Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

308 miejsce

Bieszczadzkie legendy

Bieszczadzkich legend nie sposób zliczyć. Kiedy myślim, iż dobiegamy już do ich końca, okazuje się, że ktoś z mieszkańców tego regionu zna kolejne. Jest jednak kilka najważniejszych, które każdy wędrujący po tych ziemiach, musi koniecznie p

W większości bieszczadzkich legend występuje Bies. Pierwotny mieszkaniec tego miejsca, zły diabeł, podobny do człowieka, z rogami na głowie i skrzydłami, podobnymi do tych nietoperza, przyczepionymi na plecach. Dlatego mieszkańcy tego regionu często wspominają, iż górskie legendy przeznaczone są głównie dla ludzi o mocnych nerwach.
Bies, Czady i San ( legenda spisana przez Mariana Hess) czyli skąd się wzięła nazwa Bieszczady i dlaczego rzekę nazwano San
Bies był panem tych gór. Mieszkał tu samotnie i nienawidził wszelkich ludzi, którzy zawędrowali w te okolice. Pewnego razu na ziemi tej osiedliło jednak się plemię. Kiedy Bies się o tym dowiedział, zaczął dokuczać ludziom, niszczyć ich zagrody, stada zwierząt, uprawy, chaty. Wódz plemienia, San, nie poddawał się jednak i namawiał swoich towarzyszy na pozostanie w tym miejscu. Bies widząc opór ze strony ludzi stworzył sobie pomocników, złe duszki, które nazwał Czadami. Miały one pomóc mu wypędzić z gór nieproszonych gości. Czady jako, że były sprytniejsze i bardziej przebiegłe od diabła, zaczęły jeszcze bardziej dokuczać plemieniu. Straszyły dzieci w kołyskach, przeszkadzały pracującym mężczyznom, niszczyły strawę przygotowaną przez gospodynie. Ich występków nie sposób było zliczyć. Pewnego dnia kiedy San rąbał w lesie drzewa, jedno z nich przewróciło się i przygniotło złego duszka. Kiedy mężczyzna to spostrzegł, Czad przyznał, że żaden z jego braci nie chce czynić zła, ale musi, gdyż zmusza ich do tego Bies. San wypuścił duszka, a ten postanowił się za to odwdzięczyć i namówił inne Czady, aby zaprzestały swych praktyk i pomogły dobrym ludziom. Od tej pory zamiast straszyć dzieci to je zabawiały, zamiast niszczyć domy to je chroniły. Niestety sielanka nie trwała długo, gdyż rozłoszczony Bies zwołał swych nieposłusznych pomocników i zagroził im unicestwieniem. Te poskarżyły się Sanowi, który postanowił wyzwać diabła na pojedynek. Po naradzie z Czadami, San postanowił rozpocząć walkę o poranku, przy rzece, kiedy to Bies zdejmował skrzydła do kąpieli. W nich bowiem diabeł miał największą moc. Walka trwała od świtu do zmroku, czart wydawał się nie opadać z sił. Był jednak tak przerażony siłą i wolą walki człowieka, że postanowił sięgnąć po skrzydła. I wtedy uratowany przez Sana Czad postanowił mu pomóc i wrzucił diabelskie skrzydła do rzeki. W tym momencie rzeka wezbrała i pochłonęła w swej otchłani zarówno Biesa jak i mężczyznę. Obu ich znaleziono nazajutrz w śmiertelnym uścisku. I tak, aby uczcić dzielnego człowieka, rzekę nazwano San, a góry Bies-Czadami. Podobno, jeśli się głęboko wierzy w tą historię, można tu czasem spotkać Czady, jako, że ponoć żyją one do dziś w bieszczadzkich górach. Chowają się w starych drzewach i czuwają nad magią i spokojem tej krainy.
Biesy i Czady (legenda spisana przez Andrzeja Potockiego w książce „Księga legend i opowieści Bieszczadzkich”)
To kolejna legenda, z której wywodzi się nazwa Bieszczady. Ten rejon gór nazywany był w zamierzchłych czasach czarcią krainą. Mieszkały tu tylko diabły powstałe w wyniku piekielnego eksperymentu. Biesy i Czady, tak tu harcowały, że żaden człowiek nie odważył się postawić swej nogi na tej ziemi. Dlatego region ten nazwano Bieszczadami. A ponieważ z obawy przed złym wpływem czartów na Anioły, tym ostatnim nie pozwolono zamieszkać w tej krainie, diabły zagrały w orła i reszkę. W ten sposób nastał podział ról wśród nich. Biesy odpowiadały w górach za zło, Czady za dobro. Zapanował spokój i harmonia, które pozwoliły na to, aby i ludzie mogli zasiedlić te tereny.
Hnatowe Berdo
Hnatowe Berdo to szczyt Połoniny Wetlińskiej. Jak głosi legenda w tym miejscu, w siedemnastym wieku zginął rycerz Hnat, zrozpaczony po tragicznej śmierci swej żony Justyny. Było to małżeństwo zawarte z wielkiej miłości, wbrew rodzicom dziewczyny i złożonym przez nią ślubom zakonnym. Hnat i Justyna pobrali się podczas ucieczki w jednej z przydrożnych cerkwi. Cudem uniknęli śmierci, kiedy podczas ceremonii trzy razy w kościół uderzył piorun. Jadąc dalej dotarli do Wetliny, w której postanowili zamieszkać. Jednak ich szczęście nie trwało długo. Pewnego dnia, kiedy Hnat był napolowaniu, na jego dom napadli węgierscy tołhaje. Spalili chatę, w której przebywała Justyna i cały dobytek rycerza. Zrozpaczony mężczyzna ruszył przed siebie na swoim koniu. Kiedy zapadł zmrok galopował właśnie po wetlińskiej grani i wpadł w przepaść gdzie zginął.
Kolejka Widmo(legenda spisana przez Andrzeja Potockiego w książce „Księga legend i opowieści Bieszczadzkich”)
Ponoć ludzie, którzy pamiętają wąskotorową kolejkę z Muczne do Sokolik Górskich, już pomarli. Mieszkają jednak w Bieszczadach tacy, którzy widzieli nie tak dawno kolejkę widmo w tych stronach. Mały parowóz, który ciągnie wagoniki, tak jak to miało miejsce w latach dwudziestych ubiegłego wieku, kiedy ten woził drewno z lasu i czasem ludzi, którym udało się wskoczyć do wagonu. Dziś po pociągu nie ma już śladu, nawet tory zostały rozebrane. Jednak ludzie, którzy ponoć widzieli kolejkę widmo, a raczej tylko dym wydobywający się z jej komina, wspominają, iż słyszeli nie tylko gwizd lokomotywy, ale także stukot jej kół o metalowe szyny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.