Facebook Google+ Twitter

Biednemu niewiele potrzeba do zadowolenia

Krótkie przemyślenia na temat ostatnich występów polskich klubów w europejskich pucharach.

Typowa piłka do gry w piłkę nożną. www.wikipedia.org / Fot. www.wikipedia.org

"Sukces" "Ekstraklasy"!


Stało się! Po raz pierwszy od dawna wszystkie nasze zespoły przebrnęły przez swoją pierwszą rundę eliminacji do europejskich rozgrywek. A właściwie to nie "przebrnęły" tylko doczołgały się. Ledwo, ledwo...

Zwycięzców się nie sądzi?


Niby tak. Cieszmy się zatem, że Lech Poznań, mistrz Polski, zespół aspirujący do gry w fazie grupowej Champions League pokonał mistrza Azerbejdżanu... po rzutach karnych. Wcześniej, na własnym obiekcie, roztrwonił skromną zaliczkę z meczu wyjazdowego...

Jedynym plusem środowego meczu był "zapchajdziura" w bramce Lecha, Krzysztof Kotorowski, którego już nieraz sadzano na ławce, lub (podobno) chciano się go pozbyć. Radujmy się, ponieważ klub z wielkimi tradycjami, zawodnikami, o których bije się cała polska czołówka klubowa, Ruch Chorzów, nie dał się pokonać drużynie z Malty!

Niby czemu mamy się smucić? Przecież nie przegrali, nie było kompromitacji! Niestety, nasza kopana jest w takim miejscu, że jesteśmy zadowoleni z wymęczonego awansu nad byle kim.

Tylko Wisła, nie wiedzieć czemu (w końcu to Ruch grał od niej bardziej efektowną piłkę, przez co chyba nie był pokazany w telewizji) pokazała, jak nasze zespoły powinny grać i WYGRYWAĆ na tym etapie rozgrywek. Miejmy nadzieję, że poziom się wyrówna. Od czego trzeba będzie zacząć walkę o europejskie stadiony w przeciwnym wypadku? Od nowego sezonu...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.