Facebook Google+ Twitter

Biełsat to nie Łukaszenka

- Szukałem ludzi, którzy się nie boją - mówi Alaksei Dzikavitski. Od trzech lat z Warszawy nadaje niezależna białoruska telewizja Biełsat.

Ekipa programu "Obiektyw" / Fot. Materiały telewizji Biełsat- Jeśli idziesz pracować do Biełsatu, musisz sobie zdawać sprawę z ryzyka. Pół roku temu milicja zatrzymała mnie przy naszym biurze w Mińsku. Chcieli wedrzeć się do środka, ale zdążyłem krzyknąć do kolegów, żeby nie otwierali drzwi. Skazali mnie na 10 dni. Codziennie po kilka godzin byłem przesłuchiwany. Oficjalny wyrok: pobicie milicjanta, nieoficjalny: praca w niezależnej białoruskiej telewizji - mówi Iwan Szulha, korespondent z miasta Wiersza na Białorusi. Wykonuje pracę dziennikarza, operatora i montażysty. Materiał przesyła do Warszawy.

Więzienie na Białorusi lub studia w Polsce


- Studiowałem prawo i pracowałem w centrum ochrony praw człowieka „Wiosna” w Baranowiczach. KGB przychodziło do mojego ojca i mówiło: "Syn zajmuje się tym, czym w naszym kraju zajmować się nie można". Wyrzucili mnie z uniwersytetu za działalność w niezarejestrowanej organizacji. Groziły mi 2 lata więzienia, więc postanowiłem na kilka lat wyjechać do Polski i tu kończyć studia - mówi Siarhej Marczyk. Jest dziennikarzem, pisze głównie o polityce i kulturze.

- Pochodzę z Pińska - z tej samej miejscowości co Kapuściński. 9 lat temu napisałem artykuł o zaplanowanych podczas wyborów prezydenckich fałszerstwach. Tego samego dnia zaczęła mnie szukać milicja. Zadzwonił do mnie nieznajomy człowiek z prokuratury i powiedział: "Jeśli nie wyjedzie Pan z Białorusi do północy, to w ogóle już Pan nie wyjedzie". W ciągu godziny spakowałem się i przyjechałem do Warszawy - mówi Alaksei Dzikavitski, wieloletni współpracownik Radia Wolna Europa, kierownik działu informacji telewizji Biełsat.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Panie Edi, proszę nam opowiedzieć swoją historię.

Komentarz został ukrytyrozwiń
edi
  • edi
  • 03.11.2010 11:22

Ma chłop j..a.Wiem co to znaczy żyć z "wilczym biletem"i mimo tego nie poddawać się reżimowi i bronić słusznej sprawy.Trzymam kciuki,bo to co czytam, to tak jakbym czytał o sobie , swoim ojcu i stryju.To dowód,że walka z dyktaturą jest wartością ponad podziałami językowymi i narodowościowymi.Póki są tacy ludzie,możemy być spokojni o przyszłość i wychowanie naszych dzieci.Wolność-to prawo nadrzędne i wartość bezwzględna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.