Facebook Google+ Twitter

Biegnący Wilk znowu wyrusza na morderczy szlak psim zaprzęgiem

Dariusz Morsztyn zwany Biegnącym Wilkiem, jest jedynym Polakiem, biorącym udział w prestiżowych wyścigach psich zaprzęgów, odbywających się w miejscowości Alta na odległej północy Norwegii. Wraz ze swoimi psami ma do pokonania 500 kilometrów, ekstremalnie trudnego szlaku, biegnącego przez dzikie bezdroża Norwegii, leżące za kołem podbiegunowym.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Heather Adeney/Public domainDariusza Morsztyna nie sposób opisać w jednym zdaniu. Absolwent AWF, ekolog, wegetarianin, rolnik, harcerz, indianista, dogoterapeuta, hodowca psów, propagator zdrowego trybu życia. Gdy w 2009 r., jako jedyny Polak dojechał do mety wyścigu psich zaprzęgów z polską flagą w dłoni, nie mógł skupić się na odbieraniu gratulacji, bo ze łzami w oczach całował swoje psy.

Po kilku latach przerwy Biegnący Wilk jutro znowu wyrusza z czternastką swoich psów, by pokonać morderczą trasę wyścigu psich zaprzęgów w Alta. Przed nim i jego psami 500 kilometrów szlaku, który maszer musi przejechać bez wspomagania się chociażby telefonem komórkowym. O zabłądzenie w arktycznych bezdrożach tej części Norwegii nietrudno. Morsztyn wspominał o tym opowiadając dziennikarzom o wrażeniach ze swojej poprzedniej wyprawy:

- Nie ścigam się o "złote kalesony", medal, czy zyski - pisze Dariusz Morsztyn - i nie to jest celem mojej wyprawy. Chcę pokazać, że istnieje jeszcze druga, prawdziwa, choć rzadka strona sportu, przynosząca satysfakcję, zdrowie i przygodę. Maszerstwo według Dariusza Morsztyna jest właśnie takim sposobem na poczucie smaku wielkiej przygody w zgodzie z naturą.

Od jutra cała Norwegia będzie pasjonować się przez trzy dni rywalizacją psich zaprzęgów na dalekiej północy. Wśród wytrawnych maszerów, głównie Skandynawów, w tej morderczej walce o pokonanie kilkusetkilometrowej trasy będzie także Polak - Dariusz Morsztyn zwany Biegnącym Wilkiem.
Życzmy panu Dariuszowi by wraz ze swoimi psami dojechał szczęśliwie do mety. Nie liczy się tu bowiem konkretne zajęcie miejsca w wyścigu, ale sam fakt jego ukończenia. Osobiście wierzę, że polska flaga znowu załopocze na mecie "psiego" maratonu w norweskim Alta.

Opracowano na podstawie artykułu Sylwii Skorstd pt. "Ludzie z pasją", opublikowanego w miesęcznku "Żyjmy dłużej" Nr 2/2011

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Dziś o godz. 14:02 Pan Morsztyn oficjalnie wycofał się z wyścigu. Na tę dramatyczną decyzję wpłynął pogarszający się stan kondycji psiego zaprzęgu. Po ostatnim etapie psy były już tak zmęczone, że nie chciały przyjmować pożywienia. Co by to oznaczało w następnym, bardzo trudnym etapie, nie trzeba chyba wyjaśniać. Biegnący Wilk w swoim oświadczeniu o rezygnacji z wyścigu wyjaśnił, że ta "męska" decyzja została podyktowana przede wszystkim troską o jego podopiecznych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiadomość z ostatniej chwili. Jeden z najdłuższych i najtrudniejszych etapów wyścigu pokonany. Biegnący Wilk ściga się jednak w osłabionym składzie. Musiał wycofać z biegu jednego psa z powodu problemów z łapami. Trasa jest bardzo trudna (ale podobno bardzo piękna). Aby zabezpieczyć zaprzęg przed urazami łap na kamienistej trasie - zwierzaki zostały wyposażone w specjalne buty. Biegnący Wilk także nabawił się kontuzji.Ma uraz ręki, ale wyścig kontynuuje. Aktualnie zajmuje 41 pozycję. Prowadzą oczywiście zawodnicy norwescy.
Informacje tę uzyskałam dzięki uprzejmości p. Sylwii Skorstad, która mieszka w Norwegii i zmagania maszerów śledzi na bieżąco.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ewa Borzeńska
  • Ewa Borzeńska
  • 12.03.2012 21:03

Dariusz...Dariusz, Pani Ewo :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niech dotrą do Mety w Alta cali i zdrowi - Pan Mariusz i jego dzielna czternastka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widzialem na zywo rozmowe, z biegna,cym Wilkiem . I jak sie, nie zdarzy jakas nie przewidziana sytuacja , to widzialem w nim , ze ten doswiadczony Wilk dojedzie do mety spokojnie . Juhuhuhuh.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo, ja też nad tym ubolewam. Zdjęcia pana Morsztyna nie można było tutaj opublikować - o czym poinformowała mnie redakcja W24 w dniu wczorajszym. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ewa Borzeńska
  • Ewa Borzeńska
  • 10.03.2012 11:29

szkoda że na zdjęciu nie ma Biegnącego Wilka...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotrze, mam nadzieję, że Twoje cenne uwagi trafią do maszera, czyli pana Dariusza Morsztyna. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że w tym zaprzęgu jest feler. linka, do której zaczepiony jest zawodnik, powinna być dłuższa. Trzeba by przeprowadzić testy z dynamometrem. Ustawienie linki powinno być takie, żeby psy nie traciły energii na szarpanie. Nawet minimalne, po długim biegu sumują się powodując spadek siły i energii. Można by zamontować też amortyzatory na lince wykonane z n.p. gumy kauczukowej. Minimalizacja szarpania. Postęp polega na wynalazczości a psy nie musiałyby się tak męczyć..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, Panie Robercie. Wyzwanie jest kolosalne. Najważniejsze jest by psy nie zachorowały, no i maszer też. Widziałam świetny reportaż z poprzedniej wyprawy pana Morsztyna. Ciarki latały mi po plecach od tego ekstremalnego zimna dalekiej północy. Oby im się udało!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.