Pozycja materiału w rankingach:
Pierwszego września minęła piąta rocznica ataku na szkołę w Biesłanie. Poniższy tekst powstał w oparciu o moje notatki oraz wspomnienia z pobytu w Osetii kilka miesięcy po tych dramatycznych zdarzeniach.
Każdej nocy budziło mnie kapanie wody. Choć przed pójściem spać dokładnie zakręcałem kran, przed świtem w rurach zmieniało się ciśnienie i woda zaczynała kapać. Z czasem przestała mnie niepokoić abstrakcyjna obecność wody w snach. Nauczyłem się wstawać, nie budząc się (nie otwierając nawet oczu) szedłem do łazienki i dokręcałem kurek. Mieszkałem w schludnym sowieckim mieszkaniu, z którego okien rozpościerał się widok na góry Kaukazu. Jeden ze szczytów do złudzenia przypominał Giewont. To Góra Stołowa. Według legendy była to zamieniona w skałę księżniczka, która nie chciała się oddać zamieszkującemu okoliczne góry smokowi. Jej zrozpaczony narzeczony rzucił się w przepaść, uprzednio poprosiwszy żeby jego serce litościwie zamieniono w kamień. Tak miał powstać najwyższy szczyt Północnej Osetii – Kazbek.
Osetyjczycy twierdzą, że są potomkami Scytów, a według mitologii starożytnego Iranu psy są zwiastunami Sorusza, któremu Ormuzd, syn Zaruwana, noc oddał pod opiekę. Sorusz każdej nocy zjawia się na ziemi trzykrotnie - wody wtedy stają się słodsze, a ludzie i zwierzęta łączą w pary. Czyżby każdej nocy oprócz kapania wody budziło mnie nadejście staroirańskiego boga?Zobacz także:
Artykuły
(23)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.38)
Wiek: 34 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Paweł Kiliański 04.09.2009 20:15
Ale się zaczytałem... :) Świetny tekst, zdjęcia idealnie wkomponowują się w artykuł :) Oczywiście 5+++++
Remy Gwaramadze 04.09.2009 19:10
Powstrzymam się od politycznych komentarzy. Kapitalny tekst, z przyjemnością przeczytałem!
Galopem po Laosie, cz. 3 – okolice Luang Prabang
(odsłon: +524)