Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5792 miejsce

Bieg Solidarności Świdnik - Lublin nie dla niepełnosprawnych!

Ile dzisiaj zostało z dawnej Solidarności, nie w wiecach, organizacjach, partiach, a w zwykłych ludziach...

Ile dzisiaj zostało z dawnej Solidarności? Nie w wiecach, organizacjach, partiach, a w zwykłych ludziach, w ich podejściu do jednostki? Tak wielu dzierży dzisiaj sztandar w dłoni, na piersi napis Solidarność, a w sercach zawiść i wyrachowanie. Dzisiaj za nic ma się chociażby osoby niepełnosprawne.

4 czerwca 2011 r. pewna grupa ludzi z Lubelszczyzny pod szyldem Solidarności zorganizowała bieg ze Świdnika do Lublina. Dystans 12,5 km. Była to kolejna impreza biegowa na liście moich corocznych startów. W tym roku miał być to mój 14. start. Na wcześniejszych biegach doszły mnie słuchy, że w tym roku pod byle pretekstem nie przewiduje się udziału w biegu osób niepełnosprawnych. Pomyślałem, że jest tak co roku, że nie po raz pierwszy tnie się koszta na grupie najsłabszych.

W tym roku również z ramienia organizatora otrzymałem SMS-a, z którego jasno wynikało, że udział osób niepełnosprawnych jest organizatorom imprezy nie na rękę. Mimo to pojawiłem się, jak inni uczestnicy, w Świdniku w biurze zawodów, aby zapisać się na bieg (wystartowali min. biegacze NP. głuchoniemi) Jeden z organizatorów uniemożliwił mi zapisanie się na bieg, nawet jeśli chciałem wystartować w kategorii open. Wywołało to spore poruszenie wśród innych uczestników biegu. Dla mnie powód był jasny - po co kilku wózkowiczów ma plątać się na trasie i jeszcze ktoś na kulach? Poza tym, to niemała oszczędność, mając na uwadze kilka dodatkowych nagród po np: 300 zł od osoby. To nic, że w tej samej kategorii biegł człowiek bez ręki, na kulach, niewidomy i na wózku.

W tym roku zacisnęli pętlę na szyi jedynego biegacza niepełnosprawnego, który wystartował w kategorii na kulach. To wszystko poczynili w imię biegu Solidarności. Aż trudno uwierzyć, że wszystko to działo się bez wiedzy władz Lublina.

Na czas biegu odmówiono mi pomocy służb medycznych. W zamian za to, miałem co chwilę asystę policji, która kazała zejść z trasy, nawet pod groźbą wystawienia mandatu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.