Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Książki > "Biez wodki" nie rozbieriosz, czyli bez wódki nie zrozumiesz

Pozycja materiału w rankingach:

18950 miejsce

Dział: Książki

Ocena: 20pkt

Oceń:

"Biez wodki" nie rozbieriosz, czyli bez wódki nie zrozumiesz


Marzy Ci się podróż z naprawdę ekstremalnymi przeżyciami przez Kijów, Moskwę, Taszkient, Samarkandę i Pahlawi? Koniecznie przeczytaj „Biez Wodki” Aleksandra Topolskiego. Te ekstremalne przeżycia to: ucieczka przd NKWD, głód, więzienie.

Gdy uczeń ma do wykucia lekcję o układzie Majski-Sikorski i organizowaniu polskiej armii przez Andersa, nie jest przeważnie zachwycony, czyta i ziewa. Przejdzie mu nuda, gdy przeczyta „Biez Wodki. Moje wojenne przeżycia w Rosji” Aleksandra Topolskiego. Autor, gdy zaczynał swoją „przygodę”, miał 16 lat, tyle co teraz uczniowie zmuszani do nauki historii i udziału w patriotycznych uroczystościach. Najpierw Aleksander był więźniem NKWD, a potem żołnierzem Andersa.

Uciec przed śmiercią


Spieszę wyjaśnić, że "Biez wodki" to nie akcja antyalkoholowa. Starsi pewnie od razu domyślają się, że chodzi o słynne rosyjskie powiedzonko: "biez wodki nie rozbieriosz", czyli bez wódki nie zrozumiesz. Powiedział to zdanie Topolskiemu sowiecki żołnierz zdziwiony, jak to możliwe, że w Związku Radzieckim w 1942 roku jest dobrze odżywiona armia kraju, który przestał we wrześniu 1939 roku istnieć.

Losy milionów ludzi, którzy cierpieli i ginęli z mrozu, głodu, nie wywierają na nas specjalnego wrażenia. Historycy kłócą się, ilu ich właściwie dokładnie było. Nie uronimy łzy. Dopiero gdy poznamy świadectwo człowieka, który przeżył tragedię, zaczynamy coś rozumieć, klucha staje nam w gardle.

Wspomnienia Topolskiego są właśnie dokładnym opisem świadka, który przeżył łagier i był sowieckim więźniem. Nie ma w tym nic z martyrologii, jest to dowód, ile człowiek zniesie, gdy bardzo chce żyć. Ile pokonuje przeszkód, by uciec przed śmiercią i prześladowcami. Jednocześnie Aleksander zachowuje swoje człowieczeństwo. Nie zmienia swoich norm moralnych, chociaż kradnie z głodu.

Czytaj więcej -->

Komentarze: 1

Sortuj komentarze:

roman koźmiński 29.10.2011 16:23

Ocena: Ocena pozytywna 6 Ocena negatywna 4

Ja znam również z opowiadań Pani Grażyno co przeżywali zesłańcy po 17 Września 1939r.
Otóż miałem szwagra (miałem niestety nie żyje),który mając zaledwie sześć lat z matką siostrą i dwoma jeszcze braćmi został wywieziony z Sanoka w 39r. Ojca Rosjanie zaraz zamordowali po wkroczeniu do Sanoka . Ojciec z tego co wiem był urzędnikiem w Starostwie przed wojną! Opowiadał co przeżyli ,jak ciężko było o jedzenie(trudno to nazwać nawet jedzeniem). Matka ze zmartwienia zachorowała na chorobę psychiczną, bo nie mogła swoich dzieci wykarmić .Byli maltretowani zastraszani,mieszkali w ziemiance w zwykłej norze wykopanej w ziemi, takie były początki ,pózniej w obskurnych barakach ,w których były wszy pchły i inne robactwo ,choć więzniowie starali się jak mogli by zachować odrobinę higieny. Ale wtedy to było bardzo trudne. Środków higienicznych nie było; ba - sami Rosjanie ich nie mieli a co dopiero więzniowie. A gdy wrócili do Polski ;nadal byli prześladowani bo zbyt głośno mówili co przeżyli w "RAJU"

Takie to były czasy. Ciekawy art.5*
Ja też namawiam do przeczytania książki Aleksandra Topolskiego!

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.