, czasem już nie wiem, co jest biciem piany? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magdo, w ostateczności sięgam zawsze do argumentu: Skoro tak łatwo zostać nauczycielem (słynna selekcja negatywna), zarabiamy dużo więcej, niż się przyznajemy, a do tego okrągły rok leżymy do góry brzuchem, to czemu wszyscy krytykanci nie pchają się drzwiami i oknami do szkoły? Pszczółki uciekające od miodu?:)
A pisać będę, nie tylko po to, by się nad nauczycielskim losem użalać. Chciałabym pokazać, co w oświacie zgrzyta i hamuje jej rozwój.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta to zarzucą Ci, że byłaś a teraz bronisz nauczycieli- nierobów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolu, dobrze wiesz, że ten wątek jest dla mnie bardzo ważny, więc jak mogłabym się gniewać. I na pewno wkrótce sama napiszę niejedno na ten temat. Mam teraz ten komfort psychiczny, że nikt mi już nie może zarzucić, ze jestem nauczycielem-nierobem, wyciągającym rękę po pieniądze podatników.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.