Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22156 miejsce

Biczownicy

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-08-15 22:31

Idea publicznego okaleczania swojego ciała w ramach pokuty za grzechy prawdopodobnie pojawiła się w V-VII wieku.

Działalność biczowników przypada na średniowiecze, ale w późniejszych czasach mieliśmy podobne zachowania, choć już nie na taką skalę. Opis działań biczowników zostawił XVIII ksiądz Jędrzej Kitowicz. Pisał on, że osoby takie słuchając śpiewów kościelnych, leżały krzyżem. Następnie wstawały na kolana, by biczować nagie plecy rzemiennymi lub nicianymi dyscyplinami. Niektórzy, dla zwiększenia cierpienia przypiekali dyscypliny ogniem. Dzięki temu były dużo twardsze. Czasami dokładano także szpilki. Większy ból oznaczał doskonalsze chwalenie Boga.

Warto wiedzieć, że biczownicy pojawiali się w Polsce. Świadczą o tym roczniki Długosza: "...) Ludzie należący do tej sekty chodzili w procesji z zakrytymi głowami jak zakonnicy, obnażeni aż do pępka i bili się nawzajem ostro po plecach biczami związanymi z poczwórnego rzemienia z węzłami na końcach. Odprawiali nadto postoje, odpusty i dziwne przyklękania, śpiewając nieskładną pieśń, każdy w swoim języku, była to bowiem zbieranina mówiąca różnymi językami i złożona z różnych narodowości. Ponadto, choć nie byli księżmi, ale ludźmi świeckimi, spowiadali się nawzajem i udzielali sobie rozgrzeszenia, niekiedy z bardzo ciężkich grzechów, a pokutujących wprowadzali uroczyście do swego grona, twierdząc, że ich sekta jest miła Bogu". Zazwyczaj zbierało się 200-300 zwolenników takiego umęczania się ku boskiej chwale.

Henryk z Herefordu zostawił bardziej drastyczny opis działań biczowników. Bicz używany przez sekciarzy miał trzy węzełkowate rzemienie o grubości ziarna pszenicy. Rany po uderzeniu takim biczem były bardzo krwawe. Henryk osobiście widział umartwianie się biczowników "Nieraz ćwieki owe (...) wrzynały im się przy biczowaniu tak głęboko w skórę, że trzeba było czasem więcej niż dwóch szarpnięć, żeby je wyciągnąć".

Widowisko takie było na tyle ciekawe, że zbierało się wiele osób, by się przyglądać oraz zbierać strzępki zakrwawionych szat. Służyły one potem jako relikwie.

Samo biczowanie nie świadczyło o tym, że należy się już do sekty. Trzeba było zadeklarować, że będzie się umartwiać przez 33 dni (tyle lat żył Jezus) Przez ten czas nie można było się kąpać, golić, prowadzić rozmów, przebierać się,
spać w łóżku, oraz należało powstrzymywać się od aktów płciowych. Na sam koniec trzeba było biczować się dwa razy dziennie.

Ostatecznie ruch biczowników został zakazany przez Kościół Katolicki. Na ciekawy pomysł ich zwalczania wpadli duchowni z Włoch. Otóż karą dla złapanego biczownika była chłosta.

Na podstawie
Sz. Wrzesiński, Oddech śmierci -życie codzienne podczas epidemii, Kraków 2008

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.